PERSPEKTYWA FAUSTYNY
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć,omal na zawał nie padłam kiedy zobaczyłam Bartka obok siebie.
-Nie wiem czy chce ci w czymś pomagać- powiedziałam krótko
Nagle Bartek złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do łazienki..jestem w dupie.
-posłuchaj- powiedział o dziwo spokojnie.-jeśli mi pomożesz obiecuje ze zostawię cię w spokoju i nie będę cię dręczyć w szkole.
Sama nie wiedziałam co powiedzieć.
-co dokładnie miałabym zrobić?
-To głupie ale..-przerwał na chwilkę - ale potrzebuje listę imion i numerów osób z twojej klasy.
-oh, ktoś ci podpadł czy co?-zapytałam mając w podświadomości ze może chodzić o mnie..
-można tak powiedzieć-warknał pod nosem
ja chyba zaraz zejdę na zawał..
-nawet nie wiesz jak ta sprawa jest pogmatwana -podeśmiał się -zaraz uznasz że jestem psychiczny.
-już cię za takiego uznałam-parsknelam śmiechem i wzruszyłam ramionami.
-nie dziwie się-skomentowal i uśmiechnął się delikatnie.Miał bardzo ładny uśmiech-Podaj tez swój numer, będzie łatwiej się nam kontaktować-powiedział a ja delikatnie zamarłam.
Po co mu mój numer, przecież nie mogę podać prawdziwego numeru..odrazu będzie wiedział ze ja to ja.
Nagle spoważniał jakby zdał sobie z czegoś sprawę
-tylko nie wyobrażaj sobie za dużo,nadal cię nie lubię-warknal już innym tonem
-spokojnie, vice versa.-odpowiedziałam
Dostał listę osób oraz mój numer który mam na drugiej karcie i odszedł bez słowa.
W co ja się wpakowałam...
I JAK WAM SIE PODOBA?MOZE CHCECIE COS ZMIENIC? PISZCIE SMIAŁO,CENIE SOBIE WASZE ZDANIE.BUZIOLE<3
CZYTASZ
that's fucking insane
Fanfiction[fartek][faustynaxbartek] jeśli chcesz to zerknij,bedzie mi miło jeśli zostawisz coś po sobie.**
