15

78 2 0
                                    


-Ren kochanie nie bój się.

- A co jeśli mnie nie polubią? - Ściskał coraz mocniej rękę Nicolasa. 

Stali tuż przed domem Nicolasa, dla Rena było to dziwne że mieszkają tak blisko siebie a nigdy się nie spotkali. Brunet zapukał kilka razy patrząc się na blondyna oczekująco, widać było że jest bardzo podekscytowany na wizytę u rodziców. Otworzyła nam drzwi piękna kobieta o niebieskich oczach i czarnych włosach, obdarowała chłopców pięknym uśmiechem, zapraszając ich do środka. 

-Może napijecie się czegoś? 

-Kawę poproszę - Powiedział siadając na kanapie Nicolas.

-Ja również kawę. - Uśmiechnął się miło i zajął miejsce obok Nicolasa. -A gdzie twój tata?

-Dziś go nie będzie, ma jakieś tam ważne załatwienia.

-Bardzo żałował że nie może cię poznać, ale za to poznasz Koah. - Kobieta podała obojgu kawę i rozsiadła się na fotelu. 

Ren wzdrygnął słysząc to imię, pamiętał że imię Kou pisało się inaczej niż mówiło lecz, nie rozmyślał nad tym długo, pochłonęła go rozmowa z przemiłą mama Nicolasa. 
Dowiedział się ciekawych rzeczy o przeszłości bruneta, między innymi że moczył łóżko do siódmego roku życia. 

Kiedy Nicolas był w piątej klasie miał kilku kolegów którzy bardzo lubili żartować z innych chłopców, jeden z nich był bardzo szczupły, miał delikatne rysy twarzy, jak u kobiety. Bardzo ich to śmieszyło, ale Nicolasowi podobało się to, lubił go za to że był taki delikatny i bezbronny, czuł że chce go bronić. Nie rozumiał tego co czuję, myślał że chłopak go oszukał, w końcu wygląda jak dziewczyna, może jego mózg myśli że nią jest? W końcu Brunet w końcu wyznał co czuję do chłopaka, niestety ten go wyśmiał, a Nicolas sam stał się obiektem kpin ze strony chłopaków.

-Jak on tak w ogóle mógł, skopał bym mu dupe na twoim miejscu.-  powiedział poddenerwowany.

-Mój brat mnie obronił więc spokojna głowa.

-Ale kiedy cię obroniłem? - Zapytał bardzo znajomy dla Rena głos, spojrzał za siebie nie mogąc uwierzyć w to co widzi. -Ren? - Powiedział przerażonym głosem Kou. - Co, co ty tu robisz?

Ren natychmiast zerwał się z kanapy i rzucił się na szyje chłopaka, nie przejmował się tym u kogo własnie jest. -Nie wiesz jak tęskniłem. - Kou oddał przytulasa i bez namysłu wbił się w usta chłopaka. 

-Kurwa! Co ty odpierdalasz. -Powiedział Nicolas oddzielając od siebie zakochanych. - Czy to jest ten twój kou? - Ren spuścił głowę wgapiając się w podłogę. - Odpowiadaj mi kurwa!

-Ja przepraszam, ale ja go kocham, zawszę o tym wiedziałeś! Więc czemu udajesz głupiego!

-Nie myslałem że to jest kurwa mój brat! A ja chciałem odnowić nasz kontakt. Kurwa Ren ie myślałem że jak spotkasz tego dupka to rzucisz mu się kurwa na szyje. Przecież zadbałem o to żebyś nie zobaczył tych listów, żebyś go kurwa znienawidził. 

-Że co? - Ren podniósł wzrok na zapłakaną twarz Nicolasa. Kou stał jak wryty wpatrując się w bruneta. 

-Jestem samolubny, myślałem że się w tobie kurwa nie zakocham, ale ty tak kochasz.- Zacisnął pięści - Wynocha, nie chce cię więcej widzieć, po prostu kurwa nie chce. - Łzy spływały po jego policzkach jak szalone. - Wypierdalaj! -Wykrzyczał przez zęby.

Ren i Kou wyszli z mieszkania, nie patrząc za siebie. Nicolas upadł na podłogę, chowając twarz w ręce i szlochając, jego matka była w szoku, nie wiedziała co ma zrobić, jak się zachować.


Uciekliśmy od wszystkiego, już nic nie przeszkodzi nam w byciu razem.


|| ŻYCZCIE POWODZENIA NASZEJ KOCHANEJ PARCE. Strasznie mi przykro że zakańczam Even if you don't love me, pisało mi się to bardzo przyjemnie. NASI KOCHANI KUZYNI ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE ||




Even if you don't love meOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz