Baekhyun marszczy brwi. Już od samego rana wie, że tego dnia wydarzy się coś dziwnego. W końcu fakt, że nie został obudzony poprzez skopanie go z łóżka jest conajmniej zadziwiający.
Choć nie bardziej niż to, że od samego rana Chen, Xiumin i Kris biegają jak powaleni po obozie, wołając Kai'a.
Stwierdził więc, że nigdy wcześniej nie zwolnił się z warty i nie wrócił na noc do namiotu, ale może miał coś ważnego do zrobienia?
Albo po prostu był zmęczony i zasnął w krzakach?
Istnieje też możliwość, że poszedł do Kyungsoo, chcąc go zgwałcić..
O nie.
W poszukiwania został zaangażowany cały obóz, ale nikt nie zauważył tak oczywistej rzeczy, jak ta, że nie ma ich OBU.
Sehuna i Luhana zresztą też, ale to akurat nikogo nie dziwiło. Oboje najpewniej właśnie odsypiają wartę i misję, czy czymkolwiek jest to, czym zajmuje się Luhan..
- Uratuję Cię, sówko! - Z bojowym okrzykiwm Baek wybiega w stronę namiotu zastępcy.
Kai tymczasem budzi się z szerokim uśmiechem na ustach. Nigdy nie spał tak dobrze, jak tej nocy. Kyungsoo trochę się wiercił, ale nie odpychał go od siebie. Kai'owi strasznie podobała mi się ta bliskość, choć tak naprawdę do niczego nie doszło. Obaj spali, plecami do siebie. I spaliby dalej. Gdyby nie wrzeszczący Baek, który postanowił zwalić obrońcę z łóżka.
- Gwałciciel! - powtarza w kółko i przytula do siebie skołowanego i zaspanego Kyungie'ego. Kai z trudem dźwiga się na nogi i rozgląda dookoła. No tak, namiot zastępcy przywódcy. Nie pomyślał o tym wcześniej.
Już po chwili w namiocie jest połowa obozu.
- Nikogo nie zgwałciłem - miauczy Jongin przeciągle i przeciera oczka, zostaje jednak zupełnie zignorowany. Wszyscy skaczą wokół Kyungsoo i pytają go o najróżniejsze rzeczy. Jakby Kai był kryminalistą, tfu.
Po chwili podchodzi do niego Kris z dość nieprzyjemną miną.
- Znasz zasady.
- Ale przecież..
- Żadnych ale. Miałeś zakaz przebywania w tym namiocie. Dlatego musisz ponieść karę. Dzisiaj idziesz z Xiuminem na polowanie.
- Ale Kyungsoo straci obrońcę!
- To tylko jeden dzień. Poza tym nie cały. Musicie wrócić do obiadu, bo z tego, co powiedział Luhan, gdzieś na zachód znajduje się człowiek, który do tej pory sam radził sobie z umarłymi. Może być nam potrzebny, ale też niebezpieczny, więc i Ty, i Xiumin jesteście nam potrzebni.
- W porządku.. - odpowiada Kai i szybko wymykam się z namiotu.
Polowanie. Co on jest, pies? Powinien być przy Kyungsoo, a nie, pf.
Kyungie, wciąż zaspany, stara się nadążyć za tym, co się dzieje. W jednej chwili jest mu milutko i cieplutko, a w drugiej zostaje to zastąpione hukiem, wrzaskami i przede wszystkim zimnem. Zwija się w kulkę, starając się zatrzymać przy sobie jak najwięcej pozostałego ciepełka, a prawą ręka maca przestrzeń za sobą w poszukiwaniu swojej żywej kołderki.
Niestety, natrafia na coś, co z pewnością nią nie jest.
To coś, niczym rasowy potwór spod łóżka, porywa mnie na ziemię i zaczyna dusić.
Z przerażeniem zauważa, że spod kołdry wychodzi skrzydło Pana Pingwina, maskotki, którą dostał kiedyś w szkole od Kai'a. On oczywiście nie wie, że Kyungsoo wie, że to od niego, ale bądźmy szczerzy.. Nie da się nie zauważyć 'postrachu szkoły' majstrującego przy jednej z szafek. Zwłaszcza, że stoi się dwa metry od niego.
Cóż.. Jego nieuważność jest całkiem urocza, ale od tego ma właśnie Kyungie'go, bo sam jest aż przewrażliwiony. Dlatego Kris ustanowił ich partnerami.
Wracając.. Był to pierwszy prezent, jaki kiedykolwiek zastępca przywódcy dostał, więc..
Rzuca się na łóżko, usilnie starając się go ukryć, bo gdyby to wyszło na jaw, dla Kai'a byłby zupełnie skończony.
Jego groźność również.
- ..Kyungsoo? - Z zamyślenia wyrywa go głos Krisa. Przeciera oczy piąstkami i patrzy na niego z niezrozumieniem, przekrzywiając głowę, przez co zwykle podniesiona grzywka opada mu na czoło.
- Hmm?
- Pytałem, czy wszystko w porządku?
- A czemu miałoby nie być?
To wszystko jest naprawdę dziwne.
Dlaczego w jego namiocie jest osiem osób? Coś go ominęło?
Sehun budzę się.. nie ma pojęcia, o której godzinie. Słońce przedziera się przez poły namiotu i znaczy plamami kępki trawy. Wzdycha cicho i przeciera twarz dłońmi. Szybko docierają do niego wspomnienia poprzedniego wieczoru, który spędził z Luhanem. Ku swojemu własnemu zaskoczeniu uśmiecha się na to wspomnienie. Nie wie, dlaczego. Ta mała pijawka zdołała go rozczulić. Niedorzeczne.
Chłopak podnosi się na materacu, a jego nogi natrafią na coś twardego. Na coś, co właśnie zaczęło jęczeć. W nogach swojego materaca dostrzega nie kogo innego jak Luhana. Zwinięty w małą kulkę, uroczo wtulający się w jedną z koszulek wyższego. Ta jego natomiast lekko się podwinęła i teraz ukazuje dość spory kawałek podbrzusza. Sehun szybko odwraca wzrok, cały czerwony. Co ten mały gnom tu robi?
Oh wygrzebuje się spod koca i po chwili zastanowienia okrywa nim Luhana. Ponownie wzdycha ciężko, zrzucając z siebie przepocony podkoszulek i przecierając dłonią kark.
-Witaj, sto dwunasty dniu apokalipsy. Przeżyłem.
Baekhyun w końcu odrywa się od Kyungsoo.
- Wiedziałem. No po prostu wiedziałem, że ten dzień będzie dziwny.
Najpierw akcja z Kai'em, teraz to..
W całym obozie panuje cisza, choć wyraźnie daje się odczuć napiętą atmosferę towarzyszącą przygotowaniom do misji.
Lista imion biorących w niej udział chwilę temu trafiła do rąk Krisa, a ujawniona ma zostać dopiero tuż przed wyruszeniem, więc wszyscy muszą być przygotowani do wymarszu. Nie wiadomo, na kogo wypadnie.
Prawie każdy chce się tam udać, ale waga misji jest tak wielka, że mają wyruszyć jedynie najlepsi.
Czyli Baek ma spokój.
Włóczy się więc po obozie, myśląc o tym, że oprócz niego i Krisa każdy ma tu partnera, co jego skromnym zdaniem jest niesprawiedliwe.
Wieczorem pójdzie do dowódcy i postara się wybłagać u niego ten przywilej.
- Wrócili! - Z zadumy wyrywa go czyjś krzyk.
Niemal natychmiast zrywa się do biegu, by jak najszybciej być na miejscu.
Są tam już wszyscy za wyjątkiem przywódców i Luhana, który pewnie wciąż śpi. Słodki dzieciak.
Ile on może mieć? Piętnaście lat?
I pomyśleć, że wplątali go w takie gówno jak misje. Biedaczek. Musi być przerażony.
Kątem oka Baekhyun zauważa Kai'a i Xiumina. Widocznie to o ich powrót chodziło.
Po ich lewej stronie stoi Sehun, który niespokojnie się rozgląda.
Co mu się stało?
Z namiotu naprzeciwko wychodzą Kris i Kyungsoo, przez co niemal natychmiast zauważam jak niespokojny Kai zaciska pięści.
- Cisza! - Głos Wu skutecznie ucisza szepty. - Kyungsoo odczyta listę, a wyczytani staną przy krawędzi lasu.
Do lekko się uśmiecha.
- Myślę, że nikogo specjalnie nie zaskoczy to, że idę ja i Luhan, który podczas tej misji zyskuje miano lidera - zerka w stronę lasu, z którego akurat wyszedł różowowłosy, a Sehun zaciska mocniej szczękę.
- Czysto! - krzyczy Lu i macha do nas z uśmiechem, na co Baek po prostu nie może nie odpowiedzieć.
- Oprócz tego, pójdzie też dwójka obrońców.. Jakbyśmy sami sobie nie poradzili - burczy sówka do Krisa, co ten kwituje jedynie uśmiechem i wzruszeniem ramionami.
Kai bez słowa rusza w kierunku Luhana, powstrzymując się od zbędnych komentarzy. Mija Kyungie'ego, nawet na niego nie patrząc.
- Mówiliśmy o dwóch obrońcach. Sehun, wystąp.
Zdezorientowany chłopak posłusznie rusza się z miejsca i do niego dołącza.
- Jesteś obrońcą? - pyta go Kai konspiracyjnym szeptem.
- Nie mam pojęcia, ale kazali mi przyjść - odszeptuje tamten.
- No to bigos.
- Bigos? Na obiad będzie bigos? Czyli znów muszę jeść liście, tak?
Obaj zaczynają cicho chichotać. Znaczy Kai chichocze, Sehun wygląda jakby się dławił.
- To by było na tyle. Reszta ma się stawić na obowiązkowym treningu - obwieszcza Kris i oddala się do swojego namiotu, wymieniwszy jeszcze parę zdań z Kyungsoo. Jongin jednak ma teraz zupełnie inny problem.
- Myślicie, że umarlaki sikają?
Luhan i Sehun patrzą na niego jak na idiotę.
- Skąd to pytanie?
- Nie wiem, tak się zastanawiam.
- Jeśli sikają, to na pewno do Twojego mózgu - mruczy Sehun, milknie jednak, kiedy zbliża się Kyungie.
- Wyruszamy - mówi tylko, wymija Kai'a i wchodzi do lasu.
- Ej, to ja prowadzę! - Luhan wystrzelił do przodu.
- Zapowiada się długa wyprawa - Sehun jęczy i razem z Jonginem zamyka tyły. Ten klepie go po plecach i uśmiecha się szeroko.
- Ze mną nie będziesz się nudził, spokojnie!
- Już się cieszę.
CZYTASZ
Lost humanity
TerrorCzas apokalipsy. Zombie opanowały całą Koreę Południową. Czy grupie przetrwańców uda się odnaleźć lekarstwo?
