-OBSESSION-
San zajmuje się sprawą morderstwa młodego mężczyzny, a podający się za partnera ofiary Wooyoung jest jedyną osobą, która może jakkolwiek pomóc w postępowaniu śledztwa.
Start: 29.12.2023
Koniec: 15.12.2024
-ADDICTION-
Kiedy San już myślał...
San miał nadzieję, że stan Wooyounga jest jedynie chwilowy i ten za chwilę przypomni sobie wszystko, co miało miejsce. W końcu prawie go stracił, choć obiecano mu, że wszystko będzie dobrze. Był wdzięczny, że ten żyje, to było dla niego najważniejsze. Ale jeśli nie pamiętał nic z tej nocy, nie będzie mógł złożyć zeznań, a to na pewno utrudni policji pracę.
Nie wiedział jeszcze, kim był człowiek odpowiedzialny za całe to zdarzenie. Nie rozmawiał z Yunho na ten temat i wolał poczekać z tym, aż emocje opadną. Przede wszystkim chciał dać Wooyoungowi czas na dojście do siebie, by mogli na spokojnie porozmawiać.
Mijały jednak godziny. San czuł coraz większe zmęczenie, ale nie mógł zostawić Wooyounga. Jeszcze nie. Yunho dzwonił do niego kilka razy, a San przekazywał mu informacje na temat stanu Junga. Ściskało mu się serce, gdy przyjaciel wspominał o Jihoonie, który po obudzeniu pytał o tatę. Wiedział, że nie powinien zostawiać go z Yunho na tak długo tylko dlatego, że Wooyoung jest w szpitalu, ale... Ufał przyjacielowi, że pod jego obecnością chłopcu nic się nie stanie. W przypadku Junga nie miał pewności, że w momencie, w którym straci go z oczu znów nie stanie się coś złego.
Zamiast się uspokajać, martwił się coraz bardziej. Mieli ruszyć naprzód, zostawić za sobą wszelkie zmartwienia i zacząć żyć jak normalni ludzie. Wooyoung miał z nimi zamieszkać. I pewnie tak się stanie, ale San martwił się dziurami w pamięci Junga. Dlaczego nie pamiętał nic z tej nocy? Czy jest coś jeszcze o czym zapomniał?
Choć wciąż był słaby, San widział różnice w jego zachowaniu. Nie widział w jego oczach tego samego zawahania i niepewności, co przedtem. Jakby wszelkie wyrzuty sumienia po wydarzeniach z przed siedmiu lat przestały go gnębić, a zostały jedynie dobre wspomnienia chwil, które spędzili razem. To nie dawało mu spokoju. Musiał porozmawiać z Wooyoungiem, choć wiedział, że ten jeszcze nie doszedł do siebie, a lekarz zalecał, by dać mu odpocząć. Obawiał się jednak, że jego zanik pamięci nie jest tylko chwilowym stanem.
- Wooyoung - zaczął, gdy siedział znów przy nim. - Pamiętasz jak się poznaliśmy?
Jung zastanowił się chwilę. Do tej pory uśmiechał się delikatnie, mając Sana obok, ale gdy zdał sobie sprawę, że nie może przypomnieć sobie dnia, kiedy po raz pierwszy zobaczył Sana, zaczął się martwić. Bo naprawdę nie mógł sobie przypomnieć nic innego, niż dzień, w którym zobaczył go po raz kolejny w parku.
- Czuję, że spotkaliśmy się kilka lat temu i nie mogę sobie przypomnieć, jak dokładnie... Jak to możliwe? - zaczął lekko panikować.
- Woo, spokojnie. Nie denerwuj się. Pamiętasz kim był Park Junhee?
Junhee... Junhee? Był pewien, że znał kogoś o tym imieniu... Ale nie mógł sobie przypomnieć dokładnie, kim dla siebie byli. Od prób przywołania jakichkolwiek wspomnień rozbolała go głowa, a zaraz potem z jego nosa pociekła krew. San spanikował i sięgnął po chusteczkę.
- Nie musisz sobie od razu wszystkiego przypominać. To kwestia czasu, nie przejmuj się tym - powiedział, wycierając krew i przekazując chusteczkę młodszemu, który trzymał ją jeszcze chwilę przy nosie.
San bał się tego, co obecnie dzieje się z głową Wooyounga, ale nie mógł powstrzymać myśli, że może właśnie tak będzie najlepiej. Jeśli Jung zapomni o wszelkich przykrościach, które go spotkały, a zapamięta jedynie dobre chwile, które razem spędzili...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Po kilku godzinach i wielu rozmowach z lekarzem, San wrócił do domu Wooyounga, gdzie zadbał o potrzeby Prążka, który został sam na tyle czasu. Wciąż nie wierzył, że wspomnienia Wooyounga tak po prostu zniknęły. Jakby ostatnie siedem lat nie znaczyło dla niego nic... Lekarz zasugerował, że może to być wynikiem traumatycznych wspomnień, ale nie rozumiał, czemu poza wydarzeniami z tej nocy, jego umysł odrzucił także te z przed siedmiu lat. Czy Wooyoung w takim razie w ogóle wiedział, kim dla siebie byli? Jak wiele razem przeszli?
Yunho przyjechał niedługo później, razem z Jihoonem. Musiał w końcu stawić się na posterunku, a wciąż nie dowiedział się żadnych konkretów na temat porwania. Nie chciał zaczynać tematu z dzieckiem, zwłaszcza pod nieobecność Sana. Jihoon i tak był już nieźle przestraszony odkąd znaleźli go wraz z poobijanym i krwawiącym Wooyoungiem. Całe szczęście jemu nic poważnego się nie stało. Ale musieli wiedzieć, co dokładnie miało miejsce tej nocy...
- Więc na razie nie mamy nic... - mruknął niepocieszony Yunho. - A tak poza tym, jak z nim?
- Jest stabilnie. Wciąż nie rozumiem, jak to się stało, że pomimo zapewnienia mnie, że jego życie nie jest zagrożone, musieli go reanimować.
- Ważne, że udało im się go uratować. - San nie mógł się z tym nie zgodzić. - To ja będę się zbierał. W razie, jakbyś czegoś potrzebował lub Wooyoung coś sobie przypomniał, dzwoń. A jeśli nie odbiorę, to napisz.
- Jasne - powiedział cicho. Nie chciał być pesymistą, ale wątpił, że Wooyoung tak szybko odzyska utracone wspomnienia.
- Co się stało Wooyoungowi? - usłyszał głosik Jihoona.
- Jest chory - powiedział najprościej. Taki mały chłopiec i tak by nie zrozumiał... - Przez to nie pamięta, co się stało, kiedy cię znalazł.
- Ale ja pamiętam - zapewnił. San uśmiechnął się, chociaż nie zamierzał jeszcze o tym rozmawiać. Powinni z tym poczekać przynajminiej kilka dni.
- Cieszę się, słońce. To bardzo przyda się Yunho w pracy, wiesz?
- Czy ukarają tego pana? - zapytał jak gdyby nic.
- Myślę, że tak.
- A czy Wooyoung też pójdzie do więzienia? - chłopiec wydawał się być w jak najbardziej poważny w tym pytaniu. San widział strach w jego oczach.
- Dlaczego Wooyoung miałby iść do więzienia? - zapytał, przykucając przy chłopcu.
- No bo uderzył tego pana i on się przewrócił i on nie wstawał... To znaczy, że zrobił cos złego, prawda?
- Przemoc nigdy nie jest dobra, ale Wooyoung nie miał innego wyboru. Dzięki temu mogliśmy cię znaleźć i tego pana też. W tym przypadku Wooyoung zrobił bardzo dobrze.
- Więc nie pójdzie do więzienia?
- Nie - zapewnił z uśmiechem. - Za uderzenie kogoś w swojej obronie raczej nie można iść do więzienia - zaśmiał się rozczulony. - Ale to nie znaczy, że można bić innych, rozumiemy się? - spoważniał.
Chłopiec zaśmiał się kiwając głową, a San zaczął go łaskotać, widząc, że ten jest już w o wiele lepszym nastroju, niż w momencie kiedy tu przyjechał. Na ten krótki moment mógł zapomnieć o kolejnych problemach, które ich czekały i zwyczajnie cieszył się tą chwilą, słuchając słodkiego śmiechu dziecka. Niezależnie od skutków, jakie poniósł Wooyoung, San był mu wdzięczny za uratowanie jego jedynego syna...