– Nie...
Z opóźnieniem uświadomiła sobie, że wypowiedziała to jedno słowo na głos. Gwałtownie zaczerpnęła powietrza do płuc, coraz bardziej wytrącona z równowagi. Z drugiej strony, może po prostu chciała upewnić się, że to nie miało sensu – w końcu siedziała tutaj, w pełni żywa i materialna. Co więcej, przecież oddychała, a to samo w sobie zaprzeczało słowom Shadowa. Umarli by tego nie potrafili...
Jęknęła, porażona kierunkiem, który samoistnie przybrały tak niepojęty dla niej kierunek. Zupełnie jakby było o czym dyskutować! Od samego początku wyczuła, że coś jest nie tak zarówno z tym miejscem, jak i Shadowem – i to niezależnie od tego, jak bardzo miły na pierwszy rzut oka się wydawał. Coraz bardziej podenerwowana, napięła mięśnie, po czym spróbowała w pośpiechu oswobodzić się z uścisku mężczyzny. Pozwolił jej na to, zresztą jak i na ponowne poderwanie się na równe nogi. Dziwnie roztrzęsiona, w pośpiechu przeszła kilka kroków, nerwowo krążąc po salonie i mimowolnie zastanawiając nad tym, jakim cudem wciąż była w stanie utrzymać się na nogach. Czuła, że się trzęsie i to tak bardzo, że wszystko wokół wydawało się drżeć, na pierwszy rzut oka kruche i bardzo niestabilne, zupełnie jakby zaraz miało się rozpaść. Z drugiej strony, może to z nią tak naprawdę było coś nie tak, co zresztą wcale by jej nie zdziwiło. Od chwili przebudzenia miała w głowie mętlik, zaś z każdą kolejną sekundą i wydarzeniem było już tylko gorzej.
– Angel... – westchnął Shadow, ale nawet na niego nie spojrzała. Wiedziała, że ją obserwował, zupełnie jakby jego wzrok nagle stał się materialny, dzięki czemu mogła fizycznie go poczuć. To było tylko wrażenie, ale... – Moja biedna Angel...
– Nie nazywaj mnie tak! – jęknęła, w ułamku sekundy tracąc cierpliwość.
Bezwiednie zacisnęła dłonie w pięści, kolejny raz wbijając sobie paznokcie w skórę. Nie dbała o to, wręcz łaknąc bólu – czegokolwiek, co utwierdziłoby ją w przekonaniu, że była prawdziwa. Chociaż to powinno być dla niej oczywiste, wciąż czuła się tak cholernie źle, na wszystkie możliwe sposoby chwytając się tego, co przecież pragnęła wziąć za pewniak. Oddychała, stała tutaj i mówiła... A on jej odpowiadał. Jak w tym wypadku mógłby śmieć twierdzić, że było inaczej? Jak...?
Więc skoro to takie oczywiste, dlaczego masz wątpliwości?
Ukryła twarz w dłoniach, energicznie pocierając skronie. Oddychała szybko i płytko, w niejakim oszołomieniu uświadamiając sobie, że pieką ją oczy, a policzki ma już w zasadzie wilgotne od łez. Spróbowała dyskretnie się powycierać, chociaż tak naprawdę było jej wszystko jedno, czy Shadow wiedział o tym, że płakała. Właściwie jakie to miało znaczenie, skoro w jego mniemaniu nie żyła? Był szalony, inna możliwość nie istniała, chociaż... Chyba że to ona postradała zmysły – że zmyśliła sobie to wszystko, łącznie z Shadowem i całym tym światem. Że szukała dla siebie usprawiedliwienia, tworząc sobie kogoś, kogo mogłaby o to wszystko obwinić. Co prawda nie widziała sensu w tym, że potrzebowałaby kogoś, kto wmówiłby jej, że umarła, ale... Och, jakie to miało znaczenie, skoro szaleństwo musiało rządzić się swoimi prawami.
Tak musiało być – a przynajmniej ona nade wszystko chciała w to wierzyć.
Shadow milczał przez dłuższą chwilę, aż nabrała nadziei na to, że zniknął i wszystko jakimś cudem wróciło do normy. Nie miała pojęcia, co takiego powinna rozumieć w tym przypadku jako normalność, ale nie chciała się nad tym zastanawiać. W głowie miała pustkę, nie tylko niezdolna zebrać myśli, ale przede wszystkim wciąż nie pamiętając niczego – żadnego szczegóły ze swojej przeszłości, łącznie z czymś tak błahym jak własne imię. Tak bardzo zależało jej na tym, żeby przypomnieć sobie chociaż tyle u udowodnić Shadowowi, że mylił się w każdej możliwej kwestii, a jednak nie była w stanie, wciąż nie mogąc pozbyć się wrażenia, że marnowała czas.
CZYTASZ
BLANK DREAM
Horror„Będę nazywał cię aniołem... Moją Angel" - słyszy zaraz po przebudzeniu. Nie ma pojęcia, gdzie jest, chociaż czuje, że świat, który znała kiedyś, wyglądał zupełnie inaczej. Pozbawiona wspomnień, zdana na opiekę oraz zapewnienia tajemniczego Shadowa...
