-OBSESSION-
San zajmuje się sprawą morderstwa młodego mężczyzny, a podający się za partnera ofiary Wooyoung jest jedyną osobą, która może jakkolwiek pomóc w postępowaniu śledztwa.
Start: 29.12.2023
Koniec: 15.12.2024
-ADDICTION-
Kiedy San już myślał...
Od tego momentu nic już nie miało większego znaczenia. Były tylko usta ocierające się o siebie i ciała, blisko, splecione niemalże ze sobą, tworzące w tym chaotycznym nieładzie harmonijną całość. Zupełnie jakby pasowali do siebie idealnie, jakby każdy milimetr jednego ciała był tworzony z myślą o drugim. I Wooyoung poniekąd w to wierzył, kierowany własnymi uczuciami pożądania i nadziei w tym, że San mu wybaczy. Na ten moment wydawał się nie mieć do niego zbytnio żalu...
Całował go tak, jakby te kilka lat nie istniało. Jakby wszystko z przed siedmiu lat było jedynie złym snem, a San tak naprawdę był obok przez cały ten czas. Jedyne, co skutecznie sprowadzało go na ziemię przy tych myślach to wspomnienia tych ostatnich lat, spędzonych na żalu i nienawiści do samego siebie. Momentami czuł się, jakby nie był wart, by żyć dalej po wszystkim, co zrobił, ale nigdy nie miał odwagi targnąć się na swoje życie. Przynajmniej nie do tego stopnia, by skutek był w pełni zadowalający.
Nie chciał rozmawiać z Sanem o tej przeszłości, choć ten pewnie kiedyś by o to zapytał. To był okres, kiedy Wooyoung błądził w mroku, atakowany ze wszystkich stron przez wyrzuty sumienia i złość, jaką żywił do siebie po stracie wszystkich najbliższych i najważniejszych dla niego osób.
Tym razem nie chciał stracić Sana.
Trzymał się blisko niego, choć pozwalał, by to on nadawał tempo i prowadził. Każda inicjatywa była od teraz Sana, podczas gdy Wooyoung wolał mieć pewność, że wszystko, co zrobi będzie wychodziło od Sana. W ten sposób nie popełni już żadnego błędu...
Nie sądził, że zajdą dziś tak daleko. Pocałunek był już dużym krokiem naprzód, ale kiedy San wciąż napierał na jego usta i dotykał go, coraz odważniej, zdał sobie sprawę, że starszy pozwala całkowicie swojemu pragnieniu przejąć kontrolę. On też chciałby dać się mu ponieść.
Ale nie potrafił.
Nie zarejestrował momentu, w którym znaleźli się u niego w sypialni. Poczuł jedynie miękki materac pod sobą, a następnie silne dłonie Sana, popychające go delikatnie w tył. I te usta. Tak miękkie, uzależniające. Z każdym ich dotykiem Wooyoung mógłby zakochać się na nowo. W tym wszystkim jednak czuł się dziwnie obco i nieswojo, co skrywał przez dłuższą chwilę. Nie był pewien, jak zasygnalizować Sanowi, że nie chce i nie ma ochoty dziś na tak odważny krok. Ich relacja wciąż nie wróciła na odpowiednie tory, potrzebowali rozmowy - nie seksu. I choć Wooyoung pragnął Sana równie mocno, nie potrafił teraz mu się oddać. Czuł, że to nie w porządku. Czuł, że San prędzej czy później znów straci do niego zaufanie.
- San... - Jung zaczął niepewnie. Możliwe, że był zbyt cicho i starszy go nie usłyszał. - Czy naprawdę chcesz posunąć się tak daleko?
San zamarł. W jednej chwili jakby wszystko do niego wróciło. Ale nie cofnął się. Jeszcze nie. Trwali w tej pozycji przez dłuższą chwilę, wpatrując się w siebie. Była to chwila wahania i głębokich przemyśleń, co powinni, a co chcieli zrobić. Oboje wiedzieli, że San nie odetnie się od Wooyounga tak, jak tego by chciał na początku. Nieważne na jak długo by się od niego odizolował, zawsze do niego wróci. Był dla niego jak narkotyk, po który sięgał nawet ze świadomością, jak bardzo może go zniszczyć. Był uzależniony i wiedział to, ale nie potrafił tego zatrzymać.
W końcu cofnął się. Usiadł na łóżku obok Wooyounga, a ten podniósł się, oczekując jakichkolwiek słów ze strony starszego.
Nic jednak nie usłyszał.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Oboje chyba potrzebowali chwili dla siebie. Od kilkunastu już minut San siedział w łazience, gdzie udał się na "szybki prysznic" na ostudzenie emocji, a Wooyoung siedział wciąż w sypialni, głaszcząc Prążka, który wdrapał się na jego kolana zaraz po tym jak Choi zniknął w innym pomieszczeniu.
Woooyoung czuł się zażenowany. W końcu to on zaczął. Nie wytrzymał, pozwolił sobie na ten cholerny pocałunek, który jak zakładał teraz miał wszystko zepsuć. Słowa Sana zapewniły go, że nie jest mu obojętny, ale wciąż nie oznaczało to, że ich relacja wróci do stanu z przed siedmiu lat. Na ten moment obawiał się wręcz, że było to niemożliwe. Oboje musieliby wybaczyć sobie i pogodzić się z tym, co jest teraz, zamiast żyć przeszłością. Wooyoung był przekonany, że jest w stanie to zrobić, jeśli tylko San mu wybaczy.
Oh, jak bardzo się mylił.
Gdy San go dotykał, czuł nie tylko przyjemność i radość, ale też strach. Potworny strach przed tym, co stanie się, gdy znów będą tak blisko. Przed oczami miał tamten dzień. Moment, w którym romantyczna chwila przeobraziła się w istny koszmar, którego twórcą był nikt inny jak on sam. To, co zgotował wtedy Sanowi było chore. Wciąż wzdrygał się na wspomnienie o tym uczuciu.
Nie chciał do tego wracać. Chciał się zmienić.
Ale czy potrafił?
- Wybacz, że tak się rozgościłem... I wybacz za... tamto - odchrząknął niepewnie San po wyjściu z łazienki. Widząc młodszego z kotem na kolanach ucichł. Ten widok z pewnością należał do uroczych.
Usiadł obok niego, wyciągając powoli dłoń w stronę zwiniętej kulki. Wcale nie dziwił się Jihoonowi, że zakochał się w tym maleństwie. On również miał zawsze słabość do kotów. Patrząc teraz na malutkiego Prążka u Junga na kolanach, miał ochotę natychmiast zmienić zdanie o przygarnięciu kotka do siebie.
Ale wciąż zatrzymywała go ta racjonalna cześć niego.
- Powinniśmy sobie wyjaśnić co nieco, hm? - zwrócił się w końcu do Wooyounga.
- Odnośnie...?
- Nas.
- Wiesz, w zasadzie powiedziałeś już, co czujesz.
- To był zwykły bełkot, który zdołałem z siebie wydusić. Nie myśl, że przyjechałem tutaj przez chwilową zachciankę. Naprawdę chcę ci dać drugą szansę.
Wooyoung poczuł jak jego serce przyspiesza.
- Naprawdę?
- Ostatnie tygodnie uświadomiły mi pare rzeczy. Może i wciąż mam wątpliwości co do tego, czy mogę ci ufać, ale nie mogę udawać, że nie widzę tego, jak się starasz. Jihoon wprost cię uwielbia, a to dla mnie dużo znaczy.
- Lubi mnie, bo dzięki temu spędza czas z Prążkiem - zaśmiał się Wooyoung.
- Nieprawda. Cieszy się, gdy cię odwiedzamy i gdy zostaje z tobą, kiedy ja idę do pracy. Nie powiedział o tobie żadnego złego słowa. A wiesz, że dzieci to też potrafią.
- Może po prostu jest zbyt podobny do ciebie - prychnął. - Ty też czasami nie potrafisz być niemiły... I odmówić komuś pomocy.
- Wooyoung. - Głos Sana stał się bardziej stanowczy. - Nie zmienimy tego, jak zaczęliśmy. Ale zawsze możemy sprawić, że będzie lepiej. Ja wierzę, że możesz naprawić swój błąd. Tak samo jak ja mogę naprawić swój.
- Gdzie ty popełniłeś jakiś błąd?
- Pozwoliłem, by wszyscy, których kochałem odeszli.
Wooyoung nie potrafił zbyt długo patrzeć w jego oczy. Wiedząc, ile przykrości spotkało Sana w życiu, czuł się jeszcze bardziej winny. Nie tylko go oszukał, ale też dobił doszczętnie, zostawiając samego w obliczu śmierci matki.
- Dlatego tym razem mnie nie zostawiaj - usłyszał znów jego głos, a dłoń dotknęła jego rozgrzanego policzka. Znów go pocałował, delikatnie i powoli.
Może szczęśliwe zakończenie wcale nie było dla nich aż tak nierealne?
...
a/ Wybaczcie, że nie było wczoraj rozdziału, dzisiaj to nadrabiam. Mam trochę zaliczeń jeszcze do ogarnięcia, więc aktualizacje mogą mieć poślizg. W każdym razie, miłego dnia/nocy♡