Wczoraj wieczorem urządziliśmy sobie maraton wszystkich części "Szklanej pułapki". Jack i Jesse załatwili na szybko jakieś przekąski, a ja i Steve ogarnęliśmy trochę jego mieszkanie, by dało się gdzie siedzieć. Jak się tłumaczył, przez pracę nie ma czasu na sprzątanie, ale według mnie wyrzucenie pustego opakowania po chińszczyźnie nie jest wcale tak wielkim wysiłkiem. Kiedy salon wyglądał w miarę przyzwoicie wrócili chłopaki z pizzą i oczywiście kolejnymi pudełkami chińskiego jedzenia (ja nie mam zamiaru pomagać sprzątać tego bałaganu co narobili). Obejrzeliśmy pierwszą część, do której co jakiś czas wrzucaliśmy swoje komentarze na temat gry aktorów. Później przyszedł Mike z kolejną porcją jedzenia (oczywiście chińszczyzna musiała być wśród niego). Razem obejrzeliśmy pozostałe filmy. Tylko ja i nasz szef dotrwaliśmy do końca, bo reszta usnęła. Nie chcieliśmy ich budzić, więc przykryliśmy ich jakimiś kocami i wyszliśmy. Mike oczywiście stwierdził, że nie mogę wracać po nocy sama, więc zabrał mnie do siebie. Przed przyjazdem do Steve'a się już spakowałam, dlatego rano musiałam tylko zabrać torby i mogłam ruszać w świat. Żona Mike - Charlotte - spała kiedy przyszliśmy, dlatego rano, kiedy się obudziła, była zaskoczona moją obecnością. Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy. Zatrzymaliśmy się przecznicę od mojego domu.
- Na pewno nie chcesz bym zabrał cię dalej? - zapytał po raz kolejny.
- Na tysiąc procent. Pytałeś o to już chyba z milion razy. Nie chcę, by Richard cię widział, bo tym razem ty mógłbyś nad sobą nie zapanować.
- Dobra. To do zobaczenia za jakiś czas. A jeszcze jedno - powiedział i schylił się, żeby dosięgnąć coś co leżało na tylnych siedzeniach. - To przyszło wczoraj z Japonii - rozchyliłam brzegi torby i zobaczyłam broń. - Jest zrobiona z tego samego materiału co twój pistolet, więc nic jej nie wykryje. O i jeszcze to -wyjął małe pudełko. W środku był zegarek. - Nowszy model. Możesz się nim ze mną w każdej chwili połączyć w razie potrzeby. W torbie masz jeszcze jeden pistolet i zegarek. No i oczywiście papiery do podpisu, jakbyś znalazła nowego członka waszej grupy. Harry wie o twoim przybyciu. Opowie ci co i jak. To chyba wszystko.
- Dzięki Mike. To do zobaczenia.
- Do zobaczenia. Pisz i dzwoń często.
- Jasne. No to cześć - powiedziałam i odbiegłam. Nie jestem dobra w pożegnaniach.
Kiedy doszłam do swojego bloku zobaczyłam, że Richard już jest. Skąd to wiedziałam? Pod moim blokiem stało czarne, błyszczące auto. Bardzo rzucało się w oczy. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że Richard siedzi, a raczej śpi w aucie. Lekko się zdziwiłam, bo myślałam, że "super agent" zatrzyma się w jakimś hotelu. Poszłam do mieszkania i zabrałam walizkę z ubraniami oraz plecak z jedzeniem na drogę. Walizkę i torbę z bronią włożyłam do bagażnika, a plecak wzięłam ze sobą i usiadłam na miejscu pasażera.
- Richard? Ej, Richard! - krzyknęłam.
- Co się dzieje?! - chciał wstać i uderzył głową o sufit. - Ała! Ana? A skąd ty tutaj...?
- Wzięłam? - dokończyłam za niego. - Nie zamknąłeś auta. Myślałam, że wykupisz sobie jakiś pokój na jedną noc.
- Nigdzie nie było miejsc. Dziwne.
- Bardzo dziwne - muszę później zapytać o to Mike'a. - Następnym razem zamykaj auto, bo ukradną i je i ciebie. Czemu nie zadzwoniłeś?
- Czekałem na twój powrót. Jednak nie wracałaś i musiałem przysnąć. Nie mam twojego aktualnego numeru, dlatego nie mogłem do ciebie zadzwonić.
- Nocowałam poza domem. A co do numeru to jak chcesz to mogę ci go podać, żebyś miał na następny raz.
- Rozumiem, że nie ma sensu pytać gdzie byłaś - kiedy skinęłam głową zaczął mówić dalej. - Co do numeru to możesz mi go dać - podyktowałam mu numer. - Jesteś gotowa? To ruszamy.
CZYTASZ
Agentka 00X
ActionAna Moore to 16-letnia tajna agentka PW. Niektórzy śmieją się, że jest jak skrzyżowanie Sherlocka Holmesa z Jamesem Bondem. Wraz z członkami jej zespołu i ich szefem - Michaelem Wrightem przeżywa zaskakujące i mrożące krew w żyłach akcje. Zwykła dzi...
