|13|

338 11 5
                                        


PERSPEKTYWA FAUSTYNY

Nie wiem co o tym wszystkim myśleć,omal na zawał nie padłam kiedy zobaczyłam Bartka obok siebie.

-Nie wiem czy chce ci w czymś pomagać- powiedziałam krótko

Nagle Bartek złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do łazienki..jestem w dupie.

-posłuchaj- powiedział o dziwo spokojnie.-jeśli mi pomożesz obiecuje ze zostawię cię w spokoju i nie będę cię dręczyć w szkole.

Sama nie wiedziałam co powiedzieć.

-co dokładnie miałabym zrobić?

-To głupie ale..-przerwał na chwilkę - ale potrzebuje listę imion  i numerów osób z twojej klasy.

-oh, ktoś ci podpadł czy co?-zapytałam mając w podświadomości ze może chodzić o mnie..

-można tak powiedzieć-warknał pod nosem

ja chyba zaraz zejdę na zawał..

-nawet nie wiesz jak ta sprawa jest pogmatwana -podeśmiał się -zaraz uznasz że jestem psychiczny.

-już cię za takiego uznałam-parsknelam śmiechem i wzruszyłam ramionami.

-nie dziwie się-skomentowal i uśmiechnął się delikatnie.Miał bardzo ładny uśmiech-Podaj tez swój numer, będzie łatwiej się nam kontaktować-powiedział a ja delikatnie zamarłam.

Po co mu mój numer, przecież nie mogę podać prawdziwego numeru..odrazu będzie wiedział ze ja to ja.

Nagle spoważniał jakby zdał sobie z czegoś sprawę 

-tylko nie wyobrażaj sobie za dużo,nadal cię nie lubię-warknal już innym tonem

-spokojnie, vice versa.-odpowiedziałam

Dostał listę osób oraz mój numer który mam na drugiej karcie i odszedł bez słowa.

W co ja się wpakowałam...


I JAK WAM SIE PODOBA?MOZE CHCECIE COS ZMIENIC? PISZCIE SMIAŁO,CENIE SOBIE WASZE ZDANIE.BUZIOLE<3

that's fucking insaneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz