20.

2.8K 217 69
                                        

- Shelby? - spytałem. 

- Niespodzianka. - uśmiechnęła się smutno. 

- Nie, to nie może być prawda. - powiedziałem. - Jak mogłaś? 

- Niall ja...to nie tak jak myślisz. - jąkała się. 

- To chyba jest tak jak ja myślę. - warknąłem. - Jesteś Dangerous, tak? - spytałem. - Oczywiście, że jesteś, inaczej by Cię tu nie było. - syknąłem. - Kurwa, jak mogłem Ci ufać?! 

- Niall, przestań. - załkała. 

- Ja mam przestać? Zabijałaś, bawiłaś się mną! - krzyknąłem. Po jej policzkach spływały łzy, ale to na mnie nie działało. Przez te miesiące mnie oszukiwała, tak perfidnie. 

- Niall, ja...

- Daj spokój. - machnąłem na nią ręką. - Dlaczego ich zabijałaś? Co?! Dlaczego?! - krzyczałem. 

- To nie ona. - usłyszałem za sobą. Odwróciłem się i doznałem kolejnego szoku. W cienia wyłoniła się niska brunetka ubrana w dokładnie taką samą bluzę jak Shelby. Nie miała na głowie kaptura, a na jej głowie był dwa dobierane warkocze. - Ona tylko dla mnie pracowała. 

- To Ty. - szepnęła, moja...narzeczona? Już raczej nie. 

- Widzisz, teraz mnie poznałaś, możesz zjeżdżać. - warknęła. Ja nic nie mówiłem, byłem w totalnym szoku. Shelby nadal stała w miejscu, lecz brunetka wyciągnęła pistolet, a dziewczyna szybko uciekła. 

- Dlaczego? - szepnąłem. Dziewczyna schowała pistolet i spojrzała na mnie. - Mercy, dlaczego? 

- To za dużo do wyjaśniania, Niall. - powiedziała. 

- Mam czas. - odparłem. 

- Tak? A nie czeka na Ciebie przypadkiem szef i połowa komendy? - podniosła brew do góry. 

- Skąd...

- Jestem Dangerous, Niall. - przerwała mi. 

- Dlaczego to robiłaś? - spytałem. Dziewczyna podeszła do schodów przeciw pożarowych i usiadła na nich. Podszedłem do niej i usiadłem na tym samym schodzie, Nie dociera do mnie, że dziewczyna, której pomagałem, z którą spędziłem cały dzień w wesołym miasteczku, może być seryjnym zabójcą. 

- Mam zacząć od początku? - spytała, a ja przytaknąłem głową. Dziewczyna zamknęła oczy i odetchnęła głęboko. - Parę lat temu zostałam skrzywdzona i to bardzo mocno. - zaczęła. - Miałam dwanaście lat, mój ojciec sprowadził do domu kolegów, gdy nie było mamy ani Louis'a. Pojechali wtedy do babci, a mnie zostawili, ponieważ nie czułam się zbyt dobrze. Była ich czwórka. Ojciec był tak nachalny, że ledwo trzymał otwarte oczy. Trójka się do mnie dobierała, ale jakoś zdołałam ich ode mnie oddalić. Czwartego nie dałam rady. - powiedziała, a po jej policzku spłynęła łza, zaraz po niej kolejna i kolejna Pociągnęła nosem i otarła wierzchem dłonią łzy. - Zgwałcił mnie. Szarpałam się, biłam go, kopałam, ale to nie działało. Zgwałcił mnie tak po prostu, w moim własnym domu, pokoju, pod nosem mojego ojca. Brzydziłam się sobą, nim. Moja mama, Louis, a nawet tata się o tym nie dowiedzieli. Zagroził mi, że jeżeli coś powiem to to powtórzy. Nie chciałam tego, dlatego nic nie powiedziałam. Kiedy miałam szesnaście lat spotkałam go. Wtedy zaczęłam budować swoją małą armię. Wtedy dokonałam pierwszego zabójstwa. Wtedy wkroczyłam w ten świat. O gwałcie wiedział tylko Zayn, jemu ufałam najbardziej. Do dzisiaj moja rodzina nic nie wie. Nie chciałam im mówić, a ojcu tym bardziej. Nie uwierzyłby mi. Skatowałby mnie jak zawsze. - mówiła dalej i nie powstrzymywała łez. Sam chciałem płakać. - Z czasem moja armia się powiększała, ale tylko cztery zaufane osoby wiedziały jak wyglądam. Ja nawet nie wiedziałam jak wygląda Shelby. Dopiero, gdy zobaczyłam Ciebie w klubie, przy zwłokach zaczęłam Cię śledzić. Zdobywałam o Tobie informację, dowiedziałam się, że jedna z moich podwładnych jest Twoją narzeczoną. Większość osób nawet nie wie, że jestem dziewczyną. Znają tylko mój pseudonim. Zajmują się jedynie wysyłaniem głupich wiadomości, ale Ty dostawałeś je ode mnie. Chciałam się zabawić w kotka i myszkę. Byłeś zawsze blisko, ale nigdy nie mogłeś mnie złapać. - powiedziała. - Wiesz dlaczego to robiłam? Chciałam chronić młode dziewczyny przed tym co mnie spotkało. Nie chciałam by skończyły jak ja. Wiesz ile jest takich mężczyzn? Mają pięćdziesiąt lat, żona czeka na nich w domu, a oni szlajają się wo klubach i uwodzą młode dziewczyny. Gwałcą je, molestują, a ja chciałam je tylko chronić. - wyjaśniła. 

- Dlaczego chciałaś się ujawnić? - spytałem. 

- Zdałam sobie z czegoś sprawę. - odpowiedziała. 

- Z czego? - zadałem kolejne pytanie. 

- Zaczęłam coś do Ciebie czuć, Niall. - spojrzała na mnie. Jej oczy były jeszcze bardziej niebieskie niż zwykle o ile w ogóle to możliwe. - Pomagałeś mi, opiekowałeś się mną, a ja chyba się zauroczyłam. - wyjaśniła i spuściła głowę. Poczułem się jakby ktoś właśnie wyrwał mi serce. - Możesz już zabrać mnie na komendę i tak nie mam nic do stracenia. - powiedziała i wyciągnęła z kieszeni pistolet. Podała mi go, a ja tylko na niego patrzyłem. 

- Nie. - powiedziałem cicho. Przygryzłem wargę i spojrzałem na Mercy. - Zniknij, Mercy. 


- Co? O czym Ty mówisz? 

- Uciekaj stąd dopóki oni się tu nie pojawili. - powiedziałem. 

- Pozwolisz mi uciec, po tym co robiłam? - spytała.

- Pozwolę Ci żyć normalnie. - powiedziałem. - Znikaj z Londynu, najlepiej z całej Anglii, nie mogę Cie znaleźć. - odparłem. Dziewczyna przygryzła wargę i wstała ze schodów. Ja również wstałem i patrzyłem na nią chwilę. 

- Przepraszam. - powiedział tylko, a po chwili wybiegła z ciemnej uliczki. 

- Niall, jesteś tu?! - usłyszałem znajomy głos. Po chwili przede mną pojawił się szef i reszta ekipy. 

- Gdzie ona jest? - spytał komendant. 

- Nie pojawiła się. - skłamałem. - Dangerous nigdy nie chciała się spotkać, chciała tylko się z nami zabawić i zrobiła to. - dodałem. Szef westchnął zrezygnowany, a ja miałem ochotę rzucić się biegiem za Mercy, ale nie mogłem. Pozwoliłem jej uciec i to się powinno liczyć. Byłem zdziwiony. Nie cieszyłem się, że spotkałem Dangerous. Nie po tym co mi powiedziała. Wyszliśmy z uliczki, a ja spojrzałem w lewo. Stała tam i patrzyła na mnie. Z jej warg wyczytałem ''dziękuję'', a po chwili zniknęła. Wiem kim jest Dangerous i nikt przenigdy nie mógł się o tym dowiedzieć. 

XXXX

Koniec! Został jeszcze epilog i albo napszę go teraz albo dopiero jutro. 

Ogłaszam od razu, że będzie druga część! 

Zabiorę się za nią jeszcze w przyszłym tygodniu. Informuję was, że 7 wyjeżdżam nad morze i wracam 14, więc rozdziały się nie pojawią! 

Marcelina x 

policeman||n.h. ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz