Boże Narodzenie

73 2 0
                                        

24 grudnia, baza PW w La

Z głośników leciały świąteczne piosenki, a agentki dekorowały salę. Jakiś czas temu Lisa podjęła decyzję o wyrzuceniu Steve'a, Jacka i Jesse'ego z pokoju. Ich "pomoc" bardziej im przeszkadzała niż pomagała. Dziewczyny wieszały właśnie girlandy w świątecznych barwach kiedy do środka wszedł Mike.

- Nieźle wam to idzie - powiedział. - A gdzie reszta?

- Dzięki - odpowiedziała Ellie. - Poprosiłyśmy ich, żeby wyszli. Ustawili wcześniej stoły, teraz my dekorujemy. 

- I naprawdę dobrze wam to wychodzi. To miejsce zupełnie nie przypomina tego szarego pokoju co zawsze - powiedział z uznaniem. - Chciałem wam poinformować, że kolacja wigilijna zaczyna się o 20.00.

- Spoko. A gdzie jest Ana? Nie widziałam jej dzisiaj.

Mike i Lisa wymienili szybkie spojrzenia.

- Ja jej wyjaśnię, ty idź - odezwała się kobieta.

Mike zauważalnie odetchnął z ulgą. Kiedy wyszedł Lisa zeszła z drabiny, a Elaine zrobiła to samo. Usiadły na fotelach.

- Widzisz, chodzi o to, że Ana co roku znika na ten jeden dzień - zaczęła opowiadać. - Właściwie to nikt, poza Mike'em, nie wie o co chodzi. 

- Nie próbowaliście się tego dowiedzieć?

- Uwierz mi, od wielu lat staraliśmy się od nich to wyciągnąć. Jednak zawsze przerywają rozmowę. Nikt z nas nie wie o co chodzi i z czym to się wiąże. To jest sekret, który znają tylko Ana i Mike.

- Sądzisz, że kiedyś nam powiedzą?

- Może tak, a może nie.

Wtedy do sali weszli Steve, Jack i Jesse. Przynieśli jeszcze trochę dekoracji, na stoły. W końcu Wigilia zaczyna się już za parę godzin.

***

Cmentarz w LA

Mike szedł przez cmentarz, mijając lekko ośnieżone groby. Mało osób tego dnia przychodziło w to miejsce. Wiedział doskonale, w którą stronę szedł. W końcu przebywał tą drogę co roku. Kiedy dotarł niemal do końca cmentarza, zobaczył niewielką postać stojącą nad grobem wykonanym z czarnego kamienia. Podszedł do niej i zerknął na grób. Złotym napisem było na nim wygrawerowane:

Martin Finn Moore

ur. 25 maja 1975  zm. 24 grudnia 2010

Aneth Luisa Moore  

 ur. 05 lutego 1976   zm. 24 grudnia 2010

Niech spoczywają w pokoju

- Ana - odezwał się cicho. - Minęło już 10 lat rozumiem twoją stratę, ale musisz się w końcu się z niej otrząsnąć i żyć dalej. Nie możesz ciągle myśleć o przeszłości, ale spojrzeć w przyszłość. Straciłaś rodziców, ale zyskałaś nową rodzinę. Przecież o tym wiesz.

- Tak, ale to ciągle boli - powiedziała cicho łkając. - Nie potrafię przestać o tym myśleć. Gdybym wróciła wcześniej może mogłabym coś zrobić...

- Albo zginęłabyś razem ze wszystkimi. Nic nie mogłaś zrobić i musisz to w końcu zaakceptować. Wiem, że wybuch zostawił ci rany psychiczne, ale możesz się choć częściowo z nich otrząsnąć.

Widząc, że dalsza rozmowa nie ma sensu Mike oddalił się w stronę wyjścia. Poczuł, że Ana odprowadziła go wzrokiem, ale nie podążyła za nim. Westchnął cicho. "Jak co roku"

Agentka 00XOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz