|20|

658 17 13
                                        


-Dlaczego ja tu do cholery jestem?-warknęłam.W tym momencie nie widziałam twarzy chłopaka ,bo było on cały czas wpatrzony w drogę.-Bartek do cholery!-krzyknęłam bo chciałam się dowiedzieć o co chodzi.

-Jak będziesz się tak drzeć to zaraz spowoduje jakiś wypadek-powiedział i tym razem spojrzał na mnie przez sekundę.-więc z łaski swojej siedź cicho-Widziałam że cały był spięty , oznaczało to że naprawdę trochę się wkurzył.Ale mnie to w sumie nie obchodziło.

-Zatrzymaj się-powiedziałam i nachyliłam się nad nim-nie chce siedzieć z tobą w jednym samochodzie-warknęłam zdenerwowana całą ta sytuacją.

-Jakoś mało mnie to obchodzi czego aktualne chcesz.Miałem cię odwieść, więc to robię -odwarknął

-Kto ci niby kazał mnie odwieść-Zapytałam i założyłam ręce na klatce piersiowej.Postanowiłam się trochę uspokoić, ale do cholery w głowie nadal miałam ten idiotyczny pocałunek .Choć bardzo chciałam go zapomnieć, to nie mogłam.

-Twoje przyjaciółki-westchnął i skręcił gdzieś.

-I dlaczego to niby to mnie odwozisz?Nie mogły poprosić kogoś innego?-zapytałam pretensjonalnie , na co ten znowu się spiął.

-Nie wiem do cholery.Poprosiły mnie więc to zrobiłem-odmruknął wrednie i zacisnął bardziej dłonie na kierownicy.

-Oh jakiś ty dobroduszny-powiedziałam sarkastycznie.

 Reszta drogi minęła nam w ciszy.

Po kilku minutach byliśmy już przy moim domu , miałam już wychodzić z samochodu, ale dręczyło mnie jedno pytanie -Skąd się tam tak szybko wziąłeś ?-zapytałam ,Brunet odwrócił się w moja stronę .Spojrzał na mnie marszcząc brwi.-no wiesz, jak wpadłam do basenu..jak tak szybko udało ci się mnie uratować-zapytałam jeszcze raz , Bartek słysząc moje pytanie trochę się zmieszał , zauważyłam że zagryzł wargę ze zdenerwowania.

-Więc..widziałem jak wychodzisz, poszedłem za tobą bo myślałem że coś się stało.-wytłumaczył spokojnie, po czym weschnał.

-Martwiłeś się?-zapytałam z delikatnym uśmiechem, na co brunet przewrócił oczami ,jednak tez pod nosem się uśmiechnął.

-Nie wyobrażaj sobie za dużo Faustyna-odpowiedział.

Teraz po prostu patrzyliśmy na siebie, naprawde nie wiem co było w nim takiego niezwykłego , ale mogłabym patrzeć na bruneta cały czas.Nie mogłam oderwać od niego spojrzenia.Może to zasługa tego cwaniackiego uśmiechu albo pięknych oczu..

-Będę spadać.-powiedziałam, przerywając nasze patrzenie się na siebie.Chwyciłam za klamkę i już chciałam  wychodzić  , ale zatrzymał mnie jego głos.

-Przepraszam za to co mówiłem w szkole i poza nią -powiedział szczerze ,widziałam, że było to dla niego trudne.Przeprosiny to raczej nie jest jego mocna strona.-obiecuję, że to się więcej nie powtórzy -dodał, a ja uśmiechnęłam się delikatnie.

-Wow pierwszy raz słyszę z twoich ust przepraszam-skomentowałam , na co brunet roześmiał się -okej, wybaczam , ale kolejnej szansy nie będzie-ostrzegłam, na co Bartek pokiwał głową-Ja za to chciałam ci podziękować .Gdyby nie ty pewnie bym się utopiła-westchnęłam, a chłopak uśmiechnął się szeroko.

-Jestem twoim wybawcą Fausti- rzucił sarkastycznie i uśmiechnął się cwaniacko.

-Nie schlebiaj sobie Bartuś, bo twoje ego jest już wystarczająco napompowane-odparłam ,a ten jeszcze bardziej się roześmiał-więc do zobaczenia Bartek- Pożegnałam się i wyszłam z samochodu.

-Do zobaczenia Faustynka-on rownież się pożegnał...

Faustynka ,Faustynka, Faustynka....

Ostatni raz się do niego uśmiechnęłam i poszłam w stronę domu.

Chłopak równiez odjechał.

Wróciłam do domu, a tam cały czas myślałam o wkurzającym chłopaku.

DZIS TAKI CHILL ROZDZIAŁ,NIE BĘDĘ MIAŁA TERAZ CZASU NA WSTAWIANIE ROZDZIAŁÓW ,WIEC BEDZIE CHWILKA PRZERWY W KONTYNUACJI,ALE TAK JAK WCZESNIEJ PISAŁAM,POSTARAM SIE DAWAC WAM CHOCIAZ ROZDZIAŁ TYGODNIOWO, MAM NADZIEJE ZE ZOSTANIECIE ZE MNĄ DO KOŃCA..BUZIOLE

sorki za błędy ortograficzne.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Dec 09, 2024 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

that's fucking insaneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz