//Część druga: Dzień przed Świętami Bożego Narodzenia\\
Syriusz też zaczął się śmiać, Boże jak ja dawno nie widziałem tego uśmiechu...
Zacząłem się patrzeć na niego, tak jak nastolatka na koncercie swojego ulubionego artysty w którym jest zauroczona.
Syriusz zauważył to, i sprawił że nasze twarze były już od siebie oddalone o milimetry.
Minęły może dwie sekundy, a moje ręce znajdowały się na jego barkach, a jego na moich biodrach. Za to nasze usta były złączone, znów po ośmiu latach.
Moje ręce stopniowo przesuwały się z jego barków, na szyję i znów na barki.
Jego ręce raz były na moich biodrach, a raz na plecach.
Jego ręka w pewnej chwili pojawiła się pod moją koszulą od piżamy. Jego dłoń badała moje plecy, sprawdzając czy mam nadal te blizny, blizny przy których powstawaniu czasami był.
Podczas jakże tego przecudownego pocałunku, rozmyślałem, z resztą jak zwykle.
Był tu, przez miesiąc, nie przemienił się, ani razu, nie pokazał że to on, a nie jakiś pies.
Po uświadomieniu tego sobie otworzyłem oczy i odsunąłem swoją twarz od jego.
On powoli wybudzał się z transu o nazwie:
Pocałunek po latach
-Skoro tu byłeś, to czemu nie pokazałeś, że to ty?- Zapytałem możliwe że z lekkim urażeniem. On za to popatrzył się na podłogę, a po sekundzie znowu jego wzrok był na mnie.- Nie chciałeś? Bałeś się jak zareaguje? Czy co?
-Remi to nie tak... Musiałbym ci to wszytsko wyjaśniać, a ja sam do końca nie wiem, czemu tak się stało...
-A no to dobrze, opowiesz mi o wszystkim, herbaty?-Po tym jak to powiedziałem, zrobił minę taką jak robił zwykle kiedy mówiłem do niego coś przemądrzałego.
Ostatnim co zrobiłem na holu, to uśmieszek który był trochę udawany - no bo kurcze był tu i nie pokazał że to on - poszliśmy do kuchni, zapażyłem wodę na herbatę, czajnik zaczął już piszczeć prawie na cały dom.
Po paru minutach zasiedliśmy do stołu w kuchni, ja czekając na jego wyjaśnienia.
Syriusz bawił się palcami patrząc na nie, czasami podrapał jednym drugiego.
-Syriusz.- Szepnąłem, popatrzył się na mnie już lekko zaszklonymi oczami.-Pads, nie płacz.-Przysunąłem go do siebie i przytuliłem.
Czy na prawdę było tak źle, że boi się o tym opowiadać?
-Dobra już mówię, nie będziesz czekał kolejne osiem lat.-Na to on tylko się uśmiechnął a ja popatrzyłem się na niego jakby znowu coś odwalił.
-No to jak już wiesz, jednak żyje i tylko zaginąłem. No musiałem się wrócić po... No bo to była pełnia i... Wzięliśmy ten plecak co zwykle do chaty, ty jako wilk zachowywałeś się bardziej wtedy jak rozwydrzony szczeniak a nie "bestia która chce zabić każdego kogo spotka" ebe debe takie tam.-Ja nawet na to się zaśmiałem bo w śmieszny sposób wypowiedział jedne z ostatnich słów.-No i jak ty się tak zachowywałeś to targałeś ten plecak, rzucałeś nim we wszystkie strony, no i stamtąd wypadła między innymi czekolada po którą się wróciłem. Kiedy byłem już niedaleko chaty to zobaczyłem dwie postacie, ubrane w coś ciemnego, kaptury itd. Zatrzymałem się, po chwili poczułem ból... Tak przy brzuchu coś, to była strzykawka. A już po kilku sekundach nie kontaktowałem.-Moja mina mówiła sama za siebie, byłem zdziwiony po prostu.
-TY DEBILU, WRÓCIŁEŚ SIĘ PO DURNĄ CZEKOLADĘ, TYLKO!?
-Tak... No byłem sam bo Jamesa bolała kostka. Kurcze ale chciało mi się płakać jak znalazł to zdjęcie na strychu... Wiesz psy niezbyt umieją płakać. Tylko bym zawył, ale James by się zorientował że to ja raczej. Ale ta plama na łbie to był niezły kamuflaż.-Tak, znowu patrzyłem na niego jak na idiotę.
-Dobra Syriusz, co dalej, chce wiedzieć.
-No to jak się obudziłem to byłem już w lesie, w tej części której jeszcze nie zbadaliśmy podczas pełni. I w ogóle nie mogłem się przemienić w człowieka, za nic. Nie wiedziałem jak wrócić. Nie dało się. Nie wiedziałem KOMPLETNIE jak wrócić. No to się pałętałem. A tak szczerze to możemy przejść już do ery kiedy miałem 3 właścicieli na jeden rok. No to tak. Wy sobie przepisywaliście pewnie jakieś runy albo robili eliksirki a ja kopałem doły dla tego właściciela co mi zrobił plamę na łbie. Miał kalendarz to wiedziałem który jest rok, był 1978. Był początek roku, za 3 miesiące już mnie z domu wypierdzielał bo nie poznał mnie z plamą na łbie. Myślał że jakiś pies się przypałętał. A później ryczał na tarasie że "Oj oj oj gdzie ten kundel się zawieruszył". Kolejny właściciel był czarodziejem, tylko jakim. Po 3 dniach zobaczyłem mroczny znak więc takie "Adiòs" i się już nie zobaczyliśmy. No to były już wakacje. Jak się pałętałem po takiej drodze z samymi drzewami i asfaltem, to zobaczyłem że nie jestem aż tak na drugim końcu kraju. Byłem miasto od miasta gdzie był Hogwart Express***. I wiesz co? Widziałem was. I to mnie tak w środku bolało że nie mogę się odmienić, nic. W pewnej chwili po prostu siedziałem za koszem jakimś i się na was patrzyłem. Siedziałeś tam z Jamesem.. i z Regulusem. Ile ja bym dał żeby do was podejść.. jako człowiek. Ale los postanowił zatrzymać mnie na dłużej w ciele psa.-Skończył już swoją wypowiedź, za to ja patrzyłem się w niego z otwartą buzią.- Pominiemy fakt że jestem ojcem gromadki szczeniaków?
-ŻE CO?!
-O kurcze zapomniałem że myśli mówi się tylko w głowie.-Szczerze mniej mnie interesowało już to że jest ojcem szczeniaczków, tylko jego głupota. "Zapomniałem że myśli mówi się tylko w głowie” idiota.
-Dobrze możemy pominąć ten fakt.. Ale płacisz za szczeniaczki?-Popatrzyłem się na niego z uśmieszkiem a po chwili wziąłem mały łyk herbaty. On za to patrzył się na mnie z myślą mordu - ej? Ale to nie ja mam dzieci z jakąś suczką.
Rozsiedliśmy się na kanapie, rozmawialiśmy już trochę jakbyśmy się przyzwyczaili do siebie.
Kiedy wypiliśmy już herbatę, za bardzo nie mieliśmy o czym gadać.
Ale po chwili znaleźliśmy już sobie zajęcie.
Popatrzyliśmy już sobie w oczy a po chwili już byliśmy do siebie przyczepieni, bardziej się nie dało. Syriusz leżał na kanapie a ja byłem nad nim.
Kiedy nie było już szans nas rozdzielić, zadzwonił telefon.
BOŻE ZAPOMNIAŁEM.
JAMES, LILY I HARRY PRZYJEŻDŻAJĄ.
CO JA IM POWIEM.
***- nie wiem czy to jest na pewno Hogwart Express.
Mam nadzieję że rozdział się podobał.
Miłego dnia/wieczoru/nocy : )
CZYTASZ
Coco | | Wolfstar
Short StoryRemus samotny po zaginięciu Syriusza w pod koniec 1975 roku w przerwę świąteczną, znajduje psa 8 lat później, a reszta w środku.
