07

4 0 0
                                        

- Jerzy, porozmawiajmy.. - prosiła, ale on nie reagował. Był zajęty pakowaniem swoich rzeczy. Niedawno rozpakował wszystko z kartonów, a teraz wrzuca ubrania do walizki. Kobieta patrzyła na niego stojąc na schodach. Kolejny mężczyzna, który od niej odchodzi. Po raz kolejny została sama, ale wiedziała, że na to zasłużyła.

- Proszę.. - wyszeptała. Jerzy był jednak nieugięty. Rozejrzał się po pokoju, aby upewnić się czy wszystko już ze sobą zabrał. Nie zauważył żadnej swojej rzeczy, więc ubrał płaszcz i skierował się ku wyjściu. Jeszcze tylko krótkie spojrzenie na kobietę, która złamała mu serce i może wychodzić. To spojrzenie jednak trwało dłużej niż chciał. Wiedział, jak wielka będzie tęsknota, jak bardzo będzie chciał tu wrócić.. Ale tego już za wiele.

- Jerzy.. - powiedziała idąc w jego stronę, aby go zatrzymać, ale nie zdążyła. Zatrzasnął za sobą drzwi, a ona oparła o nie głowę. Zaczęła płakać. Zjechała powoli w dół siadając na podłodze. Wszystko co miała utraciła w jeden dzień, jedną noc.. Dla niej świat już nie istniał. 

Minęło kilka godzin. Siedząc na sofie patrzyła w ścianę, myśląc o utraconym szczęściu. Spojrzała na szafę. Jedyne co przyszło jej do głowy to wyjęcie z niej wina i kieliszka. I tak zrobiła. 

Jeden na rozluźnienie, drugi na zapomnienie, trzeci.. czwarty.. W sumie po co jej kieliszek? Zuza nie panowała nad sobą. Jest środek tygodnia, jutro musi iść do pracy, a siedzi teraz sama w domu i leczy smutki w alkoholu.

- Halo? - odebrała dzwoniący telefon.

- Zuza, musimy pogadać. Zniknęłaś rano.. - odrzekł Wojtek. 

- Odczep się.. Rozumiesz? Odczep.. - powiedziała kompletnie pijana.

- Masz dziwny głos.. Piłaś? 

Niestety nie usłyszał odpowiedzi na to pytanie. Zuza zakończyła połączenie i rzuciła telefon na podłogę, a on rozsypał się na kilka części. Załamana sięgnęła po butelkę, która leżała przed nią i wzięła kilka łyków. Wszystko widziała coraz mniej wyraźnie, zrobiła się senna.. Po jakimś czasie usłyszała pukanie do drzwi. Leżała, prawie spała, nie miała siły, żeby wstać i otworzyć.

- Zuza, wiem, że tam jesteś! - krzyczał Wojtek coraz głośniej pukając. - Otwórz te drzwi!

Nie chciał się z nią zobaczyć koniecznie teraz, aby porozmawiać. Wiedział, że w jej stanie nie miało to sensu. Bał się jednak o to, że jest w domu sama, kompletnie pijana. 

- Nie ma mnie.. - wymamrotała.

Wojtek jednak nie zamierzał stać bezczynnie pod drzwiami i wszedł do domu bez jej pozwolenia.

- Co Ty wyprawiasz?! - zapytał wchodząc. Wziął do ręki butelkę, która nie była jeszcze do końca opróżniona. - No pięknie.. - powiedział. 

- Wyjdź stąd..

- Jak Ty wyglądasz? Dlaczego to robisz? - ukucnął przy niej.

- Odczep się.. Idę spać.

- Idziesz. Ale nie tutaj.

Mężczyzna wziął Zuzę na ręce i wszedł na górę, szukając sypialni. Kiedy wreszcie do niej dotarł, położył kobietę na łóżku, po czym okrył kołdrą i odgarnął jej włosy z czoła. 

- Śpij.. Jutro porozmawiamy.

Wojtek spędził przy niej całą noc. Zszedł na dół i zasnął na sofie w salonie. Wcześnie rano Zuza obudziła się z bólem głowy. Nic nie pamiętała. Po chwili zauważyła, że jest w ubraniu. Nieświadoma tego, że na dole śpi Wojtek, poszła do łazienki i wzięła prysznic. Następnie przygotowała sobie starannie strój, który założyła i zaczęła robić makijaż. Jeszcze tylko szminka i jest gotowa. Było kilka minut po siódmej, więc miała jeszcze trochę czasu na zjedzenie czegoś i wypicie kawy. Schodząc na dół spojrzała na sofę, na której ktoś leżał. Przestraszyła się i podeszła bliżej przyglądając się mężczyźnie. Nie widziała jego twarzy, ponieważ miał na głowie poduszkę. Przestraszona wzięła do ręki parasol, który był oparty o ścianę. Trzymając go w górze, będąc gotowa do ataku zbliżyła się do mężczyzny. Zuza domyślała się, że może to być Wojtek, tylko skąd on się tutaj wziął? Aby się upewnić, że to on, szturnęła go lekko parasolem i szybko wróciła do pozycji obronnej. Zaspany mężczyzna przestraszył się widząc przed sobą kobietę z parasolem trzymanym w górze i zerwał się szybko z łóżka. 

- Zaraz, chwila co Ty robisz?! - powiedział osłaniając głowę przed możliwym ciosem.

Zuza odetchnęła z ulgą.

- Uff.. To Ty - chwila zastanowienia. - Boże, to Ty! -krzyknęła zdenerwowana. - Co Ty tu robisz?!

- Zaraz Ci wytłumaczę, tylko odłóż ten parasol..

Kobieta wysłuchała prośby i odłożyła swoje narzędzie obronne. Wojtek wstał i odgarnął włosy z czoła. Przeszło mu przez myśl, że powinien odwiedzić fryzjera. Grzywka była już za długa. Ale kiedy spojrzał na Zuzę czekającą na wyjaśnienia od razu wrócił na ziemię. 

- Wczoraj przyszedłem do Ciebie, a Ty byłaś kompletnie pijana, więc Ci pomogłem.

- Jak to pomogłeś?

- No wiesz, położyłem Cię do łóżka..

- I siebie na sofę przy okazji - przerwała.

- Chciałem być przy Tobie, gdybyś potrzebowała pomocy.

- Nie jestem małą dziewczynką.

- Wiem. Jak zwykle starasz się udawać taką niezależną, ale każdy kiedyś potrzebuje pomocy - odparł trochę zdenerwowany. Chciał dobrze, ale Zuza tego nie doceniała.

- Nie chcę, żebyśmy się więcej spotykali. Jerzy ode mnie odszedł, świat mi się zawalił, a Ty nachodzisz mnie i udajesz przyjaciela!

- Nikogo nie udaję! To Ty cały czas udajesz sama przed sobą, udajesz, że jesteś szczęśliwa, a tak naprawdę nic się nie układa.

- Skąd Ty możesz o tym wiedzieć?!

- Gdybyś była szczęśliwa z Jerzym, nie spędziłabyś ze mną tamtej nocy. Nic by się nie wydarzyło - powiedział, po czym skierował się w stronę wyjścia. - Jeśli chcesz, oszukuj się dalej - dodał. - Przepraszam, że chciałem pomóc. I zróbmy jak chcesz. Nie spotykajmy się już nigdy więcej. 

Po tych słowach wyszedł, a Zuza zaczynała rozumieć, że wszystko co powiedział było prawdą. Prawdą, której ona nie chciała usłyszeć.

StayOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz