-OBSESSION-
San zajmuje się sprawą morderstwa młodego mężczyzny, a podający się za partnera ofiary Wooyoung jest jedyną osobą, która może jakkolwiek pomóc w postępowaniu śledztwa.
Start: 29.12.2023
Koniec: 15.12.2024
-ADDICTION-
Kiedy San już myślał...
San nie pytał o nic, gdy Yunho bez słowa zaczął się zbierać do samochodu, wciąż rozmawiając z Wooyoungiem. Jego serce dudniło mu w piersi, kiedy z każdą kolejną chwilą coraz bardzie obawiał się tego, co zastanie na miejscu. Wooyoung brzmiał dziwnie... Co jeśli coś mu się stało?
- Zaraz tam będziemy. Powiadomię wsparcie. Upewnij się, że Jihoon jest bezpieczny i nie rób nic głupiego. Postaramy się być najszybciej jak to możliwe - mówił Yunho do telefonu, siadając za kierownicą. San wciąż czekał na jakiekolwiek informacje o tym, gdzie jadą i w jakim stanie jest jego syn i Wooyoung.
- Wszystko z nimi okej? - zapytał, ale Yunho wciąż skupiał się na rozmówcy po drugiej stronie słuchawki.
- Jasne. Rozumiem. Zadzwonię na pogotowie. Trzymajcie się oboje i nie rozłączaj się, dopóki ktoś nie przyjedzie.
Pogotowie? To słowo sprawiło, że San ponownie się przeraził. Wooyoung zapewnił go, że Jihoonowi nic się nie stało, przynajmniej nic poważnego. Czy w takim razie pogotowie było dla niego? Miał tak wiele pytań, a Yunho był bardzo niechętny, by cokolwiek mu wyjaśnić.
- Co z nimi? - zapytał, gdy tylko Yunho odłożył telefon i zapalił silnik.
- Najpierw powiadomię odpowiednie służby. Nie możemy sami tam jechać.
- Ale z Jihoonem i Wooyoungiem wszystko w porządku? Ktoś go porwał?
- Na to wygląda. Nie znam jeszcze szczegółów, ale muszę przyznać, że myliłem się co do Wooyounga. Tak jak obiecałem, przeproszę go zaraz po wszystkim. Spisał się na medal, choć niepotrzebnie ściągał na siebie kłopoty. Naprawdę mogło się stać coś o wiele straszniejszego.
San miał ochotę krzyczeć na przyjaciela, kiedy ten nie dawał mu pełnych informacji, których od niego oczekiwał. Poczekał jednak, aż ten zawiadomi policję i pogotowie, by potem zadać wszystkie pytania. Nie wiedział, czy Wooyoung się rozłączył, czy zwyczajnie był tak cicho od kiedy Yunho dał go na głośnomówiący.
- Wooyoung? - odezwał się do telefonu. Odpowiedziało mu ciche mruknięcie. - Wszystko w porządku?
- Tak. Nie martw się.
Wcale mu to nie pomogło. Martwił się okropnie.
- Yunho, co on ci powiedział? Po co to pogotowie? - zwrócił się znów do starszego. - Coś im się stało?
- Jihoon jest cały i zdrowy, nie martw się.
- A Wooyoung?
Yunho nie odpowiedział. Z telefonu również nie wydobył się żaden odgłos.
- Jesteś tam? - Yunho zapytał po chwili ciszy.
- Mhm - ledwie mogli usłyszeć jego głos.
- Trzymasz się jakoś?
Brak odpowiedzi.
- Wooyoung? - powtórzył Yunho. - Jesteś tam?
- Ta - odparł krótko.
- Prawie jesteśmy - powiedział Jeong i przyspieszył.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Yunho nie zdążył jeszcze zgasić silnika, kiedy San niemal wyskoczył z samochodu i pobiegł w stronę bramy. Nie miał pojęcia gdzie ma iść, ale zdawał się na instynkt.
- San, czekaj! - wolał za nim Yunho. Doskonale wiedział, w jakim stanie jest jego przyjaciel i wcale mu się nie dziwił.
Mieli poczekać na wsparcie i pogotowie, ale nie mógł puścić Sana samego.
Skierowali się więc do środka budynku, gdzie drzwi były otwarte na oścież. Yunho przypomniał sobie wszystkie instrukcje, które usłyszał od Wooyounga i pokierował tak też Sana. Gdy tylko znaleźli się w tym samym pomieszczeniu, co Wooyoung i Jihoon, San w mgnieniu oka znalazł się przy nich.
Przestraszony Jihoon wtulił się w swojego tatę, płacząc cicho. San głaskał jego główkę i próbował uspokoić, w czasie kiedy jego własne serce biło jak szalone na widok jaki zastał. Wooyoung wyglądał... źle. Ale co właściwie się stało?
- Gdzie on jest? - zapytał Yunho.
- Na dole - wydusił z siebie Wooyoung.
Na jego twarzy widniały dwa brzydkie siniaki i kilka ran. Sam jednak wyglądał blado i był bardzo słaby. San nie rozumiał z tego nic.
- Co się stało? Jihoon, boli cię coś? - spojrzał na chłopca, ale ten pokręcił głową.
- Mnie nie, ale Wooyounga boli - zapłakał chłopiec. - Ten pan zrobił mu krzywdę.
- Jaki pan? - oddychał głęboko, czując jak jego stres wcale nie maleje. Widząc jednak zapłakaną i przestraszoną twarz dziecka, nie pytał o nic więcej. - Później porozmawiamy - wtulił w siebie drobne ciałko chłopca, a następnie przysunął się bliżej Wooyounga. - Co ci zrobił?
Wooyoung wyglądał na w połowie przytomnego. Nie był w stanie już panować nad głosem, tak samo jak nad drżeniem swojej dłoni, którą przyciskał mocno do swojego boku. Chciałby znów powiedzieć "to nic takiego", ale nie miał już siły. Miał ochotę po prostu iść spać i odpocząć. Ta cała afera dość mocno go wyczerpała psychicznie, a dodatkowe rany wcale nie pomagały.
- Wooyoung - San poczuł znów łzy napływające mu do oczu. Był zły. Zły na siebie, że dopuścił do tej sytuacji. - Tak strasznie cię przepraszam...
Jung nawet nie mógł odpowiedzieć. A tak bardzo chciał uspokoić Sana i zapewnić, że nic z tego nie jest jego winą. Wyciągnął więc tylko dłoń, którą San zaraz potem złapał. Siedzieli tak przez dłuższą chwilę w ciszy, patrząc sobie nawzajem w oczy. San modlił się, by rana na boku młodszego nie była tak poważna, na jaką wyglądała. Nie mógł teraz po tym wszystkim stracić Wooyounga. Nie po tym, jak odnalazł go po tylu latach i zapracował znów na jego zaufanie. Nie po tym, jak Jihoon polubił go do tego stopnia, że traktował go jak przyjaciela. Nie po tym, jak San znów zaczął czerpać z życia to, co najlepsze i powoli zapominał o bólu, z jakim się mierzył.
Nie po tym, jak go pokochał po raz drugi.
- Wszystko będzie dobrze - zapewnił, czując jak i jego głos zaczyna się poddawać. - Zaraz będzie po wszystkim i wszyscy razem wrócimy do domu.
- Czy Wooyoung zamieszka z nami? - spytał nagle Jihoon.
- Tak, Jihoonie. Jeśli się zgodzi, zamieszka z nami - uśmiechnął się przez łzy i spojrzał na Wooyounga. Wydawał się być tak zmęczony, że ledwie docierało do niego to, co mówili.
- Kocham cię, San... - powiedział cicho. Na tyle cicho, że San wyczytał te słowa bardziej z ruchu jego warg.
- Ja też - odpowiedział z łamiącym się głosem. - Też cię kocham, Woo. I nigdy więcej w to nie zwątpię.
Chwilę później usłyszeli nadjeżdżające pojazdy policji i pogotowia. Nie interesował się tym, po co poszedł Yunho, choć zapewne niedługo o wszystkim się dowie. Na ten moment pragnął zostać przy Wooyoungu. Każda kolejna minuta wydłużała się, gdy czekali na ratowników, a San czuł jak i jego dopada zmęczenie. Nie tyle fizyczne, co psychiczne. Jihoon zdążył już nieco odpłynąć w jego ramionach, dlatego gdy cała ekipa zabierała Junga do szpitala, on trzymał synka na rękach. Nie chciał pozwolić, by ktokolwiek mu go odebrał już nigdy więcej. Nawet jeśli ludzie, którzy na ten moment go otaczali chcieli tylko pomóc.
Yunho zobaczył dopiero później, gdy stan Wooyounga w miarę się ustabilizował. Nim odjechali do szpitala, miał okazję posłać przyjacielowi ostatnie porozumiewawcze spojrzenie.
Oboje odetchnęli z ulgą, że ten koszmar się już skończył.
...
a/ Bonusik, bo mnie natchnęło i chcę to szybko skończyć lol