-Dlaczego ja tu do cholery jestem?-warknęłam.W tym momencie nie widziałam twarzy chłopaka ,bo było on cały czas wpatrzony w drogę.-Bartek do cholery!-krzyknęłam bo chciałam się dowiedzieć o co chodzi.
-Jak będziesz się tak drzeć to zaraz spowoduje jakiś wypadek-powiedział i tym razem spojrzał na mnie przez sekundę.-więc z łaski swojej siedź cicho-Widziałam że cały był spięty , oznaczało to że naprawdę trochę się wkurzył.Ale mnie to w sumie nie obchodziło.
-Zatrzymaj się-powiedziałam i nachyliłam się nad nim-nie chce siedzieć z tobą w jednym samochodzie-warknęłam zdenerwowana całą ta sytuacją.
-Jakoś mało mnie to obchodzi czego aktualne chcesz.Miałem cię odwieść, więc to robię -odwarknął
-Kto ci niby kazał mnie odwieść-Zapytałam i założyłam ręce na klatce piersiowej.Postanowiłam się trochę uspokoić, ale do cholery w głowie nadal miałam ten idiotyczny pocałunek .Choć bardzo chciałam go zapomnieć, to nie mogłam.
-Twoje przyjaciółki-westchnął i skręcił gdzieś.
-I dlaczego to niby to mnie odwozisz?Nie mogły poprosić kogoś innego?-zapytałam pretensjonalnie , na co ten znowu się spiął.
-Nie wiem do cholery.Poprosiły mnie więc to zrobiłem-odmruknął wrednie i zacisnął bardziej dłonie na kierownicy.
-Oh jakiś ty dobroduszny-powiedziałam sarkastycznie.
Reszta drogi minęła nam w ciszy.
Po kilku minutach byliśmy już przy moim domu , miałam już wychodzić z samochodu, ale dręczyło mnie jedno pytanie -Skąd się tam tak szybko wziąłeś ?-zapytałam ,Brunet odwrócił się w moja stronę .Spojrzał na mnie marszcząc brwi.-no wiesz, jak wpadłam do basenu..jak tak szybko udało ci się mnie uratować-zapytałam jeszcze raz , Bartek słysząc moje pytanie trochę się zmieszał , zauważyłam że zagryzł wargę ze zdenerwowania.
-Więc..widziałem jak wychodzisz, poszedłem za tobą bo myślałem że coś się stało.-wytłumaczył spokojnie, po czym weschnał.
-Martwiłeś się?-zapytałam z delikatnym uśmiechem, na co brunet przewrócił oczami ,jednak tez pod nosem się uśmiechnął.
-Nie wyobrażaj sobie za dużo Faustyna-odpowiedział.
Teraz po prostu patrzyliśmy na siebie, naprawde nie wiem co było w nim takiego niezwykłego , ale mogłabym patrzeć na bruneta cały czas.Nie mogłam oderwać od niego spojrzenia.Może to zasługa tego cwaniackiego uśmiechu albo pięknych oczu..
-Będę spadać.-powiedziałam, przerywając nasze patrzenie się na siebie.Chwyciłam za klamkę i już chciałam wychodzić , ale zatrzymał mnie jego głos.
-Przepraszam za to co mówiłem w szkole i poza nią -powiedział szczerze ,widziałam, że było to dla niego trudne.Przeprosiny to raczej nie jest jego mocna strona.-obiecuję, że to się więcej nie powtórzy -dodał, a ja uśmiechnęłam się delikatnie.
-Wow pierwszy raz słyszę z twoich ust przepraszam-skomentowałam , na co brunet roześmiał się -okej, wybaczam , ale kolejnej szansy nie będzie-ostrzegłam, na co Bartek pokiwał głową-Ja za to chciałam ci podziękować .Gdyby nie ty pewnie bym się utopiła-westchnęłam, a chłopak uśmiechnął się szeroko.
-Jestem twoim wybawcą Fausti- rzucił sarkastycznie i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie schlebiaj sobie Bartuś, bo twoje ego jest już wystarczająco napompowane-odparłam ,a ten jeszcze bardziej się roześmiał-więc do zobaczenia Bartek- Pożegnałam się i wyszłam z samochodu.
-Do zobaczenia Faustynka-on rownież się pożegnał...
Faustynka ,Faustynka, Faustynka....
Ostatni raz się do niego uśmiechnęłam i poszłam w stronę domu.
Chłopak równiez odjechał.
Wróciłam do domu, a tam cały czas myślałam o wkurzającym chłopaku.
DZIS TAKI CHILL ROZDZIAŁ,NIE BĘDĘ MIAŁA TERAZ CZASU NA WSTAWIANIE ROZDZIAŁÓW ,WIEC BEDZIE CHWILKA PRZERWY W KONTYNUACJI,ALE TAK JAK WCZESNIEJ PISAŁAM,POSTARAM SIE DAWAC WAM CHOCIAZ ROZDZIAŁ TYGODNIOWO, MAM NADZIEJE ZE ZOSTANIECIE ZE MNĄ DO KOŃCA..BUZIOLE
sorki za błędy ortograficzne.
CZYTASZ
that's fucking insane
Fanfiction[fartek][faustynaxbartek] jeśli chcesz to zerknij,bedzie mi miło jeśli zostawisz coś po sobie.**
