Chapitre Onze

701 15 12
                                    

    

    

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

☘️

     — Nadal nie potrafię w to uwierzyć — szepnęła, wzydchając lekko.

     — W co nie możesz uwierzyć, kochanie?

     Męskie ramię oplotło ją w pasie, przyciągając bliżej swojego ciała. Uniosła rękę i rozciągnęła palce na jego dłoni, uśmiechając się szeroko. Odchyliła głowę, spoglądając na swojego przystojnego, świeżo upieczonego pana młodego, który z entuzjazmem dorównującym jej szczęściu, przeniósł swój wzrok na nią.

     — Nie mogę uwierzyć, że jestem twoją panną młodą — powiedziała. — Nadal do mnie nie dociera, że przed godziną zawarliśmy związek małżeński, a ty jesteś oficjalnie moim mężem.

     — Natomiast ty oficjalnie jesteś moją żoną — odparł ze spokojem, pochylając głowę. — I królową. Moją i całego Toonvalnee — dodał, zmniejszając odległość, by złożyć czuły pocałunek na jej ustach. — Po roku tańcowania wokół siebie, w końcu na twoim palcu znajduje się rodowy pierścionek, a ty jesteś panią Markinswell, Ello.

     — Nie uważasz, że moje imię jest zbyt nudne, żeby było królewskie? — spytała z powagą, z powrotem skupiając spojrzenie na tańczących ludziach. — Powinnam nosić dostojniejsze miano. Elizabeth, przykładowo. Albo Charlotte. Czy nawet Rosalind lub Meghan. Ella jest nijakie.

     — Ella jest twoim imieniem, a ja uważam, że to ono sprawia, że jesteś tym, kim jesteś — wyjaśnił jej Alexander, obejmując ciaśniej swoim ramieniem. — Gdybym chciał księżniczkę, ożeniłbym się z którąś z innego królewsta.

     — Och, czyli nie jestem księżniczką? — zapytała Ella z przekąsem.

     — Jesteś pieprzoną królową, kochanie — wyszeptał jej do ucha. — Moją królową.

     — Alexandrze! — pisnęła, uderzając go piąstką w ramię. — Jak ty się wyrażasz? Takie słownictwo nie przystoi królowi. Aż mi za ciebie wstyd.

     — Jestem królem, mogę wszystko.

     — Jesteś królem, który był wychowywany przez specjalistów, ale język masz gorszy niż pospolita dziewczyna z miasteczka — zażartowała. — Nawet ja się tak nie wyrażam, a mnie nikt nie uczył savoir-vivre’u.

     — Czepiasz się szczegółów.

     — Twojemu ojcu powiedziałbyś to samo?

     — Do niego nie ważyłbym się powiedzieć jednego słowa niepochodzącego z książki o dobrym wychowaniu — odparł całkiem poważnym tonem. — Ten człowiek mnie czasami przeraża, przysięgam.

     — Jak go poznałam, osobiście, to przyznam, że byłam lekko przerażona — wyznała Ella, poruszając się w ramionach swojego męża. — Wiesz, nie liczę tego momentu w moim domu, bo miałam z nim lekką styczność.

KopciuszekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz