🔫nine🔫

232 42 12
                                        

Słoneczne promienie wdarły się do ponurego pokoju. 

Luke mruknął w poduszkę, powoli otwierając swoje oczy. Nadal czuł ogromne zmęczenie, choć spał w dość wygodnym łóżku. 

Spojrzał na drugą stronę materaca, lecz była pusta. Coś ścisnęło go w sercu, jednak za nim pozwolił aby smutek opanował całe jego ciało, sprawdził jeszcze łazienkę, która także była pusta. 

Całkiem niedawno zadał sobie pytanie co będzie gdy noc oczyszczenia dobiegnie końca. Aktualnie otrzymał swą odpowiedź. Była to tylko jednorazowa znajomość. Na jedną noc (och jak to dwuznacznie brzmi).

Leżąc w ciepłej pościeli kompletnie nie wiedział co ze sobą zrobić. Dziś powinien zjawić się w pracy, choć Brandon pewnie wygoniłby go do domu gdyby zobaczył w jakim stanie się znajduje.

Głowa nadal bolała, katar nie ustępował, a sam Luke marzył aby już nigdy nie wyjść z łóżka, nawet jeśli nie było jego.

Znów czekała go smutna rzeczywistość, a szanse iż jeszcze kiedyś spotka chłopaka były minimalne.

Był wściekły, ponieważ zawrócił mu w głowie. Niekoniecznie chodziło tu o miłość, po prostu nie potrafił o nim zapomnieć. Po tych wszystkich rzeczach które mu powiedział... Choć nie wiedział ile było w tym prawdy gdy historia opowiedziana na dachu oraz ta w sklepie zabawkowym, znacznie się różniła od drugiej jakby sam się już pogubił.

Po mimo wszystko, zaskoczyła go jego reakcja w banku, a nawet te drobne rzeczy jak pożyczenie swojej kurtki czy danie chusteczek.

Na same wspomnienie o kurtce, myślał iż dopadła go bardzo silna gorączka gdy ujrzał czarny, skórzany materiał, przewieszony przez krzesło. Powoli podszedł do krzesła, wodząc dłonią po kurtce. Idiota zapomniał, lub zrobił to celowo, lecz na co byłaby mu jego kurtka?

Luke aż krzyknął gdy na stoliku zauważył swój telefon oraz portfel. Dwie rzeczy których nie potrafił odzyskać przez całą noc.

Może zostawił gdzieś jakąś wiadomość? Kartkę w portfelu czy zapisany numer w kontaktach, lecz nie ma co się łudzić. Oczywiście że nic nie zostawił...


















***



-Luke czy ty jesteś poważny?! -wykrzyknął Brandon, patrząc karcąco na blondyna. Ten jedynie podrapał się po nosie, wymijając czarnoskórego. -Miałeś dać mi znać jak wrócisz! Dzwoniłem, pisałem, wręcz wariowałem! Luke, czułem się jak twoja mamusia -jęknął, uczepiając się jego rękawa. No tak, gdy tylko włączył swoją komórkę, na ekranie widniało dużo nieodebranych połączeń. Zbyt dużo...

-Wybacz, po lekach które wziąłem stałem się strasznie senny, nawet telefon nie zdołał mnie obudzić -skłamał, nie mając zamiaru przyznawać się, co na prawdę było przyczyną jego milczenia podczas minionej nocy.

-Rozumiem... -westchnął, czując pewną ulgę. Cieszył się iż Luke jest cały w kawałku. -Już miałem ogrom wizji jak ktoś porywa Cię i robi z ciebie swojego zakładnika! -och, gdybyś tylko wiedział. -A jak twoje zdrowie? -zapytał po chwili, uważnie mu się przyglądając. Cóż, zaczerwieniony nos i załzawione oczy wiele zdradzały. -Luke! Jesteś cały rozgrzany! jest z tobą jeszcze gorzej niż wczoraj! -w tej chwili blondyn na prawdę czuł się jakby Brandon był jego matką. -Nie spałeś czasem na balkonie? Z tobą to nigdy nic nie wiadomo -prychnął, sięgając od razu po kurtkę z wieszaka. -Idziesz do domu -wepchnął mu ją w ramiona, robiąc srogą minę.

-Nie przesadzaj -Luke czuł iż da radę, więc nie było konieczności wyganiania go do domu... Chociaż nie pogardziłby nic nie robieniem, ale za niedługo koniec miesiąca i jak tak dalej pójdzie, to będzie musiał żywić się samym widokiem światła w lodówce. -To tylko parę godzin.






Tak też te parę godzin minęło szybciej niż powinno. Teraz był już ostateczny moment gdy blondyn miał kompletnie dość. 

Zarzucając na siebie czarną skórę, zamknął za sobą szafkę.

-Już wcześniej zastanawiałem się skąd wytrzasnąłeś tą kurteczkę -powiedział z uśmiechem Brandom, podchodząc do swojej szafki. 

Luke spuścił głowę, spoglądając na czarne rękawy odzienia. Nie potrafił się powstrzymać przed ubraniem jej, a w dodatku wyglądał w niej całkiem nieźle.



Znów wracał sam. Okalał go mrok, niebezpieczeństwo wisiało w powietrzu, lecz tym razem bez problemu dotarł do domu, bez zaczepienia przez osobę którą Luke chciał zobaczyć najbardziej.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 31, 2017 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Offense | MukeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz