Taehyung to normalny mieszkaniec wioski który przez głupi przypadek staje się więźniem, a zaraz późnej nałożnikiem króla Jeona. W zamku z pomocą pojawia się jego brat Hoseok i najlepszy przyjaciel Jimin.
(Smut!, przemoc, Top!JK, Bottom!Tae)
Pobocz...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Czas, który wyznaczył im król Min już dawno minął. Jimin i Hoseok plątali się po labiryncie nie mogąc znaleźć wyjścia.
-Jakim cudem zostałeś ogrodnikiem jak nawet nie potrafisz wyjść z głupiego labiryntu! - wykrzyczał zdenerwowany Jimin - strażnicy już pewnie nas szukają, a król myśli że mnie uprowadziłeś.....albo gorzej, że uciekłem z własnej woli! - Jimin złapał się za głowę załamany i usiadł na zimnej trawie pod żywopłotem
-Jimin błagam uspokój się - Hoseok przetarł twarz dłonią - twoją paniką nic tu nie zdziałamy
-Masz racje - Jimin westchnął głośno i wstał z lekko mokrej trawy - ale na domiar złego jeszcze pobrudziłem sobie tyłek
Hoseok zignorował słowa przyjaciela i rozejrzał się wokół szukając wyjścia lub innego rozwiązania problemu. Nagle wpadł mu do głowy pewien pomysł.
-Wskakuj mi na plecy - rzucił chłopak
-Co?
-No wskakuj, nie zastanawiaj się - przykucnął na jedno kolano i zachęcił przyjaciela miłym uśmiechem - jestem silniejszy od ciebie to podniosę cię bez większych problemów, a ty będziesz szukał drogi patrząc od góry na labirynt
-Całkiem dobry plan - Jimin wspiął się na ramiona przyjaciela. Oczekiwał jednak czegoś całkiem innego, ponieważ gdy tylko wyprostował plecy i spojrzał przed siebie ujrzał zielone paski krzewów zlewające się w jedną całość tworząc bardziej zielony dywan niż miałyby wskazać wyjście z labiryntu. - Umrzemy tu - skomentował tylko
-Powiedz z której strony widzisz zamek...będziemy wybierać drogi które pozwolą nam się do niego coraz bardziej zbliżyć i w końcu dotrzemy do celu.
Jimin wskazywał kierunki siedząc przyjacielowi na karku, aż w końcu doszli do pożądanego celu. Kilka osób minęło ich z zdziwionym wyrazem twarzy,niektórzy szeptali coś innym na ucho. Jimin był przyzwyczajony do oceniających spojrzeń, jednak teraz nie chodziło o to, że byli dwoma chłopami ze wsi. On był mężczyzną w pięknym stroju, w ogóle nie przypominał kogoś kim był jeszcze niedawno. W dodatku był kimś o kim mówili tego wieczoru wszyscy. W końcu to jego król wybrał z tłumu by zatańczyć. Poczuł się źle gdyż przeszło mu przez głowę, że ludzie patrzą i plotkują przez to, że pokazał się z ogrodnikiem.
-Chodźmy stąd - pociągnął przyjaciela za rękę by ukryć się za jedną z stojacych tam figur - dziś nie jest dobry dzień na rozmowy Hoseok, za dużo ludzi i za mało Taehyunga - uśmiechnął się do przyjaciela.
-Masz rację - westchnął - znajdę inny sposób, żeby do niego dotrzeć
Po tych słowach oboje rozstali się i każdy udał się w swoja stronę. Hoseok do swoich obowiązków, a Jimin na bal.
~
-Przepraszam mój panie - Jimin zdyszany podbiegł do króla i ukłonił się szybko - nie mogłem znaleźć wyjścia z labiryntu