Part 3. Maybe the hate is just a cover for something deeper...?

205 3 3
                                        

POV: Cassidy
Obudziłam się koło 13, i zauważyłam że mam chyba ze sto nieodczytanych wiadomości od Julesa, i kilka nieodebranych połączeń. Świetnie ciekawe co tym razem. Szybko zadzwoniłam do niego, a ten po sekundzie odebrał.
-Cassidy! Ta sesja reklamowa z wczoraj stała się viralem, ludzie piszą, że ty i Max tak bardzo do siebie pasujecie.- Że co?! Jakim cudem udało im się tak szybko wydać tą reklamę, myślałam, że zajmie im to przynajmniej kilka dni.
-Świetnie... ale czy to wystaczający powód, aby dzwonić do mnie z milion razy?- zapytałam poirytowanego, nie moja wina że zawsze byłam wkurwiona na ludzi po obudzeniu się.
-Skończ gadać i zobacz jakim zdjęciem ludzie się najbardziej podniecają.- Powiedział Jules, czułam jak zza telefonu wierci oczami. Weszłam w wiadomość i zobaczyłam te zdjęcie, te na którym Max szeptał mi do ucha, a ja się rumieniłam i patrzyłam w jego oczy jak w obrazek. Ja pierdole.
-Wyglądacie jakbyście się serio kochali, prawie zapomniałem, że to udawane.- Stwierdził Jules, a ja strzeliłam sobie z otwartej ręki w czoło.
-Zaprosił mnie do siebie dzisiaj, na 17. Myślisz, że widział te zdjęcie?- zapytałam lekko zestresowana, było to strasznie głupie pytanie, bo to raczej logiczne, że Max je widział, oby to nic między nami nie zmieniło, nie chce żeby myślał, że się zakochałam.
-Oh my god, no way. Serio do niego idziesz?! Zrób zdjęcia, żebyś miała co na story wrzucić, fani są wami zachwyceni.- Bardzo pomocne, Jules, nie takie było moje pytanie, ale jebać.
-Muszę kończyć Jules, do usłyszenia.- rozłączyłam się i wtopiłam twarz w poduszkę. Dlaczego muszę jeszcze przez rok udawać jego dziewczynę?
Kilka minut minęło więc poszłam się ogarnąć i zrobić coś prostego na śniadanie, tosty nie mogą być trudne, co nie? Oby tylko nie smakowały tak jak, te które sprzedawali w sklepiku szkolnym, ew obrzydliwe były. Po śniadaniu odpowiedziałam na kilka komentarzy, maili, propozycji reklamowych i zanim się zorientowałam to była już prawie 16, a o 17 miałam się z nim spotkać. Poszłam do łazienki się odświeżyć i kilka minut potem wyszłam z mojego mieszkania, aby pojechać do jego domu. Chwilę przed 17 byłam pod jego domem, zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam, aż mi otworzy.
-No proszę, kto to zechciał zaszczycić mnie swoją obecnością.- powiedział po otwarciu drzwi, Max tym swoim głupkowatym głosem.
-Daruj sobie.- Powiedziałam wchodząc do środka i rozglądając się, a następnie poszłam w stronę salonu. Było tam pięknie, duże okno z widokiem na morze i plaże dodawało romantycznego uroku do pomieszczenia, ale nie nie przyszłam tam romansować, czyż nie?
Max po zamknięciu drzwi poszedł za mną i powiedział:
-rozgość się, wolisz wodę, kawę, wino?- zapytał sugestywnie, szczególnie gdy wymienił wino.
-Może być wino.- odpowiedziałam siadając na kanapę i zakładając nogę na nogę. Max poszedł do kuchni i przyniósł nam po kieliszku wina, podał mi mój i usiadł obok mnie.
-Więc... sesja wczoraj była udana, ludziom się podobało to jak na mnie patrzyłaś.- stwierdził Max, jego sugestywnym głosem, głosem który sprawiał, że chciał go słyszeć częściej.
-Niby jak patrzyłam?- zapytałam ewidentnie zdenerwowana, na co Max przysunął się bliżej, a ja go nie odepchnęłam.
-Wiesz, tak intensywnie, jakbyś oczekiwała czegoś więcej.- jego kciuk delikatnie zaczął jeździć po moim kolanie i udzie, nie chciałam żeby przestawał, ale nie chciałam też potwierdzić jego tezy.
-Max, nienawidzimy się od przedszkola, myślisz że na prawdę bym oczekiwała czegoś więcej od ciebie?- powiedziałam po czym napiłam się odrobiny wina, które swoją drogą było przepyszne.
-Może po prostu oboje jesteśmy zbyt uparci, żeby przyznać się do tego, że tak na prawdę nienawidzimy siebie tylko, aby ukryć głębsze uczucia?- Max zniżył swój głos i brzmiał jeszcze bardziej seksownie. Odwróciłam wzrok od niego na co ten dwoma palcami złapał mnie za szczękę i obrócił moją twarz w jego stronę, przy czym również zbliżył się niebezpiecznie blisko, a nasze twarze były jedynie o kilka centymetrów od siebie oddalone.
-Nie zaprzeczysz, bo też to czujesz, prawda?- zapytał gdy jego jedna ręka spoczywała na moim udzie, a druga trzymała moją twarz blisko jego. Czułam jego oddech na moich ustach, widziałam jak jego oczy raz spoglądały na moje usta a następnie wpatrywał się w moje. Serce biło mi jak szalone, Max miał mnie owiniętą wokół swojego palca, a ja nie protestowałam. Bez zastanowienia pocałowałam go, a on odwzajemnił, nasz pocałunek był bardzo gorący i zdesperowany, oboje pragnęliśmy więcej i to od bardzo dawna, a dopiero teraz sobie to uświadomiliśmy. Ręce Maxa powędrowały na moje biodra po czym podniósł mnie i posadził na swoich kolanach, moje usta zjechały w dół pocałunkami na jego szyje, na co on odchylił głowę do tyłu, żebym miała większe pole do popisu. Jego jedna ręka wtopiła się w moje włosy, gdy ja całowałam jego szyję, zostawiając niewielkie malinki. Max dyszał z przyjemności, a ja nie przestawałam. Po chwili oderwałam swoje usta od jego szyi, łapiąc oddech, a on zaczął rozpinać swoje spodnie, bylam zapatrzona w jego twarz jak w obrazek, wyglądał tak ślicznie. Max podniósł mnie i położył na kanapie, ściągnął swoje spodnie, a ja swoje majtki, rzuciłam je gdzieś na podłogę i odchyliłam do góry swoją sukienkę, a Max ściągnął swoje bokserki, po czym bez uprzedzenia wsadził w moją mokrą dziurkę swojego twardego penisa i zaczął poruszać swoimi biodrami, na początku delikatnie, żebym mogła się przyzwyczaić, ale z czasem wchodził coraz głębiej, mocniej i szybciej. Z moich ust wychodziły jęki i stęki, a moje ręce trzymały się go tak mocno, że aż wbiłam swoje paznokcie w jego plecy. Max całował moją szyje namiętnie, oraz od czasu do czasu całował mnie w usta, aby uciszyć moje jęki. Po kilku intensywnych minutach wyszedł ze mnie i spuścił się na mój brzuch, ciężko oddychając, w tym samym momencie ja nareszcie przestałam trzymać się go tak bardzo, a mój oddech zaczął się uspokajać. Max pocałował mnie czule i delikatnie, spokojnie abyśmy oboje mogli cieszyć się chwilą. Gdy przestaliśmy się całować Max usiadł na rogu kanapy, a ja zaraz obok, opierając swoją głowę o jego ramie. Przytulił mnie od boku na kolejne kilka minut, oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć, co zrobić, jak zacząć rozmowę.
-chyba będę musiał zacząć chodzić w szaliku, bo jak ludzie zobaczą moją szyję to pomyślą, że mnie bijesz.- Max zażartował, żeby rozluźnić atmosferę.
-Bez przesady, to tylko kilka malinek... poza tym prawie ich nie widać.- powiedziałam unosząc lekko swoją głowę, aby na niego spojrzeć, na co ten pocałował mnie lekko w czoło i spojrzał w moje oczy, utrzymując kontakt wzrokowy tak długo jak się dało.
Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę, po czym jednogłośnie zdecydowaliśmy, że zostanę u niego na noc. Max dał mi jakieś ciuchy do spania i ręcznik, a ja poszłam wziąć prysznic. Potem położyłam się w jego łóżku i czekałam, aż on wróci z łazienki. Położył się obok mnie i zasnęliśmy wtuleni w siebie, tak jakbyśmy zapomnieli, że jeszcze kilka godzin temu się nienawidzieliśmy.

°zabije sie, to jest kupa, nie pisze juz wiecej, nie pozdrawiam°

Deepest & darkest secrets. // Max Verstappen.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz