-Linds, bardzo cię polubiłem, a poza tym nie wiedziałem, że masz chłopaka. - Wydusił z siebie pierwszy - powiedz tylko, żebym zostawił cię w spokoju, a tak zrobię, przepraszam jeśli cię uraziłem czy coś, ale...
-Czekaj, co ja mam? Chłopaka? - parsknęłam śmiechem.
-No tak, ten co się na mnie rzucił, przecież bez powodu nie spędzam wakacji w szpitalu, najgorsze jest to, że za tydzień muszę zagrać ważny mecz. - rozgadał się, a ja mu przerwałam.
-Ferris ja żadnego chłopaka nie mam i naprawdę nie mam pojęcia o kim ty mówisz. Jak on wyglądał? - zapytałam zdziwiona.
Pewnie jakieś nieporozumienie, no cóż zdarza się.
-No trochę wyższy od ciebie blondyn - opisywał mi go.
Od razu pomyślałam o jednym. Jack Johnson.
Tylko po co miałby to robić?!
-Ale jak to się stało, że Jack na ciebie napadł, co ty mu zrobiłeś - zapytałam już totalnie nic nie ogarniając.
-Jack? Nie to na pewno nie Jack, inaczej na niego wołano, masz może ich zdjęcia? - zapytał wyrywając z ręki mojego Iphon'a i włączając galerię.
-Jasne, nie krępuj się! - odparłam z sarkazmem.
-Ładnie wyszłaś - uśmiechnął się, a ja spojrzałam się na ekran.
Moje zdjęcie w samej bieliźnie.
-Oddawaj to idioto! - krzyknęłam i zaczerwieniłam się.
Sięgnęłam w tym momencie po bluzę Shawna, która leżała na szafce i starałam się zakryć nią swoje policzki.
-Słodka jesteś, jak się wstydzisz - uśmiechnął się słodko.
-O mam! To był on - wskazał palcem na Camerona. - Szedłem jak zwykle pobiegać rano i po prostu wracając przez park, natknąłem się na niego i jego kolegę. Zwyczajnie podszedł do mnie i kazał mi się od ciebie odwalić, a resztę możesz się domyślić. - powiedział zażenowany.
Teraz to miałam całkowity kisiel w głowie. Dallas zbliża się do mnie, później bije się z Ferrisem, po czym ma mnie totalnie gdzieś i kręci z Chloe.
Nie, to nie może być prawda, Cameron w życiu by nie pobił Zacka! Przecież on nawet go nie zna.
Oprócz tego Zack zachowywał się beznadziejnie w stosunku do mojej przyjaciółki, więc z jednej strony to pobicie mu się należało, ale z drugiej jest jest mi go szkoda, że wylądował w szpitalu.
-Nad czym tak rozmyślasz? - usłyszałam głos Zacka.
-Nad tym wszystkim Zack, gubię się, nie wiem co mam myśleć, o co chodziło z tym, ze chodziłeś z Sam? - podparłam swoją głowę rękoma.
-Jakie chodziłeś z Sam - otworzył szeroko oczy ze zdumienia.
-Szantażowałeś moją przyjaciółkę, żeby od ciebie nie odeszła i oskarżasz Camerona, że cię pobił! - wykrzyczałam zirytowana - Wiesz Zack, naprawdę myślałam, że jesteś najlepszym chłopakiem na całym świecie, byłam w ciebie zapatrzona, ale teraz gdy na ciebie patrzę to jedyne, co czuje to odrazę i chęć wywalenia cię przez okno! Zawiodłam się na tobie -powiedziałam nie patrząc w jego oczy.
Wstałam i chwyciłam za klamkę, chwilę stojąc w miejscu.
-Przysięgam ci Lindsay, że to wszystko to kłamstwo, możesz zrobić z tym co chcesz, ale przemyśl to co ci mówię, ja nawet nie wiem jak ta cała Sam dokładnie wygląda! I niby miałbym z nią chodzić? - odparł smutnym głosem.
Spojrzałam na niego i pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Z całej siły rzuciłam w niego bluzą Shawna, którą dotychczas trzymałam w ręku i prędko wyszłam z sali.
Ktoś po prostu perfidnie drwi sobie z moich uczuć. Czuję, że się pogubiłam. Nie wiem teraz komu mogę zaufać, a komu nie.
Jedyne co wiem, to to, że bardziej przejęłam się zachowaniem Camerona niż Zacka. Ten drugi stał się dla mnie dziwnie obojętny. Gdzieś tam w duchu liczę na to, że Cameron pobił Ferrisa, bo był zazdrosny, chociaż wiem, że to raczej mało prawdopodobne.
Z moimi rozmyśleniami dotarłam na korytarz naszego hotelu. Zaczęłam pomału wchodzić po schodach.
-O Linds, jesteś już i jak znalazłaś bluzę? Zawsze mogę ci dać swoją - powiedział Cameron, śmiejąc się.
Wiedziałam, że o czymś zapomniałam.
-Zejdź mi z oczu - zatrzymałam się.
-Co ci się stało, przecież wyjaśniliśmy sobie wszystko - powiedział zdumiony
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać! Wszystkich okładasz po ryju? - powiedziałam i nie zważając na ból nogi pobiegłam do mojego pokoju.
Siedziałam na moim łóżku i delektowałam się oglądaniem Trudnych spraw, które pomagały mi się odmóżdżyć.
Po niecałych 10 minutach do mojego pokoju wparował Mendes.
-Przysłali cię na szpiegi? - zaśmiałam się, nie odrywając wzroku od telewizora.
-Mówią, że mamy najlepszy kontakt - powiedział, uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
I faktycznie coś w tym było. Już od pierwszego dnia polubiłam Shawna. Sprawiał wrażenie spokojnego, dobrze wychowanego chłopaka, którego rodzice kochają całym sercem. Taki ktoś jak on z pewnością nie mógł mieć poważnych problemów, jest zawsze uśmiechnięty i pozytywny. Naprawdę podziwiam jego osobowość.
W tym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nic o nim nie wiem.
-Wiec, o co chodzi z twoim "dziwnym zachowaniem" - zrobił cudzysłów w powietrzu i uśmiechnął się pogodnie.
-O tym później, najpierw masz mi coś powiedzieć o sobie - oznajmiłam.
-No cóż, mam na imię Shawn i mieszkam w Kanadzie i w sumie mam siostrę i gram na gitarze, co już w sumie wiesz i myślę, żeby iść na stu...
-Nie Shawn, nie chodzi o to. Opowiedz mi o twoim życiu osobistym - powiedziałam patrząc w jego brązowe tęczówki, w których widać było ból.
Przysięgam, aż mnie ścisnęło. Rzadko widać, żeby Shawn był smutny.
To tak jakbyśmy ja i Dallas żyli w zgodzie - coś nieosiągalnego.
-Moje życie osobiste skończyło się. - powiedział oschle, a ja aż się wzdrygnęłam.
-To znaczy, że... - zaczęłam.
-To znaczy, że rok temu, byłem razem z Maddie. Byłem cholernie zakochany rozumiesz? - warknął, a ja otworzyłam oczy ze zdumienia. - Przepraszam, że krzyczę - odetchnął ciężko, a ja tylko skinęłam głową i podałam mu paczkę Reese's, tym samym biorąc jedną sobie.
-Rozumiem. - powiedziałam.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, dopóki odważyłam się zadać nurtujące mnie pytanie.
-Nadal ją kochasz, prawda? - wyrzuciłam z siebie.
-Nie. - rzekł stanowczo - Wyleczyłem się już z tego, ale boję się, że to cholerstwo wróci - spojrzał w moje oczy - Ona tu przyjeżdża pojutrze Lindsay. Pojutrze. - powiedział, a jego dłonie trzęsły się.
-Co? - zdołałam z siebie wydusić.
♥♥♥♥♥♥♥♥
To chyba najnudniejszy rozdział w historii :')
Gwiazdka?♥
CZYTASZ
Perfect holidays / Old Magcon
FanfictionSiedemnastoletnia Lindsay pierwszy raz w życiu jedzie na obóz, na który namówiła ją jej siostra - July. Dziewczyna jest jej zupełnym przeciwieństwem. Czy ten obóz zmieni coś w życiu Lindsay? Czy dziewczynie uda się zawrzeć jakąś przyjaźń? A może wre...