Była godzina dwudziesta druga, a ja właśnie parkowałam samochód pod miejscem straty mojej godności i wolnego czasu - klubu Go Go w którym pracowałam po tym jak moja rodzicielka wyrzuciła mnie z domu tuż po osiągnięciu pełnoletności. Teraz mam dwadzieścia trzy lata i pogodziłam się z sytuacją w której się znalazłam lecz było ciężko, bardzo ciężko.
Wchodziłam tylnymi drzwiami jak zawsze, tancerki nie mogą pokazywać się bez maski, wchodząc głównym wejściem ryzykowałabym, że ktoś mnie rozpozna, a wtedy automatycznie wylatuję.
Nie mogę pozwolić sobie na bezrobocie w tym okresie, mam do spłaty czynsz, rachunki, oraz inne podstawowe opłaty muszę mieć za co żyć, a i tak lewo wiążę koniec z końcem.
— Ivette! Jesteś już, jak dobrze. Molly nie daje sobie rady, szef raczej długo jej tu nie będzie trzymał. Idź się z nią zamień, błagam! - naskoczyła na mnie przyjaciółka z pracy - Alex, a Molly to nowa i kompletnie niedoświadczona dziewczyna, to przykład osoby, która udowadnia że nie każdy nadaje się aby tańczyć na rurce. Widząc błagalną minę Alex postanowiłam szybko się ogarnąć i jeszcze szybciej iść na scenę żeby Molly zeszła. Ruszyłam w stronę przebieralni, otworzyłam moją torbę i wyciągnęłam z niej skąpy, koronkowy komplet w kolorze czerwonym, składał się on z pasa do pończoch, stringów, stanika i satynowego szlafroka. Nie mogło oczywiście zabraknąć piętnastocentymetrowych obcasów na przezroczystej platformie w której środku znajdowały się małe czerwone różyczki.
Zabrałam też czarną maskę na oczy, każda tancerka miała obowiązek w niej chodzić żeby klienci nie rozpoznali naszej tożsamości.
Już ubrana i w pełnym makijażu wyszłam na scenę, szepnęłam Molly na ucho, że ją zmieniam, dziewczyna podziękowała i poszła w stronę zaplecza.
Po krótkiej przerwie w głośnikach rozbrzmiało „Drive You Insane"
Powoli podeszłam do rury obok, zrzucając przy tym szlafrok i trzymając ją w jednej dłoni zrobiłam obrót o 360 stopni. Prężyłam się i wyginałam przy rurze, co jakiś czas spoglądałam na widownię, każdy na mnie patrzył. Byłam ich boginią. Gdy doszło do refrenu wskoczyłam na rurę i wspinałam się ku górze przy pomocy różnych póz. Na końcu równie gładko zeszłam na ziemie i uklęknęłam na podeście wyginając przy tym plecy w głęboki luk.
Zatańczyłam jeszcze dwie piosenki i poszłam zająć się równie ważną częścią mojej pracy, mianowicie wyłudzaniem drinków przy barze od pijanych facetów.
Podeszłam do wcześniej wspomnianego baru i usiadłam przy niezbyt urodziwym mężczyźnie, był może chwilę po piędziesiątych urodzinach. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie i zatrzepotałam długimi, sztucznymi rzęsami.
— A co taka piękna Pani robi obok mnie? - wydukał powoli i położył dłoń na moim nagim udzie.
— Zobaczyłam, że siedzisz sam, a przecież taki facet nie może być samotny wśród tylu kobiet, prawda?
Ta sama regułka od czterech lat, mężczyzn trzeba sobie owijać wokół palca przed tym aż sami to zrobią, nigdy nie zmienię zdania. Oni płacą mi za pokazywanie iluzji, za grę, brutalną, ale piękną grę.
Nie było mi dane ciągnąć tego cyrku dalej bo podszedł do mnie przełożony z ponoć „kurewsko ważną sprawą"
Zaprowadził mnie przed pokoje do prywatnych tańców, wiedziałam co się szykuje, tylko czemu akurat ja? Widział, że jestem zajęta.
— Za tymi drzwiami czeka facet dzięki któremu ten klub jeszcze funkcjonuje. Zażyczył sobie Ciebie więc wejdziesz tam i zrobisz takie widowisko jak nigdy.
To ewidentnie nie była prośba, to rozkaz.
Przełknęłam ślinę i otworzyłam drzwi do pokoju nr. 146. To jeden z lepszych pokoi w klubie, o ile nie najlepszy. Ten mężczyzna rzeczywiście musi być ważny. Uwodzicielsko przesunęłam palcem po komodzie w której wbudowany był głośnik, wymacałam włącznik i po chwili włączyło się „Crazy In Love". Pare sekund później zobaczyłam go, ubrany był w czarny garnitur, w dłoni trzymał szklankę z Whiskey. O dziwo był młody, miał może trzydzieści lat. Nie dając poznać po sobie zdziwienia weszłam na podest na którym stała rura obrotowa. On siedział na przeciwko w czerwonym, zamszowym fotelu. Taniec prywatny obejmował również striptiz dlatego powoli zaczęłam dotykać swoich piersi aby potem zdjąć ostentacyjnie stanik i resztę mojej garderoby. Mężczyzna przyglądał mi się i mierzył wzrokiem, starałam się nie patrzeć w jego stronę aby nie było niezręcznie. Nagle wstał, poczułam jak serce podchodzi mi do gardła, zazwyczaj w takich sytuacjach po prostu ostrzegałam delikwenta, że ma wrócić na miejsce albo zwyczajnie wołałam ochronę, teraz było inaczej. Nie mogę nic zrobić, przecież to on jest tu właścicielem. Odsunęłam się lekko i kontynuowałam występ tak jakby nic się nie stało.
— Spokojnie Ivette. Nic Ci nie zrobię, chodź do mnie. - jego chłodny, a zarazem troskliwy ton przekonał mnie do wykonania rozkazu. Podeszłam do niego, dotknął mojego ramienia, zjechał ręką nieco niżej. Moje ciało przeszedł dreszcz. Jego dłoń był dosłownie pare milimetrów od mojej cipki.
— Gdybyś była moja nie musiałabyś tu pracować. Jesteś tak cholernie mokra, raczej nie przez tych napalonych staruchów, mam rację, Ivette?
Wiedział, że ma rację, doskonale to wiedział. Torturował moją psychikę każąc przyznać się do mojego obecnego stanu.
— Tak, proszę Pana.
Poddałam się, uległam facetowi, którego znam krótką chwilę. Zabrał dłoń z wewnętrznej części mojego uda i założył mi włosy za ucho, uśmiechnął się lekko i podszedł bliżej.
— Grzeczna dziewczynka. Przyjdę jutro o tej samej porze, masz tu czekać. Zrozumiano, mała?
Pokiwałam głową i nawet nie zdążyłam odpowiedzieć bo nieznajomy wyszedł, zostawiając mnie mokrą i z wieloma pytaniami.
Widzę, że będą z tego duże kłopoty.
CZYTASZ
Striptizerka Milionera
ChickLitOn miał nade mną władzę od samego początku, tylko wtedy o tym nie wiedziałam. „Od dziś jesteś tylko moja, Ivette. Pokaż mi prawdziwą siebie." Pet play/puppy play content 18+ #1 - Pan #1 - Pet #1 - boyxgirl #1 - niewolnica #1 - własność #1 - szc...
