#5

648 28 5
                                        

 Następnego dnia rano Mimi pomyślała, że zrobi śniadanie dla chorego Sugi. Było po dziesiątej kiedy ona skończyła swoją porcję i czekała aż chłopak wkońcu wstanie. Siedząc jeszcze w kuchni i przeglądając instagrama usłyszała kroki na schodach. Chłopak wszedł do kuchni, powitała go uśmiechem. Chciała aby choć trochę się do niej przekonał, żeby Hobiemu nie było przykro.

-Hej Suga. Zrobiłam ci śniadanie.

On tylko popatrzył się na jedzenie i odpowiedział:

-Zapewne jest ohydne. Nie zjem tego.

-Żartujesz sobie? Dlaczego miałoby być "ohydne"?-zrobiła nawias w powietrzu.

-Bo ty to zrobiłaś. A ja ufam tylko kuchni Jina i dostawcy pizzy.-wzruszył ramionami

-Dlaczego mnie tak bardzo nie lubisz, co?-zapytała-Ja staram się zrobić coś miłego dla ciebie a ty mnie obrażasz!

-...-nie odpowiedział

-Czemu za każdym razem starasz się mi dokuczyć?-zaczynało się w niej gotować.

-I tak tego nie zrozumiesz, więc zajmij się sobą!-podniósł głos.

-To najpierw spróbuj mi to wytłumaczyć. Proszę..

-Nie.

-Ale...-chwiciłą go za nadgarstek-daj mi proszę szanse.

-Powiedziałem NIE! Odpierdol się ode mnie. Jasne?-wyrwał swoją rękę, odwrócił się i wyszedł z pomieszczenia.

Spojrzała w stronę okna. Widziała spadające płatki śniegu. Pomyślała o swoim bracie i reszcie chłopaków. Mieli wrócić dopiero przed Bożym Narodzeniem. Oparła się o ścianę, zsunęła się po niej i zaczęła płakać.

***

Nie, nie będzie ryczeć przez tego palanta. Założyła kurtkę i buty, i wyszła z siedziby BTS. Było bardzo zimno ale chciała poprostu uciec jak najdalej od niego. Dalej płakała. W jej głowie było tylko jedno pytanie: "Dlaczego?"

Szła już prawie 2 godziny choć miała wrażenie jakby to było 5 minut. Nie wiedziała nawet dokąd idzie. Byle jak najdalej. Powoli traciła siły. Nie była już w stanie myśleć, ledwo stała na nogach. Zakręciło jej się w głowie. Straciła równowagę lecz ktoś ją złapał. Niestety w tym momencie straciła również świadomość.

***

Siedział już ponad godzinę w swoim pokoju. Zecydował się wyjść ale nie, żeby przeprosić Mijun. Był poprostu głodny. Zszedł do kuchni. Jedzenie dalej leżało na stole. Poszedł sprawdzić gdzie jest dziewczyna. Był w salonie, ale jej tam nie zastał. Zdecydował się pójść na górę do jej pokoju. Tam też pustka, tak jak w innych pokojach. Może gdzieś wyszła? Spojrzał w okno. Zapowiadała się potężna śnieżyca. Musiał ją znaleźć inaczej Hoseok zapewne go zabije. Zbiegł szybko na dół. Zabrał klucze od auta, ubrał kurtkę i buty po czym wyszedł.

***

Miał zamiar przeszukać cały Seul byleby ją znaleźć. Było naprawdę ślizko i nawet tak dobry kierowca jak on wpadł w poślizg przez co ledwo wyminął ciężarówkę.

W którymś momencie zobaczył ją idącą chodnikiem. Szybko zaparkował wyszedł z samochodu i skierował się w jej stronę. Zobaczył jak dziewczyna się chwieje i prawie upada. Złapał ją tuż przez tym jak uderzyła w chodnik. Zabrał ją do samochodu i ruszył w stonę siedziby.

Musiał wnieść ją do budynku bo ta dalej była nieprzytomna. Wszedł z nią do salonu, ułożył na kanapie i przykrył kocem.

-Czemu ty jesteś taka nieodpowiedzialna? Hobi mnie chyba zabije.-zaśmiał się cicho pod nosem-wiesz.. możesz się już obudzić-wtedy spojrzał na jej sine z zimna usta-pójdę po jeszcze jeden koc.

Wrócił z wielkim, ciepłym, puchatym kocem. Jego ulubionym. Przykrył ją i usiadł na fotelu obok. Jednak zaraz stwierdził, że lepiej będzie jeśli położy obok dziewczyny i dodatkowo ją ogrzeje. Tak zrobił. Przytulił Mijun do siebie.

-Śpij sobie teraz księżniczko, ale potem musisz wstać.-szepnął i pocałował ją w czoło.

Spojrzał jeszcze w okno, zobaczył zamieć śnieżną i zasnął przytulony do Mimi.

Parapapał! Chwalmy ten dzień ponieważ pojawił się nowy rozdział! (~'-')~ Większa część napisana na lekcjach chemii ale trudno. Miłego dnia!

Last ride ||BTS||FF||Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz