Addiction: Twenty six

65 13 4
                                        

Z dnia na dzień nic się nie zmieniało, a Wooyoung czuł coraz większy dystans między sobą a Sanem. Nie wiedział, czy powodem były jego utracone wspomnienia, czy może zrobił coś nie tak. Kochał go i wiedział to, choć część ich historii była przez niego zapomniana. Wierzył, że ostatecznie je odzyska, ale na ten moment czuł się bezradny i bał się, że w końcu straci Sana.

Najbardziej samotny czuł się w momentach, kiedy San był w pracy, a Jihoon zostawał w domu z opiekunką. Był wtedy tylko on i Prążek, ale ze zwierzęciem za wiele porozmawiać nie mógł. Rozmyślał wtedy nad wieloma rzeczami i często kończył z zawrotami głowy lub krwotokiem z nosa. Może za bardzo na siebie naciskał, może powinien zwyczajnie dać sobie czas. Ale tak bardzo chciał, żeby wszystko wróciło do normy. Miał wrażenie, że jeśli chce zostać z Sanem, nie ma innego wyjścia, jak tylko odzyskać wspomnienia. Czuł, że San nie pokocha nowego Wooyounga tak samo jak pokochał tamtego...

Dlatego dziś chciał spróbować wyjaśnić wszystko ze starszym. Nie rozmawiali i to było ich największym błędem. Jeśli mieli się zrozumieć i wspierać się wzajemnie, musieli najpierw zacząć normalnie rozmawiać.

- Ładna dziś pogoda - zaczął niepewnie, gdy siedzieli razem przy stole. - Może wyjdziemy do parku? - zaproponował, ze zniecierpliwieniem wyczekując reakcji Sana.

Nie oczekiwał, że ten odmówi - właściwie wiedział, że się zgodzi. W końcu oboje chcieli jakoś ratować tą relację, nieważne jak trudno było im się odnaleźć w tej nowej dla nich sytuacji. Na wieść o spacerze oczywiście najbardziej ucieszył się Jihoon, który od razu się ożywił.

- Myślę, że jest to bardzo dobry pomysł - odparł San z uśmiechem, spoglądając na chłopca, który oderwał się od zabawy i podbiegł do stołu, przy którym siedzieli. San odruchowo osłonił kant blatu, by głowa dziecka przypadkiem o niego nie uderzyła. - Dopijemy kawę i pójdziemy, dobrze?

Chłopiec pokiwał ochoczo głową, ale i tak przez następne minuty nie mógł spokojnie usiedzieć w miejscu. Co chwilę pytał Sana, czy już wypił i czy mogą już iść. Był już niemal w blokach stratowych, chociaż nie mógł nigdzie wyjść nieubrany. San nie wyobrażał sobie jak ciężko będzie okiełznać całą jego energię, kiedy będzie starszy. Zapewne będzie ich pospieszał już gotowy w kurtce i nieudolnie założonych butach (bo na ten moment właśnie to sprawiało mu największe trudności).

Wyszli po około dwudziestu minutach. Bardzo trudno było przekonać Jihoona, by poczekał jeszcze parę minut, gdy San zabrał się za zmywanie kubków, podczas gdy Wooyoung sprzątał porozrzucane po salonie zabawki. Teraz jednak szedł żwawym krokiem, dobrze już znając drogę do parku. Na szczęście nawet w szybkim tempie, jego nóżki były jeszcze na tyle małe, że nie oddalał się zbytnio od Sana i Wooyounga. Za to jego fascynacja wszystkim dookoła już pozwoliła im na luźną rozmowę.

- Wierzę, że ty też to czujesz, więc nie będę się tłumaczył, ale chciałem wyjść razem też między innymi po to, żeby szczerze porozmawiać i powyjaśniać sobie parę rzeczy. - zaczął Wooyoung. - Chciałem mniejszyć dystans między nami.

San pokiwał głową, mając wyrzuty sumienia. Jak bardzo widoczne było jego zwątpienie, skoro Wooyoung stwierdził, że się od siebie oddalają? Sam to widział... Ale liczył, że jego wyobraźnia wszystko wyolbrzymia.

- Masz rację, ostatni tydzień nie należał do najlepszych... Przynajmniej jeśli chodzi o nas.

- Zdaję sobie sprawę, że nie masz na to wpływu i chcąc nie chcąc czujesz się dziwnie przez tą całą sytuację z moim zanikiem pamięci, ale zapewniam cię, że ten obecny Wooyoung nie różni się wcale tak bardzo od tego, którego znałeś do tej pory... - powiedział z nutą smutku w głosie. - I mogę cię zapewnić, że kiedyś on wróci, ale najpierw może dasz szansę temu nowemu...?

- Wooyoung, o czym ty mówisz? - przez te słowa San miał jeszcze większe wyrzuty sumienia. - Przepraszam, że przez ostatni tydzień unikałem rozmowy, wiem, że było to dziecinne z mojej strony. Nie wiedziałem, że odbierzesz to w taki sposób. Wiem, że jesteś wciąż tą samą osobą, ani razu w to nie zwątpiłem. Po prostu te wspomnienia... - zawahał się, gdy myślał o tym, co chce powiedzieć. - Ich brak sprawia, że wydajesz się być szczęśliwszy. I to mnie męczy.

W czasie ich rozmowy zdążyli przejść przez bramę wejściową do parku, gdzie na starcie Jihoon przestraszył się jakiegoś większego owczarka, przez co San zareagował, chwytając go za rączkę. Urwali więc temat do momentu, gdy doszli do placu zabaw, gdzie Jihoon puścił dłoń swojego taty i od razu poszedł na huśtawkę. San z Wooyoungiem usiedli zaraz obok na ławce.

- Na czym my to... - zastanowił się San. - Ah. Chciałem przez to powiedzieć, że nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony nie pragnę niczego innego, niż twojego szczęścia, ale jednocześnie boje się, że bez tych wspomnień to nie będziemy do końca my... Jeśli wiesz, o czym mówię.

- Wiem. - uśmiechnął się Jung, - I rozumiem. Myślę, że oboje powinniśmy przestać się zadręczać takimi błahostkami.

- Nie uważam, żeby twój zanik pamięci był błahostką.

- Nie chodziło mi o to. Mam na myśli to jak usilnie staramy się przejść przez wszystko, co nas męczy sami i w ogóle ze sobą o tym nie rozmawiamy. Nie wiemy, co myślimy, jak się czujemy i czego potrzebujemy. To chyba minimum, które powinniśmy spełnić, jeśli chcemy być razem.

San nie mógł się nie zgodzić. Był zaskoczony tym, jak spokojnie Jung podszedł do tej rozmowy, ale też czuł się zażenowany, że był częścią problemu przez to, jak bardzo się odizolował ze swoimi wewnętrznymi przemyśleniami i rozterkami.

- Dlatego - kontynuował Wooyoung. - Po prostu cieszmy się tym, co mamy na ten moment. Moje wspomnienia kiedyś wrócą, a przynajmniej taką mam nadzieję. Więc nawet jeśli jest to niecodzienna dla nas sytuacja, po prostu żyjmy chwilą, nie przejmując się niczym.

Te słowa były dla Sana dziwnie kojące. Prawdopodobnie właśnie ich potrzebował, by wyciszyć swój niespokojny od tygodnia umysł. Wystarczyło porozmawiać, wyjaśnić. Ale nawet do tego nie mógł się zabrać. Cieszył się, że tym razem to Jung wyszedł z inicjatywą. Wspólnymi staraniami mogli faktycznie wrócić na odpowiednie tory.

- Nie wymagaj od siebie zbyt wiele - dodał tylko San. - Wspomnienia kiedyś wrócą, więc nie naciskaj na siebie, by przypomnieć sobie wszystko już teraz. Mamy czas.

Yunho przez to będzie miał więcej roboty w sprawie, ale najważniejsze było, że wszyscy byli cali i zdrowi i zapowiadało się, że w końcu będą mogli cieszyć się spokojem.

Ich uwagę zwrócił Jihoon, który zaraz potem upadł, niefortunnie uderzając rączką o ziemie, przez co niemal od razu zaczął płakać, a San jak poparzony zerwał się, by zobaczyć, czy nic poważnego mu się nie stało.

...

a/ Nie liczcie na długie rozdziały teraz, kiedy kończę tego ff, a jeszcze do tego zaczął się kolejny semestr xd

Obsession/Addiction • Woosan ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz