16. Unexpected Course Of Events...

403 29 2
                                        


Uwaga! W tym rozdziale występują treści erotyczne nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia, czytasz na własną odpowiedzialność! Ale i tak wiem, że przeczytacie, zboczuszkii moje! :* **************************************- Dziewczyny, to nie jest chyba dobry pomysł... - zaczęłam niepewnie, trzymając w ręku bieliznę, którą dostałam od dziewczyn po wyjściu z łazienki. - Nie wiem, czy dam radę...
- Dasz, poradzisz sobie, uwierz nam - odparła Sophia. Z westchnięciem nie zdejmując ręcznika, założyłam na siebie skąpy, czerwony stanik i dolną bieliznę w tym samym kolorze co reszta. - Pokaż się.
- Sophia...
- No co? Wstydzisz się nas?
- Nie, ale...
- No właśnie - Sophia chwycił mój ręczniki jednym pociągnięciem zdarła go ze mnie. Na mój widok dziewczyny zagwizdały z wrażenia. - Kobieto, dlaczego ty chowałaś swoje ciało? Wyglądasz zajebiście!
- Popieram - rzekła Eleanor. - Może lubisz dziewczyny, co?
- Nie przesadzajmy, okay? - uśmiechnęłam się sztucznie. - Gdzie są chłopacy? Chcę to mieć za sobą.
- Harry i reszta powinni wrócić za chwilkę, więc my się zmywamy - powiedziała Perrie, spoglądając na wyświetlacz swojego telefonu, po czym przeniosła wzrok na mnie. - Powodzenia.
- Nie dzięki - lekko zawstydzona zakryłam się rękoma i usiadłam na pościeli łóżka, a dziewczyny powoli opuściły pokój. Wtedy moje myśli zaczęły szaleć.
Co ja do kurwy nędzy robiłam? Czy ja oszalałam i miałam zamiar uprawiać seks z Harrym po tym, co mi zrobił? Czy mi do reszty odbiło?
Lecz to był jedyny sposób na to, jaki naprawdę jest Harry : czy jest seks maszyną do zaliczania lasek, czy normalnym chłopakiem z uczuciami. Strasznie byłoby, gdyby wstąpiła by w niego ta pierwsza postać, a wtedy będę musiała ponownie znosić cały ten koszmar. To mógł być mój najgorszy dzień w życiu lub... no właśnie... Jaki?
Nim zdążyłam jakkolwiek zareagować, usłyszałam na dole głośne śmiechy i tupania butów. Moje serce podeszło do gardła i zrobiło mi się strasznie gorąco. Przeczesałam nerwowo włosy do tylu i wzięłam kilka głębokich wdechów i wydechów, po czym zgasiłam światło i podeszłam do okna, opierając się dłońmi o parapet. Na prawie czarnym niebie widniał duży księżyc, który porażał swoim blaskiem. Ten widok również mnie odrobinę uspokajał i ciężar z mojego ciała opadał.
W pewnym momencie poczułam, jak czyjeś duże ręce dotykają mojej nagiej talii, a ciepły oddech owiewa moją skostniają szyję. Przez ten gest zadrżałam delikatnie i powoli odwróciłam się w stronę Harrego. Jego oczy mówiły wszystko : widniał w nich ogień pożądania i namiętności. Jego malinowe, duże usta były delikatnie otwarte, a policzki lekko zaróżowione. Opalone mięśnie jego rąk były napięte jak struna, co podkreślała dodatkowo biała, obcisła podkoszulka.
- Dexie... - mruknął tylko, opuszkami palców lewej ręki przejeżdżając po moim brzuchu, aż do krawędzi moich majtek. Powstrzymałam się od ponownych dreszczy i rozluźniłam się tym razem całkowicie. - Jesteś taka... Piękna...
- Harry, chcę spróbować jeszcze raz... - to wystarczyło, aby jego i moje usta się połączyły w długim pocałunku, po którym zapomniałam wszystko, co zrobił mi Harry. Przylgnęłam do chłopaka z mieszanymi uczuciami i odwzajemniłam pocałunek, obowiązując rękoma jego tułów. Palce Harrego zaś objęły moje pośladki i mocno je ugniatały, a jego język bez zaproszenia wparował między moje wargi i gwałcił mój tak, jakby po raz ostatni miał go posmakować.
- Harry - jęknęłam głośno, gdy jego jedna dłoń wparowała do moich majtek. Czułam, jak jego palce badają delikatnie badają moją kobiecość, jak masuje ją okrężnym ruchami i bawi się podnieconą łechtaczką. Ślizgał się między moimi mokrymi od podniecenia fałdkami, co o dziwo przynosiło mi nie małą przyjemność.
- Podoba Ci się? - szepnął w moje usta, a jego jeden palec zniknął we mnie, na co zareagowałam głośnym jęknięciem. - Muszę to zobaczyć, nim zdegustuję... - Harry położył mnie na łóżku i w mgnieniu oka zdarł ze mnie bieliznę dolną jak i górną, po czym rozszerzył moje nogi najszczerzej jak mógł. - Twoja cipka jest na prawdę piękna, Dexie... Pozwól, że spróbuję jej, a wszystko będzie lepsze... - Harry nawiązując ze mną kontakt wzrokowy, ucałował dokładnie moje piersi, przygryzając ich twarde sutki, a następnie pocałunkami z językiem malował ścieżkę, aż do samego dołu. Jego język w stylu węża przebiegł po mojej łechtaczce, chwilę później drażniąc moje ciasne wejście.
Wygięłam się w łuk, nie wiedząc, że to mogło być aż tak przyjemne, lecz cała zarumieniona patrzyłam na poczynania Harrego. Chłopak żywił się mną, jadł żywcem i lizał moje soki podniecenia.
- Harry, ja będę docho... - sapnęłam z przejęciem, a on szybko oderwał się ode mnie, na co zareagowałam jękiem protestu.
- Kochanie, postaram się być delikatny... Nie chcę Cię skrzywdzić, zbyt dużo przeze mnie wycierpiałaś... - mruknął, całując mnie czule. I wszystko już było jasne, tak jak mówiła mi to Sophia.
Harremu zależało na tym, abym czuła się dobrze.
Pierwszy raz od wielu dni uśmiechnęłam się do niego szczerze i pozbyłam się jego koszulki i rozpięłam spodnie, również je zdejmując, przez co pozostał w samych czarnych bokserkach od Calvina Klein 'a, które opinały jego męskość. - Chcę, byś czuła się przy mnie bezpieczna... Jak będzie Cię bolało, to powiedz dobrze? - pokiwałam głową i wtuliłam się w niego jak małpka. Jego tors był ciepły i miękki w dotyku. Był jak pluszowy miś.
Harry wyjął szybko ze swojej kieszeni spodni srebrną paczuszkę, po czym ją rozerwał, zdjął swoje bokserki i założył ją na całą swoją długość.
- Gotowa? - niepewnie skinęłam ponownie potakująco głową i uczepiłam się ramion Harrego i jeszcze bardziej rozszerzając nogi. Harry nadstawił przed moje wejście swojego członka. - Mów mi, jakby coś Cię bolało, dobrze? - w odpowiedzi pocałowałam go krótko, lecz namiętnie. - To...
- Harry pchnął swoje biodra do przodu, przez co jego męskość zniknęła do połowy we mnie. Jęknęłam drobiazgowo i wbiłam paznokcie w jego skórę. - Powinien być Twój pierwszy raz... - Harry poruszył się we mnie delikatnie, co wywołało u mnie falę bólu, na co wykrzywiłam twarz w grymasie. - Wolniej? - ponownie pokiwałam głową i odetchnęłam głęboko. Chłopak oparł się jedną ręką na poduszce obok mojej głowie, drugą odczepił moją dłoń i wplątał w nią swoje palce. Nasze spojrzenia powędrowały na nasze ręce i ten widok dał mi do rozumienia jeszcze bardziej. Swój wzrok przeniosłam na Harrego, który zrobił to samo. - Dlaczego to robisz? Dlaczego uprawiasz ze mną seks po tym, co Ci zrobiłem?
- Przemyślałam wszystko, Harry... Ja... Nie mogłabym Cię stracić... - sama nie wierzyłam w swoje słowa. Zaskoczyło mnie to wyznanie.
- Ja Ciebie również, Dexie. Na prawdę Cię przepraszam... - szepnął z powagą, hipnotyzując mnie swoim wzrokiem. - Nie mogę Cię stracić, nie mogę Dexie... Jestem dla mnie bardzo ważna i nie pozwolę Ci ode mnie odejść - jego słowa spowodowały u mnie ciepło, rozlewające się po ciele.
Jednak mu zależało... Coś dla niego znaczyłam...
Złączyłam nasze usta w kolejnym pocałunku i nie zważając na lekkie ukłucia bólu, zaczęliśmy nawzajem ruszać swoimi biodrami, doprowadzając siebie na sam skraj i wkrótce do niesamowitej przyjemności, której doświadczyliśmy wspólnie.
***
Nawet nie pamiętałam kiedy zasnęłam, lecz obudziło mnie coś ciepłego i mokrego i to coś jeździło po mojej szyi. Zachichotałam cicho i otworzyłam delikatnie oczy. Tak jak podejrzewałam, był to Harry, który usiłował wybudzić mnie ze snu.
- Przestań – zaśmiałam się trochę głośniej i pacnęłam go lekko w jego czuprynę.
- Bijesz mnie? – wymruczał rozbawiony i przygniótł mnie swoim ciałem i łaskotał. Wybuchłam głośnym śmiechem i próbowałam go z siebie zepchnąć, ale ten przylepił się do mnie jak pszczoła do miodu. – Przeprosisz?
- Nie! – krzyknęłam roześmiania.
- Na pewno? – Harry ponownie mnie połaskotał, co wywołało u mnie kolejną falę śmiechu.
- Tak, tak! Przepraszam! – pisnęłam, waląc go pięściami po nagiej klatce piersiowej. W ogóle byliśmy nadzy, wtedy zdałam sobie z tego sprawę.
- Wyglądasz dzisiaj inaczej wiesz... Tak jak... Po porządnym seksie – powiedział Harry z zawadiackim uśmiechem i złożył na moich ustach krótki pocałunek, po czym dodał. – Dasz mi tą ostatnią, już naprawdę ostatnią szansę?
- Czy wczorajsza noc Cię o tym nie uświadomiła? – podniosłam pytająco brwi.
- Spodziewałem się, że dzisiaj rano zastanę puste miejsce obok siebie.
- Pomyliłeś się – uśmiechnęłam się i znalazłam się na nim.
- To jak? Ostatnia szansa?
- Tak, ostatnia jedyna szansa, Harry – pokiwałam głową i pochyliłam się nad nim, aby głęboko i soczyście pocałować chłopaka, który mógł mnie uszczęśliwić.

Murder BuisnessOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz