- To jest nasz... pokój, Louis? - zapytała Eleanor, gapiąc się na wnętrze wynajętego pokoju w motelu. Nie obijajmy w bawełnę : wszystkie co do jednego były okropne. Ściany były poobcierane z tapety, podłoga brudna i zamiast łóżek, na ziemi leżały materace.
Życie na wysokim poziomie, nie powiem.
- To tylko na jedną noc, El, nie przeżywaj - mruknął Louis, głośno wzdychając.
- Louis, to wygląda jak burdel! - krzyknęła, rzucając swoją torbę na ziemię przed nim. - Nie będę tu mieszkała, za żadne skarby!
Mina Louis'a mowiła jedno : był ostro wkurzony, tak jak dawniej Harry, gdy dawałam mu w kość.
- Do pokoju, El - warknął przez zaciśnięte zęby. - Natychmiast.
- Ale...
- Do pokoju! - powtórzył dobitniej i chłodniej. Eleanor zabrała swój bagaż i cała nadąsana weszła do środka, a Louis za nią, zaciskając dłonie w pięści. Ja już wiedziałam co miało się tam zdarzyć.
- Cholera Harry, on jej zrobi krzywdę - szepnęłam do lokersa chcąc ruszyć w kierunku El i Louis'a, ale Harry powstrzymał mnie mocnym szarpnięciem i uściskiem na nadgarstku. - Harry, pozwolisz na to!?
- Muszę - odparł bez uczucia.
- Ale Harry, on będzie ją bił - szepnęłam odrobinę głośniej.
- Zasłużyła - wzruszył ramionami.
- Harry, to chore - prychnęłam.
- To nasze życie, a teraz nie kłóć się ze mną, bo będę musiał zrobić to samo - spojrzał na mnie z widoczną grozą w oczach.
- Obiecałeś, że tego nie zrobisz - syknęłam.
- Zasady są po to by je łamać.
- Harry... - odezwał się niepewnie Zayn. Ja i Harry odwróciliśmy w jego stronę swoje spojrzenia. - Jedziemy po jedzenie dla dziewczyn, będziesz z nami czy...
- Zostanę - rzekł, a mną wstrząsnął dreszcz.
Nie, nie zostawiaj, jedź z nimi do cholery!
- W porządku. Za jakąś godzinę będziemy - Harry pokiwał formalnie głową i Zayn z Niallem i Liam'em wyszli z motelu, zostawiając mnie, Harrego, Perrie i Sophię.
- Dziewczyny, macie tu swojego klucze do pokoi, a ten trzeci dajcie Niall'owi - burknął Harry i wcisnął dziewczynom klucze w dłonie. Widziałam, że nie był w humorze. To źle świadczyło. Dziewczyny nie patrząc na nas, zniknęły w swoich pokojach, a ja z Harrym w naszym. Gdy chciałam uciec do łazienki, powstrzymał mnie srogi głos Styles'a. - Nie idź nigdzie, nie pozwoliłem Ci na to.
- Będziesz teraz nade mną dominować? - zapytałam z prychnięciem, patrząc na niego z pogardą.
- Jak będzie trzeba, to będę to robił - Harry podszedł do mnie powoli z założonymi rękoma, zostawiając za sobą nasze bagaże. - Nie pamiętasz, o co zawsze się kłócimy? O to, że jesteś cholernie uparta i mi nie posłuszna!
- Nie będę się Ciebie słuchała bo ty tak tego chcesz! - krzyknęłam, tracąc nad sobą panowanie. Harry był zaskoczony moją pewnością siebie, zresztą ja też. - Nie mam zamiaru być na każde Twoje żądanie, nie potrafię tak! Mam dosyć takiego życia! Nie chcę tu być, nie chcę tego przeżywać, nie chcę znać Ciebie, rozumiesz?! - nie wiedziałam, dlaczego to powiedziałam. Zauważyłam na twarzy Harrego, coś się zmieniło... jakby poczuł się urażony moimi słowami? Taki bad boy?
- Starałem się dla Ciebie zmienić, wiesz? Starałem się łamać zasady, jakie panują w tym gangu... Teraz wiem, że źle zrobiłem odstawiając je na bok. Stałem się przez Ciebie zbyt miękki, miałaś nade mną kontrolę... Koniec z tym - pod koniec zdania przyciągnął mnie brutalnie do siebie. - Od teraz masz mi być posłuszna, inaczej będzie czekać Cię kara, której nie będę żałował. Do chłopaków masz się nawet nie odzywać, a do dziewczyn za moim pozwoleniem.
- Chyba żartujesz...
- Nie pozwoliłem Ci sie odezwać, suko - Harry chwycił moje włosy i pociągnął je do tyłu, na co głośno jęknęłam. - Jakieś zasady muszą tu panować, czyż nie? Za bardzo Cię rozbestwiłem Cię, Bermont. Nie zasłużyłaś na moją łaskę, na ten pieprzony orgazm w samolocie, na nic. Już nigdy więcej nie narobię się na ten Twój zajebany ból.
- Wiesz co? Pieprz się w cholerę - fuknęłam, uderzając go w twarz z pięści, lecz nawet na moment nie rozluźnił uścisku.
- Właśnie zamierzam to robić - i rzucił mnie na materac z szyderczym uśmiechem.
~ Perrie's P.O.V ~
- Co on z nią zrobi, Pezz? - zapytała mnie Sophia, bawiąc się palcami swoich dłoni. - Boję się o Dexie i El.
- Louis El nic nie zrobi, Sophia, prędzej Harremu może odbić i zrobić coś, czego później będzie żałował i zwalał na nas - odparłam. - Jeśli on zrobi jej krzywdę, to obiecuję, ja zrobię krzywdę jemu i jego kutasowi.
- Wiesz, jakie są zasady Perrie. Musimy ich przestrzegać - powiedziała Sophia z kwaszoną miną. Sophia miała rację. Nie miałyśmy nic do gadania w gangu, byłyśmy tylko drugimi połówkami naszych chłopaków. Miałyśmy zakaz rozmawiania z pozostałymi chłopakami, a z dziewczynami tylko po ładnym " proszę ". - Mamy zakazy na... wszystko.
CZYTASZ
Murder Buisness
DiversosTo opowiadanie twórczości Katie Malik. Ja je tylko dodaje na Wattpada :)
