//Wigilia: część druga\\
Po tym jak wszyscy się najedli rozmowy nadal się ciągnęły, dziewczyny poszły dać Harry'emu małe prezenty, mały też ciągle biegał więc co jakiś czas ktoś musiał wstać od stołu żeby nic sobie nie zrobił - jak na przykład uderzenie się o róg stołu, albo wpadnięcie w choinkę.
Nagle podczas rozmów jakaś sowa zapukała w okno, podszedłem do okna, wyjąłem jej list z dzioba i pogoniłem ją. Poznałem pismo po paru słowach.
"Remusie.
Przepraszam że się nie zjawiłem, zaufałem nie temu, myślałem że przeszedł na dobrą stronę, to przez niego Dorcas i McKinnon nie żyją, chciał się zemścić za coś z szkolnych lat, myślał że uda mu się mnie przekonać żeby przejść znowu na stronę Sam Wiesz Kogo, udało mi się uciec, prawie mnie zabił, piszę ten list jako ostrzeżenie, chroń siebie i resztę.
Miłej Wigilii.
R.A.B"
-To Regulus... - powiedziałem po przeczytaniu, położyłem list na stole, niektórzy przeszli obok stołu by przeczytać z dobrej strony, James nawet wziął list do ręki po zauważeniu pisma które jak się domyślam, było mu dobrze znane, Syriusz tak samo stał jak najbliżej.
-Myślicie że jest sens byście wracali do swoich domów? A bardziej, czy jest to na tyle bezpieczne, czułbym się winny gdyby komuś się coś stało. - odezwałem się kiedy wszyscy już przeczytali i zwrócili się w moją stronę nie wiedząc co zrobić z tą informacją. - Umie ktoś rzucić zaklęcie ochraniające na dom? - Sam spytałem lekko bezradny, co mieliśmy zrobić z informacją że śmierciożercy prawdopodobnie będą nas szukać bo wszyscy należymy do zakonu, i niektórzy są nie czystej krwi.
Jak szybko powiedziałem ostatnie zdanie zaczął się monolog o tym co powinniśmy zrobić, padały różne propozycje, pomocne i nie.
Decyzję tak naprawdę podjął Syriusz, bo James, ten najmądrzejszy, stwierdził że jest najstarszy i pewnie ma najwięcej wiedzy, co było nieprawdą, bo ominęły go dwa i pół roku nauki, oraz sześć lat dodatkowego doświadczenia w obronie przed niezrównoważonymi zabójcami, którzy byli między innymi jego rodziną.
Zostaliśmy przy tym, że wszyscy zostają w moim domu, dziewczyny, a przynajmniej Sybill i Lily, bo Mary uparła się by zostać ze mną, Syriuszem, Jamesem i Peterem.
Cały wieczór przesiedzieliśmy na kanapie, nikt nie spróbował zniszczyć wszystkiego co miałem, ani wbić mi durnego magicznego patyka do gardła.
Ale bardziej martwił mnie fakt że nie było żadnego znaku od Regulusa.
//'•°*°•
Przepraszam za kolejną długa przerwę (kolejną) ale chociaż krótszą.
Krótki rozdział ale już będę zajmować się kolejnym. (Dupa)
Dobranoc lub miłego dnia :)
CZYTASZ
Coco | | Wolfstar
KurzgeschichtenRemus samotny po zaginięciu Syriusza w pod koniec 1975 roku w przerwę świąteczną, znajduje psa 8 lat później, a reszta w środku.
