Race Weekend - Niedziela
POV: Cassidy
Rano obudziłam się, ale Maxa nie było już w pokoju, co było dosyć nietypowe dla niego. Wstałam z łóżka i wzięłam do ręki telefon i zobaczyłam na nim wiadomość, w której Max napisał, że zszedł już na śniadanie, ale nie chciał mnie budzić. Po przeczytaniu poszłam się ogarnąć do łazienki, a gdy skończyłam to robić to napisałam do Alex czy chciałaby iść ze mną na zakupy, skoro mamy jeszcze dużo czasu do wyścigu. Max wszedł do pokoju chwilę później i od razu do mnie podszedł i przytulił.
-Ślicznie wyglądasz.- wyszeptał w moje włosy gdy przytulił mnie jeszcze mocniej, też go przytuliłam i wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Czułam, że Max się stresował, ale nie chciał tego pokazać. Złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach, na co on oddał go z dwukrotną intensywnością i zachłannością. Oderwałam się od niego i spojrzałam w te jego śliczne niebieskie oczy, które tak bardzo uwielbiałam i mogłam w nie patrzeć do końca mojego życia. Powiedziałam ciche „Kocham cię", na co na twarzy chłopaka pojawił się wielki uśmiech, był taki słodki.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem wyszłam z pokoju, żeby iść spotkać się z Alex, która już na mnie czekała przy recepcji hotelu.
Po bardzo miłych i długich zakupach, wróciłam do hotelu, żeby zjeść z Maxem obiad, na który zaprosił mnie do jakiejś drogiej restauracji. Przebrałam się w długą, przylegającą, jedwabną spódniczkę w granatowym kolorze i biały, satynowy, krótki top z bufiastymi rękawami, do tego założyłam czarne buty na platformie, a jako dodatek dobrałam zwykłą czarną torebkę i jakąś biżuterię.
Wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się do auta Maxa, którym następnie pojechaliśmy do restauracji. Cała droga była bardzo przyjemna i spokojna, przez caly czas nie umiałam napatrzeć się na do jak zajebiście Max wyglądał w marynarce, jak on to robił, że był tak śliczny bez dużych starań?
Dojechaliśmy do restauracji, a kelner zaprowadził nas do naszego stolika, Max odsunął moje krzesło, żebym mogła usiąść, a następnie usiąść na przeciwko mnie. Zamówiłam sobie jakiś makaron i wino, a Max jakiegoś łososia na szpinaku i sok. Max pochylił się, tak żeby nikt nas nie słyszał.
-Wyglądasz tak seksownie, że gdyby nie było tu tylu ludzi to zerżnął bym cię na tym stole.- powiedział cicho, a następnie pocałował mnie delikatnie w policzek. Jego słowa spowodowały, że na moich policzkach pojawił się czerwonawy kolor, przygryzłam lekko moją dolną wargę i spojrzałam w jego oczy, na co on uśmiechnął się dumnie i złapał moją rękę, która spoczywała na stoliku.
-Odważny jesteś, nawet za bardzo.- powiedziałam cicho, wpatrując się w jego oczy. Max strasznie testował moje limity seksualne, co było bardzo pociągające.
-Nie podoba ci się?- powiedział zadziornie, oczywiście też sarkastycznie bo wiedział, że bardzo mi się to podobało.
Chwilę później dostaliśmy nasze jedzenie i zaczęliśmy jeść, cały czas rozmawiając o jakichś randomowych rzeczach. Lubiłam towarzystwo Maxa, dobrze się przy nim czułam, a kilka miesięcy temu bym nawet nie pomyślała, że kiedykolwiek będę musiała udawać jego dziewczynę. Żałuję, że na początku byłam tak źle do niego nastawiona, bo okazał się bardzo słodką i czułą osobą, pierwszy raz czułam się naprawdę dobrze w związku.
Po obiedzie pojechaliśmy do hotelu, gdzie ja zadzwoniłam do Julesa, z którym o wiele za długo nie plotkowałam i powiedziałam mu o tym, że ja i Max jesteśmy razem, co bardzo go ucieszyło. Max grał w jakieś gry na laptopie, bo co innego mógłby robić. Reszta dnia minęła nam szybko i zanim się obejrzeliśmy to musieliśmy zbierać się na wyścig. Przebrałam się kolejny raz tylko tym razem ubrałam na siebie krótką, czarną skórzaną spódnicę i krótki, granatowy top na ramiączkach z głębokim dekoltem, na górę ponownie ubrałam kurtkę red bulla, a buty miałam czarne platformy na koturnie, skórzane, przylegające do nogi aż pod kolano, na dodatki wybralam naszyjnik z inicjałami Maxa i zwykłe perełkowe kolczyki. Zanim wyszliśmy poprawiłam lekko mój makijaż, Max cały czas był we mnie zapatrzony, a bardziej na to co miałam na sobie.
-Każdy mi będzie zazdrościł, że mam taką hot dziewczynę, kurwa Cassie jesteś piękna.- powiedział cicho gdy dalej się we mnie wpatrywał, lekko zaśmiałam się na jego słowa i podziękowałam za komplement.
Wyszliśmy z pokoju i pojechaliśmy na tor, gdzie przywitali nas Alex z Charlesem, porozmawialiśmy z nimi chwilę, a potem chłopaki udali się do swoich garaży, ja z Alex zostałam i dalej rozmawiałam o przeróżnych rzeczach.
Kilka minut przed startem wyścigu podeszłam do Maxa i życzyłam mu potwierdzenia, a następnie udałam się na swoje miejsce, gdzie nałożyłam słuchawki i zaczęłam oglądać wyścig.
Podczas wyścigu Max zmieniał miejsca cały czas, raz 3, innym razem 4, jeszcze innym 2, ale nie udało mu się wyprzedzić Georgea, który od samego początku prowadził cały wyścig. Na całe szczęście Max zajął 5 miejsce, tym samym wygrywając swoje czwarte mistrzostwo, jako iż lando zajął miejsce 7 i nie było szans, żeby przez następne pozostałe wyścigi ktoś go przegonił w punktach. Byłam przeszczęśliwa i wiedziałam, że Max tez był. Od razu gdy przekroczył metę podbiegłam do barierek gdzie na niego czekałam. Max po swoich krótkich celebracjach z drużyną podbiegł do mnie i mocno przytulił, odwzajemniłam jego przytulasa, a po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia. Max podniósł mnie i przytulił jeszcze bardziej, owinęłam swoje nogi wokół jego talii, płacząc z szczęścia. Pogratulowałam mu chyba z milion razy, całując go po całej twarzy, nie przejmując się, że wokół nas było dużo ludzi, którzy cały czas robili zdjęcia, w tym momencie liczył się dla mnie tylko on. Po chwili Max postawił mnie na ziemi i przyciągnął moją twarz do swojej składając na moich ustach długi i czuły pocałunek, wytarł z moich policzek moje łzy, a po chwili odszedł żeby dalej celebrować ze swoją drużyną. Szampan lał się wszędzie i każdy był szczęśliwy, golden boy Red Bulla wygrał kolejne mistrzostwo, tym samym dorównując takim osobą jak Sebastian Vettel, Alain Prost. Max podszedł do mnie i oblał mnie szampanem zanim przyciągnął mnie do siebie i znowu pocałował, namiętnie i zachłanniej niż wcześniej. Przygryzł delikatnie moją dolną wargę i ponownie zapomnieliśmy, że wokół nas dalej byli ludzie, wpatrywaliśmy się w swoje oczy jakby były naszym całym światem i tak też było w tym momencie.
Gdy nareszcie udało się innym wyrwać nas od siebie, Max musiał jechać na wywiady, które bardzo chciałam żeby szybko się skończyły, bo chciałam mieć Maxa już tylko dla siebie i dać mu prawowitą nagrodę za tak ciężki sezon...
°sex i tyle elo jutro napisze cos lepszego°
CZYTASZ
Deepest & darkest secrets. // Max Verstappen.
FanfictionMax Verstappen, po skandalicznym zachowaniu na grand prix Holandii, szybko potrzebuje czegoś, a raczej kogoś kto pomoże odciągnąć uwagę mediów. Tym kimś ma być jego znajoma z dzieciństwa z którą się nienawidzi. Enemies to lovers. Napisane głównie...
