Rozdział 1

7.1K 478 299
                                        

[Imię]

Kochałam spędzać czas w ogródku przy rezydencji w którym akurat jestem. Na środku była mała fontanna na której można było usiąść. Wokół niej była mała żwirowa ścieżka, a koło tej dróżki były piękne brzozy oraz dęby. Między nimi rosły [kolor] róży oraz [kolor] tulipany. Rozkoszowałam się ciszą. Wypełniłam wszystkie papiery więc miałam wolną chwile. Ta kojąca cisza była zagłuszona na raz z szumem drzew ,a świergotem ptaków. Po pewnym czasie usłyszałam biegnącą moją pokojówke.

-Panienko!- krzyknęła Klara.

-Klara. Wszystko w porządku?- zapytałam trochę zrezygnowana. W końcu przerwała moją cisze. Mój czas wolny.

-em.... Mam list- w końcu powiedziała po lekkim zastanowieniu.

-List? I tylko dla takiego papierka zakłóciłaś mój spokój. - odpowiedziałam głośno zdychając.

-Ale panienka popatrzy na adresata- rzekła wyraźnie w pół podekscytowana, a w pół trochę przerażona. Podała mi w końcu list do ręki. Popatrzyłam na adresata: Ciel Phamtomhive. Wpatrywałam się w list szukając postępu. Przecież nie odzywał się do mnie przez 7 lat. Nie oczekiwałam współczucia, ale ja przez 2 lata pisałam do niego listy, a on nie odzywał się do mnie. Oczekiwałam tylko jakiegoś znaku, że czyta albo że żyje. Teraz od tak sobie pisze. Pewnie znów wyolbrzymiam. Otworzyłam kopertę i rozłożyłam list. To co rzuciło mi się w oczy to piękny charakter pisma.

Londyn 26.03.1889r.

Droga [imię] ,

Mam do ciebie ważną sprawę na którą, rzecz jasna możesz się nie zgodzić.

Królowa kazała mi rozwiązać zagadkę porwanych arystokratek. Informacje które teraz zdobyłem, są za cenne by napisać je listem. Więc, zapraszam cię do mojej posiadłości. Jeśli podjęłaś decyzji o pomocy zjaw się u mnie w posiadłości dnia 31.03. i zostanie na cały miesiąc.

Resztę ustalmy telefonicznie.

Ciel Phamtomhive

List był krótki i zwięzły. Czyli jak zawsze sprawy służbowe. Cały miesiąc? Raczej nie chciałam brać udział w tym wszystkim. Średnio podobały mi się rządy królowej. Poza tym zniknięcia arystokratek? Słyszałam o tym. Ktoś porywa arystokratki, zostawia wskazówki na ,,uratowanie,, dziewczyny. W każdym jest napisana wskazówka ,a następnie czas na uratowanie. Zazwyczaj daje tydzień. Sama nie wiedziałam czy che brać w tym udział. To jest niebezpieczne. Choć w sumie chciałabym pomóc.

-Klaro, zadzwoń do posiadłości Phamtomhive i powiedz, że przystanę na propozycje hrabiego.- Dałam rozkaz dla brązowowłosej która stała przy mnie. Klara skinęła głową i odeszła. Dziś jest 29. Czy aby na pewno to był dobry pomysł?

Ciel x Reader // Stare RanyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz