Letnie Grand Prix. Następnego dnia miał odbyć się ostatni już konkurs. Była ze mną Nina. Jednak ten weekend był dziwny. Czułem jakby czegoś mi brakowało. Dopiero w niedzielę wieczorem zrozumiałem o co chodzi. Gregor ani razu nie przyszedł do mojego pokoju, a zazwyczaj gdy byliśmy na zawodach codziennie do mnie przychodził i chociaż przez chwilę rozmawialiśmy o tym co się działo przez czas pomiędzy konkursami, o konkursach i innych bzdetach. Dlatego teraz stwierdziłem, że muszę do niego pójść i zobaczyć o co chodzi.
- Nina, chodź do mnie Słoneczko - zawołałem córeczkę siedząc na łóżku, a ona od razu do mnie przybiegła, więc posadziłem ją na kolana - posłuchaj, pójdziemy teraz do wujka Gregora. Będziesz grzeczniutka?
- Tjak - pokiwała główką.
- To dobrze - uśmiechnąłem się i przeczesałem jej włoski - to chodź - postawiłem ją na podłodze i złapałem za rączkę. Wyszliśmy z pokoju, który zamknąłem i udaliśmy się pod pokój Gregora. Na szczęście podał mi numer jak się zameldowaliśmy.
- Zapukasz ładnie? Zaciśnij piąstkę, złóż tak rączkę i zapukaj - pokazałem jej jak ma to zrobić. Zapukaliśmy, a po chwili otworzył nam Gregor.
- O, hej, wchodźcie - przywitał się widząc nas.
- Hej - uśmiechnąłem się i weszliśmy do środka.
- Ujek - przywitała się Nina.
- Hej Słoneczko - kucnął przy niej i poczochrał jej włoski
- Nie przychodziłeś do nas, to my przyszliśmy do ciebie - uśmiechnąłem się, co Greg odwzajemnił, ale nie był to ten uśmiech, kiedy jest naprawdę zadowolony - co się dzieje? - widziałem po jego twarzy, że coś się stało. Usiedliśmy na łóżku.
- Zerwaliśmy z Elise - byłem w szoku, nigdy bym się tego nie spodziewał. Przecież byli w sobie tak zakochani. Naprawdę szybciej spodziewałbym się zaproszenia na ich ślub niż rozstania.
- Co? Co się stało? - zapytałem zdziwiony.
Nina stanęła przed Gregorem i wyciągnęła rączki, więc wziął ją na kolana.
- Przestaliśmy się dogadywać, zaczęliśmy się kłócić, dużo kłócić - wyjaśnił, a w jego oczach były łzy. Nina, chyba wyczuwając jego smutek przytuliła się do niego, na co się uśmiechnął.
- Przykro mi - było mi go naprawdę szkoda, widziałem, że to przeżywał. Bolało mnie patrzenie na niego w takim stanie, na jego smutek.
- Szkoda, że tak wyszło. Naprawdę ją kochałem - westchnął.
- Wiem. Widziałem to. Ale jesteś świetnym, mądrym, przystojnym facetem, na pewno jeszcze znajdziesz miłość. Kto by nie chciał Gregora Schlierenzauera - zaśmiałem się i posłałem mu uśmiech. Naprawdę chciałem, żeby był szczęśliwy. To czy ze mną nie było aż tak ważne. Oczywiście chciałem tego jak niczego innego, ale jest szczęście było dla mnie bardzo ważne. Ze mną czy beze mnie.
- Dzięki. Podbudowałeś trochę moje ego - zaśmiał się.
-Nie wierzę. Gregorowi Schlierenzauerowi spadło ego. Cud świata - zacząłem się śmiać.
- No widzisz, czasami się zdarza - spochmurniał trochę.
- Cokolwiek by się nie działo, pamiętaj, że jestem - zapewniłem go i przytuliłem.
- Dziękuję. Naprawdę. Ty także możesz na mnie liczyć - posłał mi delikatny uśmiech.
- Wiem. Pokazałeś to, kiedy pomagałeś mi gdy Laura nas zostawiła - stwierdziłem. Naprawdę wtedy pokazał, że jest wspaniałym przyjacielem.
Jednak, gdy się rozstali, wiedziałem, że muszę zaryzykować, bo inaczej znowu z kimś się zwiąże, a mi pozostanie wzdychanie do niego z daleka. Musiałem jednak dokładnie przemyśleć kiedy i jak mu to powiedzieć.
CZYTASZ
It Wouldn't Be The Same Without You | Andreas Wellinger
FanfictionJedna wiadomość i jedno zdarzenie wywracają życie Andreasa do góry nogami. Na kogo będzie mógł liczyć? Czy znajdzie się ktoś, kto mu pomoże? UWAGA! W późniejszych rozdziałach pojawia się wątek homoseksualny
