Perspektywa Sansa
Siedziałem w jadalni z Toriel i Frisk. Po chwili z góry zeszła Sonia. Usiadła przy stole i zaczęła rozmawiać z Toriel.
- Dzisiaj zostanę na noc tutaj, a jutro z tobą porozmawiam na ten temat. W cztery oczy.
- Oh... No dobrze.- odpowiedziała Kozica podając obiad.
Po posiłku musiałem pozałatwiać pewne sprawy. A mówiąc sprawy, znaczy zakupy. Więc pożegnałem towarzystwo i poszedłem do sklepu. Spojrzałem na listę zakupów.
Ketchup
Makaron
Mielone
Pomidory
Chleb
Masło
Herbata
Woda
Zebrałem wszystkie potrzebne rzeczy. Podszedłem do kasy, zapłaciłem i udałem się w stronę domu. Po drodze zauwarzyłem Sonię w parku. Rozmawiała przez telefon. Podszedłem bliżej aby podsłuchać rozmowę. Wiem że nie powinienem, ale byłem ciekawy z kim rozmawia. Usłyszałem kawałek rozmowy.
- Wiesz... Ja chyba już nie wrócę na powierzchnie. W ogóle to cud że żyje. Ale wiesz co? Ja nawet nie chce stąd odchodzić. Bardzo przywiązałam do tego miejsca, do tych potworów. Wiem że twoja rodzina mnie lubi i bardzo dziękuje wam za to co dla mnie zrobiliście, ale zrozum. Tutaj nie muszę się ukrywać. Po za tym nie mogę zostawić ich. Sansa już kiedyś straciłam i nie chce tego przeżywać jeszcze raz. Papyrus by się zapłakał na śmierć jak bym odeszła, już nie mówiąc o Toriel. Chyba wiesz co przeszłam i wiesz jak się cieszę że ich znalazłam. Pierwszy raz od bardzo dawna jestem szczęśliwa.
- hey Sonia- postanowiłem jej przerwać.
- Co? Ah, to ty. Nie strasz mnie Sans. Poczekaj. Karina musze kończyć. Zadzwonię później. Okey, pozdrowię. No papa.
Gdy skończyła rozmowę, schowała telefon do bluzy i spuściła głowę na dół.
- Dużo słyszałeś z tej rozmowy? – zapytała po chwili.
- nie, nie dużo.
- To może nawet lepiej. A i masz pozdrowienia od Kariny. Znaczy od mojej przyjaciółki.
- miło z jej strony. może pójdziemy do mnie do domu?
- Okey. Skrótem?
- skąd wiesz?
- Domyśliłam się.
przeniosłem nas do domu. Zaniosłem zakupy do kuchni i usiadłem na kanapie obok Soni.
- mogę ci zadać pytanie?
- Jakie?
- ta Karina to człowiek czy potwór?
- A czy to ważne?
- dla mnie tak.
- Człowiek...- mruknęła pod nosem.
- okey. mi to nie przeszkadza. tak tylko pytam.
- wiesz muszę iść do domu.
Odprowadziłem ją do domu Toriel i wróciłem do własnego. Usiadłem na materacu w moim pokoju i zacząłem czytać książkę. Naglę usłyszałem dzwonek telefonu, ale nie mojego. Zszedłem na dół. Na stole leżał telefon Soni. Dzwoniła to dziewczyna co wcześniej, Karina. Odebrałem.
- halo?
- Halo? Ty nie jesteś Sonia. Kim jesteś?
- jestem Sans, jej przyjaciel. Sonia zostawiła u mnie swój telefon.
- Aha to ja zadzwonię później.
- okey.
Rozłączyła się. Postanowiłem odnieść telefon właścicielce. Miałem godzinę do powrotu Papsa, wiec musiałem się spieszyć.
***TIME SKIP***
Zapukałem w drzwi od pokoju Soni. Otworzyła mi zdziwiona.
- Co ty tutaj robisz?
- zostawiłaś u mnie telefon. Przyniosłem ci go.
- Dziękuje! – odpowiedziała, rzucając mi się na szyję.- Już myślałam że gdzieś mi wypadł.
Czułem jak się rumienię. Sonia mnie puściła i eż się zarumieniła.
- Eeeee... Ja... Przepraszam.- powiedziała nieśmiało.
- nic się nie stało. – odpowiedziałem oddając jej telefon.
- Jeszcze raz dziękuje.
- muszę już iść. Paps będzie się martwic jak przyjdzie i mnie nie będzie.
- No dobra, to pa. – powiedziała, po czym się do mnie zbliżyła, pocałowała mnie w „policzek" i szybko zamknęła się w pokoju,
Stałem tak jeszcze przez chwile. Przeteleportowałem się do domu. Gdy wszedłem do domu od razu było pytanie.
-GDZIE TY SIĘ PODZIEWAŁEŚ? I...CZEMU JESTEŚ NIEBIESKI NA TWARZY?- zapytal chichocząc.
- byłem oddać telefon Soni bo go tu zastawiła.
- A CZEMU SIĘ RUMIENISZ?- zapytał ponownie.
- nie ważne...
Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku. Byłem tak zmęczony, że od razu zasnąłem.
Rozdział pisany na szybko więc przepraszam za ewentualne błędy. i wiem trochę dziwny ten rozdział XD.
![](https://img.wattpad.com/cover/79595080-288-k836577.jpg)
CZYTASZ
Undertale - " Inna, ale taka sama... "
FanfictionAutor okładki: @Shinam-Chan Bardzo mi pomagasz, dzięki ^^ To moje pierwsze opowiadanie w życiu! Mam nadzieje że moja praca nie pójdzie na marne ^^