Gdzie [_] podkochuje się w Haitanim Rindō i w końcu decyduje się, wyznać mu uczucia, poprzez list miłosny. Nie przewidziała jednak, że pomyli szafki i zamiast Rindō, otrzyma list jego starszy brat - Haitani Ran.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Serce Reiki biło w znacznie szybszym tempie niż zazwyczaj, a kiedy fiołkowe oczy Rana dokładnie się w nią wpatrywały, poczuła, jak jej porcelanowa twarz przybiera odcień czerwieni. Czekała na ten moment przez wieczność, dlatego ciężko było jej w to uwierzyć i odnosiła wrażenie, jakby znajdowała się w jednym ze swoich snów. Tych idealnych, z których nie chciało się wybudzać pod żadnym względem.
Dziewczyna wiedziała, że ten moment nastąpi, ale nie przygotowała się, że stanie się on tak niespodziewanie. Nie zamierzała jednak narzekać, tylko skorzystać z okazji i w końcu spełnić marzenie.
Ran w jej oczach był idealny pod każdym względem i nie potrafiła wyobrazić sobie lepszego chłopaka, z którym miałaby stworzyć związek.
— Więc? — zapytała i przysunęła się bliżej Rana. — Co ze mną i tobą?
Starszy Haitani uśmiechnął się i położył dłoń na policzku dziewczyny, głaszcząc delikatnie jej skórę. Uważnie obserwował reakcje Reiki i powstrzymywał się z całych sił, żeby nie wybuchnąć śmiechem i przyznać się, że uważał blondynkę za żałosną. To jak się rumieniła, udawała niewinną i uwydatniała swój biust, wszystko sprawiało, że Ran chciał po prostu się jej pozbyć. Obiecał jednak [_], że żadnej krzywdy dziewczynie nie zrobi.
I tak jak zazwyczaj nie miał problemu, żeby złamać swoją obietnicę, tak w tym przypadku nie chciał, żeby [_] się na nim zawiodła.
Odetchnął ciężko, aby uspokoić swoje emocje.
— Zacznę od tego, że jest duża szansa, że nie jestem taki jak myślisz... — powiedział, udając zamyślonego. Dłonią odgarnął dziewczynie włosy z twarzy.
— Nie przeszkadza mi to — odpowiedziała natychmiast. Wiedziała, że będzie w stanie wszystko w nim zaakceptować. A przynajmniej szczerze w to wierzyła.
— Czyżby? — zapytał bez większych emocji i nie czekał na odpowiedź Reiki. Dłoń, którą wciąż trzymał blisko jej twarzy, przesunął zdecydowanie na jej gardło i zacisnął. Nie mocno, tylko na tyle żeby przestraszyć blondynkę i aby po wszystkim nie miała na szyi żadnych śladów.