23. Wyznanie

48 6 11
                                        

Minęło kilka miesięcy. Zaczął się sezon zimowy. Kolejny konkurs Pucharu Świata. Tym razem w Innsbrucku. Konkurs potrójnie szczególny. Gregor w końcu, po tylu latach i wypaleniu wrócił na podium. Po drugie zrobił to na swojej ukochanej, domowej skoczni. A po trzecie stanęliśmy na tym podium razem. Nawet moja wygrana nie cieszyła mnie tak bardzo jak podium Gregora. Byłem z niego dumny. Na początku było dzika radość. Od razu podszedłem mu pogratulować.

- Gratulacje! Zrobiłeś to! Wróciłeś na podium! - mówiłem z szerokim uśmiechem przytulając go, a Gregor się we mnie wtulił.

- Dziękuję. I tobie także gratulacje - posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech.

- A dziękuję - zaśmiałem się.

Tak bardzo się cieszył, był wzruszony, chyba wszyscy byli. Nawet uronił kilka łez. Wtedy przypomniało mi się kiedy zdobyłem złoto olimpijskie i też się popłakałem ze szczęścia. A to, że mogłem dzielić z nim tę chwilę było niesamowite. Wtedy poczułem, że to ten moment, że lepszego nie będzie. Nadeszła dekoracja. Stanęliśmy przy podium. Po chwili spiker wyczytał nasze nazwiska. Weszliśmy na podium i otrzymaliśmy nagrody. Potem wysłuchałem hymnu. To wspaniałe uczucie kiedy słyszysz swój hymn, w końcu, po takim czasie zagrany dla ciebie. Jednak dzisiaj piękniejszym prezentem była radość Gregora. Gdy już mieliśmy schodzić z podium, nachyliłem się do niego i powiedziałem cicho

- Zakochałem się w tobie

Na drżących nogach zszedłem z podium i ruszyłem w stronę domków kadrowych. Nawet nie odwróciłem się za siebie tylko szedłem prosto. Wszedłem do domku mojej reprezentacji i usiadłem na podłodze. Bałem się co teraz będzie, czy nie zniszczyłem naszej przyjaźni. Nie wybaczyłbym sobie gdyby tak się stało. Gdy chwilę odetchnąłem i uspokoiłem się, poszedłem do kącika dla mediów, aby udzielić kilku wywiadów. Jakiś czas później byłem już w swoim pokoju hotelowym. Zastanawiałem się co teraz będzie, czy Gregor mnie nie znienawidzi. Ciszę przerwało pukanie do drzwi. Myślałem, że to opiekunka z Niną, zajmowała się nią podczas zawodów. Poszedłem więc otworzyć. Gdy otworzyłem, nogi się pode mną ugięły. Stał tam Gregor.

- Cześć. Chyba powinniśmy porozmawiać - powiedział spokojnie uśmiechając się lekko.

Skinąłem tylko głową i otworzyłem drzwi szerzej. Nie byłem w stanie się odezwać. Niby wiedziałem, że ten moment nastąpi, że musi nastąpić, ale nie spodziewałem się, że nastąpi on tak szybko. Usiedliśmy na łóżku. Nie patrzyłem na Gregora, nie byłem w stanie. Spuściłem wzrok i patrzyłem na podłogę. Byłem cholernie zestresowany. Myślałem, że serce mi zaraz wyskoczy.

- Jeśli to, co powiedziałeś na podium jest prawdą, to chcę ci powiedzieć, że ja też coś poczułem do ciebie - gdy to usłyszałem, odwróciłem gwałtownie głowę.

- Naprawdę? - wydusiłem z siebie.

- Tak - odpowiedział z uśmiechem, więc przytuliłem się do niego. Poczułem ogromną ulgę i radość. Gregor odwzajemnia moje uczucia. On także mnie objął. Trwaliśmy tak przez chwilę, a gdy się od siebie odsunęliśmy, naszły mnie wątpliwości.

- Co się dzieje? - zapytał odgarniając włosy z mojego czoła. Musiał zauważyć niepewność na mojej twarzy.

- Jesteś pewien, że chcesz spróbować? Bo wiesz, ja mam dziecko, w dodatku mieszkamy w innych krajach - chciałem, aby był pewny tego w co się pakuje.

- Tak. Przecież wiesz, że uwielbiam Ninę. Faktycznie, odległość może być uciążliwa, ale poradzimy sobie. Będziemy się widywać na konkursach, będziemy do siebie jeździć. Damy radę - zapewnił mnie z uśmiechem.

- To dobrze - oparłem czoło o jego i patrzyliśmy na siebie z uśmiechami. Naprawdę cieszyłem się, że nie ma wątpliwości co do relacji ze mną.  Wtedy Gregor się pochylił i mnie pocałował, a to był najlepszy pocałunek w moim życiu.

Witam!
Mamy to, w końcu się odważyli i wyznali sobie uczucia haha
Teraz pytanie jak to się rozwinie. Jakieś typy, przewidywania?
Trzymajcie się!

It Wouldn't Be The Same Without You | Andreas WellingerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz