Wróciłam do wieży. Gdy tylko wyszłam z windy zostałam mocno wyściskana przez mojego księcia. Wziął torbę z mojej ręki i odłożył ją na podłogę. Ponownie ułożył dłoń na moich plecach by mnie przytulać. Wtuliłam się w niego.
- Aż tak się stęskniłeś? - uśmiechnęłam się delikatnie rozbawiona.
- Mhm - schował twarz w moich włosach. Oczywiście nikogo w salonie nie było, inaczej by takim stęsknionym kotkiem nie był. Przy publiczności pokazuje jak bardzo jestem jego ale bez takich słodkich jazd. Przydomek bad Guy'a musi zostać zachowany.
Po stercie przytulasów później, pocałował mnie w szyję i puścił. Wzięłam torbę do ręki i poszłam z nią do kuchni a Loki, jak cień, udał się tam za mną.
- Będziesz mnie pilnować? - włożyłam wędlinę do lodówki.
- Muszę mieć pewność że mi nie uciekniesz - przytulił mnie od tyłu.
- Nawet gdybym uciekła byś mnie znalazł - powiedziałam.
- Fakt - zgodził się Loki.
Otworzyłam paczkę chipsów i zaczęłam jeść.
- A gdzie obiad? - zapytał brunet.
- Yyy - lekko się uśmiechnęłam.
- Nie będziesz jeść takich rzeczy na obiad - zabrał mi paczkę która zniknęła z jego rąk w kłębie zielonego dymu i zaczął odgrzewać obiad dla mnie. Po kwadransie obiad otrzymałam i wszczęłam wcinanie a Loki zaczął pisać z Thor'em.
Thor:
CZEŚĆLOKI
Loki:
Wyłącz capslocka
Thor:
Jaktusierobispacjebracie
Loki:
Taki podłużny przycisk
Thor:
O, i znowu w normie
Loki:
Ta, chcesz czegoś czy piszesz tak o?
Thor:
Zgubiłem się
Loki:
A gdzie jesteś?
Thor:
Nie wiem
Loki:
Jesteś w jakimś pomieszczeniu czy na ulicy?
Thor:
Na ulicy
Loki:
Na jej rogu powinna być liczba która to ulica, sprawdź
Thor:
123
Loki:
Skrzyżowanie z którą?
Thor:
122
Loki:
Zaraz będę
Zniknął. A ja zjadłam obiad. I nie dał mi chipsów. Teraz będę musiała na niego czekać. Zdecydowałam pójść szybko do sklepu. Najwyżej będę miała więcej. Wszedł Bucky.
- Idę do sklepu, chcesz coś? - zapytałam.
- Śliwki - odpowiedział szatyn.
- Dobra - wyszłam. Zjechałam windą i udałam się do pobliskiego sklepu. Kupiłam kilka paczek, tak na zapas i wróciłam do wieży. Poszłam do swojego pokoju. Loki leżał na łóżku.
- Gdzie byłaś?
- W sklepie - schowałam torbę do szafki i położyłam się koło niego.
- Wiesz co? Gdy byłem po Thor'a, nabrałem ochoty - powiedział.
- Ochoty na co? - spytałam.
Kłamca zawisł nade mną i powiedział:
- na Ciebie - odpowiedział mi.
Pocałował mnie.
CZYTASZ
SMS with Loki
RandomTytuł mówi sam za siebie...zapraszam! P.S. na moim profilu znajdziecie 2 część tej książki pod nazwą "Life with Loki"
