Addiction: Twenty

72 15 1
                                        

San martwił się już teraz nie tylko o Jihoona, ale też o Wooyounga, który jak idiota poszedł go szukać sam, ignorując fakt, że sprawą zajmuje się już policja. Od razu zadzwonił do Yunho, mając nadzieję, że ten nie będzie miał mu za złe pobudki w środku nocy, o ile w ogóle spał. Musiał się jednak upewnić, czy Jung nie zrobił nic głupiego i czy Yunho wie coś o jego pomyśle.

- Halo? - po kilku sygnałach usłyszał głos przyjaciela. Nie był on zaspany, więc San założył, że jest on wciąż na posterunku.

- Yunho, wybacz, że o takiej porze-

- Niestety nie mam jeszcze żadnych wieści w sprawie Jihoona. Ale odezwę się jak tylko coś znajdziemy.

- Tym razem chodzi o coś innego - mówil szybko i nerwowo - właściwie to powiązane. Chodzi o Wooyounga.

- Wooyounga?

- Nie było go może na posterunku? Albo może kontaktował się z wami...?

- Nie wydaje mi się... Dlaczego pytasz?

San westchnął głęboko, czując jak rośnie w nim niepokój i stres.

- Wyszedł szukać Jihoona. Napisał mi tylko wiadomość... Może panikuję, ale boję się, że coś mu się stanie.

- Dzwoniłeś do niego?

- Tak, kilka razy. Nie odbiera.

Yunho nie odzywał się przez dłuższą chwilę. San uznał, że czegoś szuka lub myśli, co robić. Wierzył, że pomimo niechęci w stronę Junga, pomoże mu go szukać. Nie wiedzieli, z kim mają do czynienia i jeśli okaże się, że ktoś naprawdę porwał Jihoona i jest niebezpieczny, Wooyoungowi również mogłoby się coś stać. San nie chciał, by Jung ryzykował własne zdrowie i życie dla Jihoona. Oboje byli dla niego ważni.

- Dam znać, żeby sprawdzili, czy Wooyoung nie kręci się gdzieś w pobliżu parku. Ale San - westchnął i powstrzymał go, zanim ten zdążył mu podziękować - Weź pod uwagę inne możliwości.

- Chyba nie sugerujesz, że Wooyoung wciąż ma z tym coś wspólnego?

- To wszystko jest zbyt podejrzane...

- I że niby szukanie Jihoona jest jakąś jego wymówką? Miałby naprawdę zrobić Jihoonowi krzywdę? To nie ma sensu!

- Siedem lat temu też uważałeś, że to nie ma sensu! - zdenerwował się Jeong.

Znów zapadła między nimi cisza, a San nie wiedział, co może na to odpowiedzieć. Oczywiście, że był zły. Choć Yunho miał prawo, by nie ufać Wooyoungowi, to, o co go obecnie oskarżał było już przesadą. Wooyoung nie skrzywdziłby Jihoona. Głęboko w to wierzył i miał nadzieję, że chociaż tym razem się nie myli. Wątpił, by podniósłby się ponownie, gdyby po raz kolejny coś poszło nie tak.

- Idę go szukać - powiedział w końcu.

- San, to nie jest najlepszy pomysł. Nie wiemy z kim mamy do czynienia. 

- I właśnie dlatego nie mogę siedzieć i czekać. Jeśli coś stanie się jednemu z nich, nigdy sobie tego nie wybaczę.

Przez słuchawkę Yunho był w stanie usłyszeć, że San naprawdę zbiera się do wyjścia. Nie mógł pozwolić, by działał tak pochopnie, nawet jeśli chodziło o jego syna. Musieli najpierw trafić  na jakąkolwiek poszlakę, a potem na spokojnie zastanowić się, co robić. Fakt, że Wooyoung zaczął działać na własną rękę wcale im nie pomagał. Co niby chciał w ten sposó osiągnąć? Przecież sam nie da rady ze znalezieniem Jihoona i odzyskaniem go w przypadku porwania.

Rozumiał jednak Sana i jego nerwowość. Nie pierwszy raz został postawiony w trudnej sytuacji i po raz kolejny życie testowało jego wytrwałość. Sam Yunho bardzo chciałby, żeby w końcu zaznał on spokoju. Wystarczająco dużo wycierpiał. Dlatego miał nadzieję, że w końcu znajdzie kogoś, kto pozwoli mu ruszyć naprzód... Nie spodziewał się, że Wooyoung ponownie stanie na jego drodze, a San jak gdyby nic wybaczy mu i pozwoli na zamieszanie mu w głowie. A przecież wszystko miało się ułożyć. San w końcu pozbierałby się po śmierci Suryeon, był na naprawdę dobrej drodze. Może poznałby kogoś i znów się zakochał, ale w odpowiedniej osobie. W kimś kto go nie zawiedzie i nie skrzywdzi.

- San, nie rób nic głupiego - zatrzymał go. - Zaraz u ciebie będę i będziemy myśleć, ale nie waż mi się nigdzie samemu wychodzić. Wystarczy nam jeden zaginiony.

- Zaraz bezie dwóch, jeśli nie dowiem się, gdzie jest Wooyoung - odparł zdenerwowany San.

- Po prostu daj mi jakieś piętnaście minut. Coś wymyślimy.

Krążył w kółko, łudząc się, że znajdzie coś więcej, niż do tej pory udało im się ustalić

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Krążył w kółko, łudząc się, że znajdzie coś więcej, niż do tej pory udało im się ustalić. Nie uważał, że był bardziej kompetentny od policji, ale nie mógł zwyczajnie siedzieć i czekać. Miał tylko nadzieję, że San nie będzie miał mu tego za złe i nie będzie próbował go przekonać do powrotu do domu i czekania na działania policji. Oboje wiedzieli, że jeśli Jihoon został porwany to liczyła się każda minuta.

Nie mógł powstrzymać myśli, które krążyły po jego głowie, przypominające mu, że cała ta sytuacja jest jego winą. To one między innymi popchnęły go do wyjścia z domu i poszukania chłopca na własną rękę. Myślał, że może uda mu się przypomnieć sobie coś jeszcze - coś co podpowie mu, czego ma szukać. Może Jihoon miał coś przy sobie... W przypadku porwania zawsze coś mogło mu wypaść z rączki, a nawet czapka, czy szalik. Ale tego dnia Jihoon nie miał na sobie nic z tego... Teraz żałował, ale kiedy wychodzili wydawało mu się to oczywiste. Pogoda była ładna, sama kurtka była wystarczająca, a chłopiec cały czas biegał dookoła i bawił się z innymi dziećmi. Jak Wooyoung mógł przewidzieć, że stanie się coś tak strasznego?

Noc była chłodna, a on oczywiście przeliczył się co do swojego ubioru. Nie to było jednak teraz najważniejsze, choć motywowało go do szybszego zakończenia poszukiwań. Zastanawiało go, czy San się obudził i czy odczytał jego wiadomość. A jeśli tak, czy będzie próbował się z nim skontaktować i przekonać, by wrócił.

W tym też momencie spojrzał na ekran telefonu, który nie podświetlił się nawet po tym jak próbował go włączyć. Spanikował przez chwilę.

Czy naprawdę się rozładował?

- San będzie się martwił, jeśli nie będzie mógł się do mnie dodzwonić... - mruknął pod nosem niezadowolony.

Ale nie mógł zrezygnować tylko dlatego, że telefon mu padł. Mógł jedynie się modlić, że do rana San się nie obudzi, a on w tym czasie wpadnie na jakiś trop lub znajdzie Jihoona. Nie mógł pozwolić chłopcu czekać na ratunek tak długo. Co jeśli będzie za późno w momencie, kiedy policja wpadnie na jakieś ślady i dotrze do porywacza?

Najlepszym scenariuszem dla wszystkich byłoby, gdyby Jihoon okazał się być bezpieczny, a jedynie trochę przestraszony...

...

a/ Dobra trzeba to kończyć, bo mam dość tego ff😭

Obsession/Addiction • Woosan ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz