Cassidy to wielkiej sławy modelka, średniego wzrostu, o ciemnych brązowych włosach i ciemnozielonych oczach. Niedawno skończyła 25 lat.
Jej mieszkanie w Monako stoi puste od kiedy coraz więcej czasu spędza poza domem na różnych pokazach mody i innych akcjach społecznych. Jej historia z Maxem rozpoczęła się już od kiedy byli dziećmi, ona i Max chodzili razem do przedszkola w Holandii i nigdy się nie lubili, nawet jeśli bardzo starali się tolerować swoje towarzystwo to było to niemożliwe. Teraz gdy oboje są już dorośli i spełniają swoje kariery, dalej nie potrafią znieść swojej obecności. Niestety, ale po szokującym i skandalicznym zachowaniu Maxa po grand prix Holandii, szybko potrzebuje czegoś aby odciągnąć uwagę mediów, a tym czymś miałby być związek z kimś kto nigdy nie miał żadnych skandali, dram, hejterów, oczywiście na jej nieszczęście padło na nią, głównie z wymienionych powyżej powodów oraz tego że bardzo długo znała Maxa i wiedziała o nim wystarczająco, aby zostać jego dziewczyną, ale tylko dla publiczności.
POV: Cassidy
-Czy to jest jakiś żart?!- zapytałam wściekła mojego menadżera po tym ,gdy powiedział mi o jego planie na mój i Maxa udawany związek.
-Uspokój się i mnie posłuchaj. Wiem, że ty i Max nie jesteście blisko i od zawsze się nienawidziliście, ale jesteś jego najlepszą opcją. Na pewno nie będzie tak źle, a przynajmniej zarobisz sobie więcej.- Odpowiedział mój menadżer, Jules. Jak on mógł być tak spokojny, gdy dosłownie zeswatał mnie z moim największym wrogiem?
-Nie, Jules. Nie ma nawet najmniejszej szansy na to, że zostanę dziewczyną Maxa pierdolonego Verstappena, nawet jeżeli to tylko pod publikę. Jebać te pieniądze i jebać go, niech znajdzie sobie inną dziwke do swoich gier.- Powiedziałam dalej zdenerwowana na niego, chociaż bardziej byłam wkurwiona na Maxa, co on sobie wyobraża, że po tylu latach ciagłego nienawidzenia się, będę udawać jego słodką dziewczynkę? Chyba się kolega przeliczył.
-Niestety, ale to już ustalone. Będziesz z Maxem czy ci się to podoba czy nie. Powodzenia Cassie, jutro wasze pierwsze publiczne wyjście, załóż coś ładnego i nie zapominaj się uśmiechać.- Powiedział Jules wychodząc z pokoju, zostawiając mnie samą z moimi myślami.
Widziałam, że powrót do Monako to zły pomysł, szczególnie dlatego, że Max mieszka kilka minut ode mnie. Przysięgam zabiję kiedyś Julesa za zgadzanie się na takie głupie rzeczy. Nie umiem przestać myśleć o tym gdy powiedział, że jestem najlepszą opcją dla Maxa, czy jakoś tak, Czy może to oznaczać, że sam mnie wybrał? Czy może oznacza to, że nikt inny się nie zgodził? Pierdolony Max Verstappen, zawsze wie jak utrudnić moje życie.
Siedziałam kilka następnych minut sama w pokoju po czym poszłam się ogarnąć do łazienki, a następnie udałam się do spania.
Następnego dnia obudziłam się dosyć wcześnie bo o 5:21, -no cóż już raczej nie zasnę- pomyślałam do siebie i udałam się do łazienki, aby wziąć szybki prysznic i zrobić delikatny makijaż. Gdy już kończyłam wykańczanie mojego makijażu dostałam wiadomość od Julesa z adresem, pod który miałam się udać i godziną, aby spotkać się z Maxem, z który następnie miałam pojechać na turniej jakiejś tam gry komputerowej, nic bardziej nudnego nie mogli wybrać? W wiadomości były również zawarte informacje o Maxie które powinnam wiedzieć i przykładowe odpowiedzi na przykładowe pytania. Spędziłam trochę czasu starając się zapamiętać jak najwięcej.
Zjadłam śniadanie i posprzątałam trochę w mieszkaniu, odrobinkę kurzu się tam uzbierało, nie było to zaskakujące, iż nie było mnie tam od jakiś dwóch miesięcy, od kiedy kupiłam te mieszkanie to więcej czasu spędziłam w hotelach porozrzucanych w różnych częściach świata.
Cały dzień się strasznie dłużył, aż nareszcie moglam zamówić taxi i pojechać pod wskazany adres, okazało się, że pod tym adresem kryła się niewielka willa Maxa z widokiem na morze. Max czekał na mnie przed drzwiami, czy on się stresował?
Wysiadłam z taxi i podeszłam do niego, oboje byliśmy spięci i złe nastawieni wobec siebie.
-Witam serdecznie idiote przez, którego muszę robić z siebie dziwke na pokaz.- Powiedziałam z lekko wyczuwalną irytacją i lekkim fałszywym uśmiechem.
-Kochanie, ale ty nie musisz z siebie robić dziwki na pokaz, bo już nią jesteś.- powiedział dumny z siebie Max, uśmiechając się od ucha do ucha, na co ja tylko spojrzałam na niego od góry do dołu, a ten poprowadził mnie do swojego auta.
Droga była cicha, a nastrój był bardzo napięty i prawdopodobnie oboje go odczuwaliśmy, zważywszy iż Max tak mocno trzymał kierownicę, że jego kostki zrobiły się białe.
Dojechaliśmy pod halę, w której odbywał się turniej i od razu podeszli do nas fotografowie i dziennikarze, pytający o nasz związek. Niestety musieliśmy odpowiadać na KAŻDE pytania, na nasze szczęście nikt nie zadawał jakiś niestosownych pytań. Max przez cały czas trzymał swoją rękę na mojej talii i przyciągał do siebie, było to strasznie irytujące, ale nie mogłam tego pokazać.
-przysuń się i zacznij się w końcu uśmiechać.- Wyszeptał Max przez zaciśnięte zęby i przyciągnął mnie jeszcze bliżej, gdy fotografowie robili nam zdjęcia. Miałam już go po prostu dość, dlatego stanęłam moim obcasem na jego stopie i uśmiechnęłam się delikatnie do niego jak i do kamery. Max bardzo starał się ukryć to, że sprawiłam mu dość nieprzyjemny ból, dobry z niego aktor.
Chwilę po tym Max zaciągnął mnie do pustego pokoju i spojrzał na mnie oczekując odpowiedzi na moje zachowanie.
-Co się gapisz jak szpak w pizde? Wkurwiałeś mnie już.- powiedziałam próbując brzmieć bardzo poważnie, ale niestety nie udało mi się i roześmiałam się pod koniec, a to jeszcze bardziej wkurwiło Maxa.
-Aż tak cię to śmieszy? Bycie totalną szmatą?- odpowiedział Max swoim głębokim i doprawiającym o gęsią skórkę głosem.
-Wytrzep nogawkę kolego, bo chyba popuściłeś.- odbiłam piłeczkę po czym przygryzłam moją dolną wargę próbując ukryć swój śmiech. Oczy Maxa były bardzo przyciągające, nie umiałam przestać się w nie wpatrywać mimo, że bardzo chciałam przestać.
Max złapał mnie mocno za szczękę i przycisnął o ścianę za mną. Po czym powiedział cicho:
-Albo zaczniesz brać to na poważnie, albo pokaże ci na co mnie stać.- Jego dłoń zjechała z mojej szczęki w dół na moją szyję, okej to było bardzo hot, nie chciało mi to nawet przejść przez myśl, ale Max był bardzo atrakcyjny gdy się denerwował. Nie, Cassidy, przestań myśleć o nim w ten sposób. Pomyślałam do siebie i właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że przez cały czas wpatrywałam się w jego oczy jak w obrazek, gorzej być nie mogło.
Reszta wieczoru była nudna, przynajmniej dla mnie, bo zdawało się jakby Maxowi się bardzo podobało czasami.
Max odwiózł mnie pod moje mieszkanie, ale zanim odjechał to podał mi swój numer, żebym mogła łatwo się z nim kontaktować, a nie tylko przez naszych menadżerów.
Gdy weszłam do mojego mieszkania i ściągnęłam swoje obcasy i w końcu mogłam odetchnąć, moja głowa nie mogła przestać odtwarzać tego jak seksownie Max wyglądał w tym pustym pokoju, gdy przyciskał mnie do ściany. Zanim się zorientowałam, to już zasnęłam w swojej sypialni.
Koniec rozdziału pierwszego!!
CZYTASZ
Deepest & darkest secrets. // Max Verstappen.
FanfictionMax Verstappen, po skandalicznym zachowaniu na grand prix Holandii, szybko potrzebuje czegoś, a raczej kogoś kto pomoże odciągnąć uwagę mediów. Tym kimś ma być jego znajoma z dzieciństwa z którą się nienawidzi. Enemies to lovers. Napisane głównie...
