4. Harry

222 7 0
                                        

Kolejny dzień swojej nowej pracy, zacząłem bez większych przygód. Nie zgubiłem się w drodze do pokoju nauczycielskiego, ani na nikogo nie wpadłem.

To były jednak tylko pozory. Zaczynała się właśnie pierwsza lekcja. Miałem dopiero na drugą, ale na wszelki wypadek postanowiłem przyjść wcześniej. Gdy tylko zostałem zauważony przez moich nowych współpracowników, powiadomili mnie, że abym poszedł do gabinetu dyrektora na pierwsze piętro.

- No, lepiej być nie mogło – pomyślałem.

Ruszyłem po schodach w kierunku wskazanego mi miejsca. Znalezienie gabinetu, na szczęście, nie było takie trudne. Na drzwiach odznaczało się wielkimi literami nazwisko dyrektora.

- Jerry Perez – przeczytałem po cichu.

Wziąłem kilka głębokich wdechów i zapukałem. Niski męski głos, zaprosił mnie do środka.

Przywitałem się i nieco zestresowany, rozejrzałem się po pomieszczeniu. W środku było dwóch mężczyzn. Jeden z nich, siedział przy dużym biurku. Drugi siedział na kanapie, przy oknie. Był to ten sam, który dzień wcześniej, ćwiczył grupę dziewczyn na stadionie.

- Podobno mnie pan wzywał – powiedziałem do mężczyzny, siedzącego przy biurku.

Wyglądał na nieco starszego, od tego, siedzącego na kanapie. Miał ładnie uczesane siwe włosy i kilka zmarszczek na twarzy. Ubrany był w szary garnitur a na szyi uwiązany miał czarny krawat.

- Tak – przytaknął. Siadaj, Harry – dodał, wskazując na krzesło z drugiej strony biurka.

Spojrzałem przelotnie na mężczyznę na kanapie i wykonałem polecenie.

- Jak już pewnie się domyślasz – zaczął – nazywam się Jerry Perez i jestem dyrektorem tej szkoły. Wcześniej mieliśmy okazję rozmawiać ze sobą jedynie telefonicznie i mailowo, dlatego tym bardziej cieszę się, że nareszcie się widzimy.

- Ja również bardzo się cieszę – odpowiedziałem, unosząc lekko kąciki ust.

- Mężczyzna, siedzący obok ciebie to Anthony Ronan – kontynuował. - Jest wuefistą i trenerem żeńskiej grupy sportowej.

- Cześć! – powiedział, patrząc na mnie z miłym uśmiechem.

Był może o kilka lat starszy ode mnie. Miał jasną cerę i ciemno niebieskie oczy. Ubrany był w zieloną bluzę i spodnie dresowe w tym samym kolorze. Na nogach miał czarne buty sportowe.

- Pewnie zastanawiasz się, dlaczego cię tu sprowadziłem – rzekł Perez.

- Mam tylko nadzieję, że to nic złego – wyrzuciłem nieśmiało.

Gdy to powiedziałem, dostrzegłem, jak Ronan przelotnie uśmiecha się do Pereza. Spojrzałem na nich wyczekująco, jeszcze bardziej się stresując.

- Wszystko zależy od perspektywy – powiedział Anthony z tajemniczym wyrazem twarzy.

Mogłem przypuszczać, że skoro trener o wszystkim wiedział, oprócz pracownikiem, mógł być też dobrym znajomym dyrektora. Byli bardzo podobni do siebie i wyglądali, jakby naprawdę dobrze się dogadywali.
Chyba zauważyli, że zbędnym oczekiwaniem tylko coraz bardziej się stresuję, więc postanowili przejść do rzeczy.

- Słyszałem o wczorajszym wybryku naszego ucznia – zaczął poważnie. - Podobno miałeś w tym swój udział – spojrzał na mnie pytająco.

- Tak... to znaczy, nie do końca... - wydukałem. - Chciałem jedynie sprowadzić chłopaka na ziemię – powiedziałem, lepiej składając swoje słowa niż poprzednio.

Znów pojawiła się ta wyczekująca, stresująca mnie, cisza. Nie wiedziałem, czy zrobiłem coś złego. Chciałem, jak najszybciej to odkryć.

- Wezwałem cię Harry, aby ci pogratulować, ponieważ byłeś pierwszą osobą, której się to udało – rzekł. - Jeszcze żaden nauczyciel, nie był w stanie sobie z nim poradzić. Xavier to trudny zawodnik i ciężko z takim wygrać. Nawet nauczycielowi – dodał, patrząc na mnie z uznaniem.

Na Dnie Oceanu (Pierwszy Draft - Skończone)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz