Part. 10 Can I be yours?

126 3 2
                                        

POV: Cassidy
-Co powiedziałaś?- zapytał Max z lekką ekscytacją w głosie i przekręcił moją głowę tak żebym na niego spojrzała, jego niebieskie oczy wpatrywały się w moje oczekując na odpowiedź, a ja bałam się powtórzyć to co powiedziałam kilka sekund temu.
-Nic ważnego.- odpowiedziałam cicho, na co chłopak lekko skrzywił twarz, wiedział, że kłamałam. Moje serce pragnęło powtórzyć to co powiedzialam wcześniej, że go kocham, ale mój rozum mi nie pozwalał, w mojej głowie Max mnie nie kochał, a nasza relacja była w założeniu tylko udawaniem, a w moim sercu Max też czuł to co ja, pragnienie i miłość, która była przerażająco kusząca i w pewnym stopniu niebezpieczna, bo oboje wiedzieliśmy, że przez cale życie się nienawidziliśmy.
Max usiadł, a ja zrobiłam to samo co on, siadając na przeciwko niego.
-Cassidy, chce to usłyszeć, powiedz to.- Powiedział cicho, a jego dłoń złapała mnie za policzek i lekko zaczął go gładzić swoim kciukiem, przygryzał lekko swoją dolną wargę w oczekiwaniu na moje słowa, jego śliczne oczy dalej były skupione na moich, nie zostawiając ich nawet na sekundę.
-Kocham cię.- Wyszeptałam wpatrując się w jego oczy, które tak bardzo mnie pociągały, jego źrenice lekko się rozszerzyły, a na jego twarz wkradł się lekki uśmiech, moje policzki od razu stały się lekko różowe, na moje szczęście raczej nie było to widoczne przez przyciemnione światło, oświetlające pokój.
-Jesteś słodka i ekstremalnie seksowna gdy jesteś taka niewinna, grzeczna.- wyszeptał i przybliżył swoją twarz do mojej, czułam jego oddech na moich ustach, jego ręce przyciągające moją twarz do jego, mocny zapach jego perfum, który był tak atrakcyjny. Nie umiałam wydusić z siebie nawet jednego słowa, Max działał na mnie jak najmocniejszy narkotyk, odbierając mi rozum i godność, robiąc ze mną rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła.
-Tak kurewsko naiwna...- szepnął nad moimi ustami, swoim głębokim zniżonym głosem, a sekundę później poczułam jak jego usta ocierają się o moje, delikatnie rozszerzyłam swoje i odwzajemniłam pocałunek, ciepły i pożądający. Byłam w szoku, spodziewałam się wszystkiego, nawet tego, że musiałabym opuścić pokój, ale na pewno nie spodziewałam się jego słów, czy oznaczały one, że on też mnie Kocha?
Chwilę później Max oderwał się od moich ust, lekko przygryzł moją dolną wargę i trzymał ją między zębami, gdy się delikatnie odsuwał.
-Cassidy Victorio Love, też cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo intensywnie.- powiedział a jego oczy ponownie odnalazły moje, zatapiając je w swojej niebieskiej głębokości, która miała w sobie ślady czułości, szczerości, szczęścia, a nawet pragnienia, nie bez powodu mówi się, że oczy mówią o wiele więcej niż słowa. Przytuliłam go, zatapiając swoją twarz we wgłębieniu jego szyi, wdychając jego zapach, do którego tak bardzo się przywiązałam przez ostatni miesiąc. Max objął mnie swoimi ramionami, przyciągając mnie bliżej, tak jakby chciał złączyć nasze dusze w jedność. Czułam jak jego klatka piersiową delikatnie się unosi z każdym oddechem, a jego bicie serca lekko zwalniało, co bardzo mnie uspokajało, szczególnie po tym, jak wyznałam mu miłość, a on niespodziewanie ją odwzajemnił.
-Cassie, pozwolisz mi być twoim chłopakiem? Takim nie dla publiki, ale prawdziwym, proszę?- Zapytał cicho, a jego oddech delikatnie obijał się o moje włosy, zanim zostawił delikatny pocałunek na mojej głowie. Max był bardzo słodki, był jedynym mężczyzną, który zapytał mnie czy mógłby być moim chłopakiem, a nie ja jego dziewczyną. Delikatnie przytaknęłam, następnie wypowiedziałam ciche „tak", przytulając go jeszcze mocniej, chcąc być najbliżej niego, jak się tylko dało.
Max leżał na plecach bawiąc się delikatnie moimi włosami, gdy moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej nasłuchując bicia jego serca, które wiedziałam, że już bije dla mnie. Oboje zasnęliśmy szczęśliwie, oraz wtuleni w siebie. Życie było o wiele bardziej piękniejsze i przyjemniejsze wiedząc, że Max odwzajemnia moje uczucia, życie z nim jest łatwiejsze. Nienawidzieliśmy się przez tyle lat, nie umieliśmy znieść swojego towarzystwa, spojrzeć na siebie, a teraz leżeliśmy razem w jednym łóżku jako para szalenie zakochanych w sobie. Naszą nienawiść do siebie była jedyną rzeczą, której żałowałam, bo mogliśmy być w takiej sytuacji o wiele wcześniej. Cale życie byliśmy tak blisko siebie, a nawet tego nie zauważyliśmy, tego jak wiele nas łączy i jak bardzo wspólnie zgadzamy się w wielu sprawach. Max to idealny chłopak, lepszego nie mogłam sobie wyobrazić, zabawny, miły, słodki, oddany i tak bardzo seksowny, wszystko to sprawiało, że z dnia na dzień, traciłam głowę dla niego jeszcze bardziej, a dopiero niedawno to zauważyłam.

°"So close, yet so far away, just like January and December". Jeden z krótszych rozdziałów, ale jeden z moich ulubionych i uważam, że najlepiej napisanych lolll.°

Deepest & darkest secrets. // Max Verstappen.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz