ZDRADA #1

5.8K 169 163
                                        

Zdrada 😤😥😱
Stwierdziłam, że podzielę ten rozdział na dwie części, także mam nadzieję, że będzie chociaż dobrze.

Zanim zepsujecie sobie humory chciałabym wysłać wyrazy współczucia osobom, którym nie działają przejścia do Narnii...



Tony:

  Szłaś do willi Tonego. Miał cię odebrać z zajęć dodatkowych, jednak zapomniał. Próbowałaś do niego zadzwonić. Niestety nie odbierał telefonu. Miałaś nadzieję, że nic strasznego mu się nie stało.

  Weszłaś do jego posiadłości, miałaś klucze, twój ukochany zrobił je dla ciebie, miałaś na nich wygrawerowane “Najpiękniejsza”.

-Tony?- Zapytałaś zamykając drzwi.

   Odpowiedziała ci jednak cisza. Zirytowało cię to lekko. Zauważyłaś, że Jarvis jest uśpiony. To zdecydowanie nie było normalne. Weszłaś na piętro. Usłyszałaś szmery w pokoju. Złapałaś w rękę jakąś ciężką figurkę. Ostrożnie skierowałaś się w stronę hałasu. Niepewnie pchnęłaś drzwi.

-No to są chyba jakieś jaja.- Upuściłaś figurkę na mahoniową podłogę.

Twoim oczom ukazał się Stark, był NA Pepper.

-[T/I]! To nie tak jak myślisz!- Mężczyzna zauważył cię dopiero po chwili.

-Ty mendo.- Rzuciłaś w niego kluczami.

Odwróciłaś się aby wyjść, kiedy byłaś już na parterze usłyszałaś:

-Zostaw to dziecko.- Domyśliłaś się, że to ta ruda wywłoka.

   Byłaś bardzo zła, nawet bardziej niż wściekła. Chciałaś jak najszybciej stamtąd wyjść. Jednak przy drzwiach się zatrzymałaś, przecież je zakluczyłaś, a kluczami rzuciłaś w tego chujka.

-Kochanie! Zaczekaj!- Tony zbiegał po schodach do ciebie, w rękach trzymał twoje klucze.

-Kochanie, to ty miałeś zanim ci przeszkodziłam!- Poczułaś jak twoje policzki robią się czerwone.

-To nie było tak. Dobrze o tym wiesz.

-Miło, że założyłeś spodnie. Przynajmniej nie biegasz nago.- Wyciągnęłaś dłoń po klucze. Jednak Stark nie chciał ci ich dać.- Mam wewnętrzną nadzieję, że czegoś się od niej zarazisz.

-[T/I] nie przesadzaj.- Chciał cię złapać za ramię.

-NIE dotykaj mnie.- Wyrwałaś mu klucze z ręki.

-A co z twoimi rzeczami?- zapytał zrezygnowany idąc za tobą na dwór.

-Nie wiem! Sprzedaj, spal, oddaj biednym! Ja przynajmniej zrobię tak z twoimi!- Pokazałaś mu środkowy palec.


Steve:

Wróciłaś do domu dość późno, byłaś zmęczona, tego dnia wolontariat był dla ciebie bardzo ciężki. Wolontariusze byli opryskliwi a starsi ludzie chamscy. Miałaś po prostu dość, chciałaś tylko pójść do łóżka.

  Kiedy weszłaś do mieszkania poczułaś bardzo ładny zapach.

-Hej kochanie- w kuchni stał Steve w kuchennym fartuchu.

-Gotujesz?- zapytałaś zaskoczona.

-Dla mojej księżniczki wszystko.- Szeroko się uśmiechnął.- Idź do pokoju się przebrać i możemy zaczynać jeść!

-Nie- uśmiechnęłaś się.- Najpierw muszę iść do łazienki.

-Nie!- Odkrząknął.- Przed chwilą umyłem podłogę w łazience, pewnie jest jeszcze mokra.

Preferencje ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz