65. Opis

180 5 1
                                        

- I co?

- Poczekaj, jeszcze nie odpisała.

- Weasey pośpiesz się.

- No już, już.

Draco niecierpliwie wyczekiwał wiadomości zwrotnej od panny Granger. Denerwował się, ponieważ nie wiedział co tak na prawdę oznaczał jej post.

- Odpisała.

- Mów! - serce Malfoya przyśpieszyło.

- Kocha cię. - powiedział z ulgą Ron.

Draco stał przez chwilę jak wryty w ziemię. Sam nie wiedział co czuł. Bo chyba ją kochał...

W tym samym czasie Hermiona Granger nie mogąc spać postanowiła obudzić swoje przyjaciółki. Ze względu na długie namowy McGonagall zgodziła się, aby uczniowie klas szóstych i siódmych mieszkali w dormitoriach jak tylko zechcą. Więc Hermiona mieszkała z Luną, Ginny, Mel, Alexą oraz Astorią.

Współlokatorki nie były zadowolone, że zostały obudzone w środku nocy. Bo kto by był?

Hermiona z bezsilności opowiedziała im o wszystkim. Kiedy zaczęła coś czuć do blondyna, i że z początku Dean był tylko przykrywką.

- A NIE MÓWIŁAM! - wykrzyczała panna Nott.

- Mel...

- Mam pomysł - stwierdziła po chwili ciszy Astoria - skoro Hermiona zebrała się na takie wyznania, może my też powinnyśmy.

Reszta spojrzała na nią jak na wariatkę.

- Dobra. Więc Luna. Zacznij i powiedz o co w końcu chodzi z Grahamem.

- Po pierwsze. Zabije cię kiedyś. Po drugie. Tak jakoś zaczął mi się podobać. W sensie no wiecie. Zaczęliśmy kiedyś gadać i zagłębiać się w swoje życiorysy i tak wyszło. - skończyła mówić całą w rumieńcu - Ginny! Teraz ty.

- Muszę? 

- TAK! - odkrzyknęły dziewczyny.

- Ehh, no dobra. - wywróciła oczami z irytacją - Pan Blaise Zabini, nasz kochany, głupkowaty ślizgon chyba nie jest obojętny moim zainteresowaniom. 

- Ubrałaś to lepiej w słowa niż Hermiona. 

- Dzięki Mel. Astoria!

- Co?

- Teraz ty!

- Okay. Podoba mi się... NIKT.

- Jak to nikt?!

- Luna, a jak to podoba ci się Grah? - blondynka przewróciła oczami i zaśmiała się.

- Next?

- Proponuję Melly!

- A może lepiej Alexę?

- Alexę zostawimy sobie na koniec. - oznajmiła z diabelskim uśmieszkiem Astoria.

- Mam się bać?

- Cóż, musimy jakoś poprawić humor Mionce. Więc tak.

- Aha, okay. - zaśmiała się nerwowo puchonka.

- Więc Mel. Kto ci się podoba?

- Jest to chłopak, nazywam go księciuniem bocianów. 

- Czemu akurat bocianów?

- Bo często pije bociana? No dobra, dalej. Jest wysoki, ma kręcone, brązowe włosy. 

- Kolor oczu! Mów!

- Spokojnie, Luna. Nie powiem wam.

- Bo?

- Bo nie. 

- A młodszy, starszy czy ten sam wiek?

- Ale wy jesteście upierdliwe. Jest z grudnia. I tyle w temacie.

- Żałosne, tyle ci powiem. - oburzyła się Ginny.

- I dobrze. Lexa, co tam skrywasz?

- Nic. - uśmiechnęła się z zadowolenia.

- Kto ci się podoba?

- Nikt.

- Tak?

- Tak.

- To czemu chcesz wziąć Marcusa na wesele wujka?

- Hermiona?! I ty przeciwko mnie? Po Mel się spodziewałam, ale nie po tobie!

- Bo mnie to też interesuje.

- Biorę go, żeby dopiec Chang.

- Ahaaaa, jaaasne.

- No dobra, może i lekko mi się podoba. - powiedziała zdenerwowana oceniającymi spojrzeniami przyjaciółek. 

- A ja wiedziałam to już od dawna. 

- Meeel, kurwa. Zamknij morde. Hermiona, weź napisz do niego, bo jak nie to ja to zrobię.

- Postaram się...

•INSTAGRAM• dramioneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz