Yoongi kochał kwiaty, kochał czystość i ładny zapach lawendy unoszący się w powietrzu. Korzystając z nieobecności swojej byłej partnerki zabrał się za drobne porządki, odgradzając przy okazji ich wspólną sypialnie tak, aby nie mieli ze sobą styczności. Wspólne spanie na małżeńskim łóżku wcale mu się nie podobało, zwłaszcza, kiedy oboje leżeli po dwóch przeciwnych jego stronach, chcąc być jak najdalej od siebie.
Tego dnia Yoongi nie poszedł do pracy, odbywało się jakieś zebranie, na którym jego obecność nie była wymagana. Odkurzając każdy skrawek domu planował rozmieszczenie mebli i pokojów tak, aby obydwoje byli zadowoleni. Był w stanie oddać dziewczynie ich sypialnie, samemu zajmując swój gabinet. Był dość spory, musiał tylko kupić sobie wygodne łóżko i pozabierać parę swoich mebli, a efekt końcowy będzie jak najbardziej zadowalający. Pomyślał nawet, że sprzedadzą ich wspólne łoże, aby zakupić dwa mniejsze i byłby to dobry pomysł, gdyby go wcześniej uzgodnił z farbowaną rudowłosą.
Trochę minęło, zanim dokonał całkowitego przemeblowania. Zdążyła wrócić do domu nawet jego była luba, która nieco zaskoczona zaciągnęła Mina do kuchni na rozmowę.
- co ty odwalasz?- zapytała, jedząc postawione na blat ciasteczka. Od zawsze lubiła słodycze, zwłaszcza, gdy się czymś stresowała.
- zrobiłem przemeblowanie- odpowiedział równie spokojnie- skoro nie jesteśmy razem, nie chcę prowadzić takiego życia, jakbyśmy nadal byli. Sypialnia jest twoja, gabinet mój, a salon wspólny, w końcu nie możemy się wiecznie unikać, jeżeli już mamy mieszkać razem.
Dziewczyna nieco posmutniała, lecz nie okazała tego Minowym oczom, który i tak to zauważył.
Przecież nie był ślepy.
Chwilę ciszy, w której prawdopodobnie trawiła zdobyte informację po raz kolejny przerwał blondyn.
- ah, no i sprzedajmy nasze łóżko. Kupimy za te pieniądze dwa osobne.
- czy ciebie do końca pogięło?- nagle się zdenerwowała- nie, Yoongi. Niczego nie sprzedajemy.
Czy to dziwne, aby nagle poczuła zazdrość? Ale do kogo? Musi zrozumieć, że życie na dwa fronty nikogo nie usatysfakcjonuje, a ona sama wybrała.
Ona po prostu nie może mieć jednocześnie Yoongiego jak i innych, mimo że żadnego nie miała.
- nie chcę z tobą spać.
Wydawało mu się, że tyle słów wystarczyło aby zrozumiała. Wydawało mu się, że dziewczyna po prostu wyjdzie z kuchni lub zwyczajnie przytaknie. Nie myślał, że te słowa zabolą ich obu, przecież już dawno nic do siebie nie czuli. Żyli jak w starym małżeństwie, gdzie tylko obowiązkowe mieszkanie razem miało znaczenie. Przytłaczająca cisza ogarnęła pomieszczenie, zupełnie tak, jakby nie wiedzieli czy jakiekolwiek słowa są teraz wskazane, a były i to bardzo.
- dobrze więc- odezwała się w końcu, lekko wzdychając. Nie chciała przebywać już z Yoongim, chcąc pobyć chwilę sam na sam- niech będzie tak, jak chcesz.
;-;
Spośród wszystkich zebranych nikogo nie zdziwił widok nieśmiałego blondyna stojącego w progu dość przytulnie urządzonej sali. Co chwilę przeklinał siebie samego w myślach za tak ciamajdowate nastawienie, przecież był mężczyzną po studiach! Takim nie należy się onieśmielać!
Jednak los chciał, aby nogi same zaprowadziły go na kółko terapeutyczne, na które przestał uczęszczać parę tygodni po Jiminie. Nie wiedział dlaczego, ale nie mógł znieść pustego miejsca na przeciwko, jakby przychodził tam tylko aby go zobaczyć. Bzdury.
- dzień dobry- wydukał, ośmielając się dokończyć zdanie, czując na sobie wzrok innych i ciepły uśmiech prowadzącego- czy mógłbym jeszcze dołączyć?
- Yoongi! Tak oczywiście, zapraszamy! Dawno cię u nas nie było, może opowiesz nam co się w tym czasie działo? Jak samopoczucie?
Lawina pytań zasypała jego umysł, oczywiście wyolbrzymiając. Były to tylko dwa pytania, ale za to bardzo ogólne, więc gdyby miał na nie szczerze odpowiedzieć, musiałby gawędzić przez godzinę i choć jest to jak najbardziej wskazane, to nie chciał marnować czasu pozostałym i zanudzać swoimi rozterkami, w których nawet on nie może się połapać.
- n-nie wiem czy potrzebowałem się wygadać, czy to siła wyższa mnie tu zaniosła, ale nie mam nikogo, z kim mógłbym szczerze o tym porozmawiać- wyjaśnił na wstępie czując, że tak właśnie powinien zrobić- nie jestem już w związku, ale zachowujemy się jakbyśmy byli. To niedorzeczne, chciałem dziś sprzedać nasze wspólne łóżko, na którym musimy razem spać, a ona kompletnie się nie zgadzała, mnie też to zabolało, nie wiem nawet dlaczego. Poza tym jest ktoś, kto poplątał moje myśli i kompletnie nie wiem co robić. Nie wiem co czuje, nie wiem co robie i nie wiem nawet do cholery kim jestem...
Spuścił głowę, czując się conajmniej żałośnie. Dorosły facet po studiach nie może się tak mazgać, tymczasem on zachowuje się jak smutna dziewczynka. Czuł się cholernie oceniany, jakby każdy obecny skanował jego ciało, zaliczając całość conajmniej do kosza. Odważając się uspokoić szalejące emocje, rozejrzał się po sali, szukając kszty zrozumienia. Okazało się, że tylko kilka osób zawiesiło na nim oko. Reszta, jakby nieobecna, rozglądała się po pomieszczeniu lub bawiła się frędzlami koszulek. Tylko jeden chłopak siedział uśmiechnięty, szepcząc coś do malutkiego pluszowego dinozaura przyczepionego do jego plecaka. Yoongi nie wiedział, ile lat ma owy osobnik, ale napewno więcej niż osiemnaście. Nie pamiętał nawet jego imienia, lecz był pewny, że zaczynało się na T i początek przypominał herbatę. Zauważył również różowy koc, w który był owinięty i żółtą bluzkę w spidermana. Pomyślał, że pewnie jest na coś chory.
- moim zdaniem powinieneś porozmawiać z tą osobą, która plącze ci myśli- zaczęła jedna z obecnych dziewczyn, z rurką przy nosie- pamiętam cię, mówiłeś coś kiedyś o aseksualności i o tym, że twoja dziewczyna nie była z tego zadowolona. Czy nie wydaje ci się podejrzane, że nagle znów chce cię przy sobie? Może warto jednak zacząć od początku, wyprowadzić się? Może ta osoba, która plącze ci myśli jest twoim nowym początkiem? Zastanawiałeś się nad tym, oppa?
Tak, zastanawiał. Wiele razy, i to niedorzeczne. Nie może się wyprowadzić, on nawet nie chce, pasuje mu to mieszkanie i okolica, nie chciał mieszkać sam. Przygnębiająca cisza zabiłaby jego i tak już samotny umysł, on potrzebuje towarzystwa, wszystko jedno jakiego. A co do Jimina, czy ona wie o kim w ogóle mowa?! Gdyby wiedziała, nie mówiłaby czegoś takiego. Jimin jest szalony, Jimin jest bipolarny i uzależniony od seksu, nie ma dla nich przyszłości. Jego zdaniem Park Jimin potrzebował wsparcia i to cholernie dużego, ale nie tylko od strony bliskich. Tutaj w gre wchodzi lekarz i to porządny. Poza tym nie zna go prawie w ogóle, nie wie co robi, gdzie się szlaja ani kto go zaspokaja, bo przecież sam wspomniał o tym, że nie robi już tego z byle kim. Obrzydzało to Yoongiego, nie chciał zadawać się z puszczalską, wiecznie spragnioną dziwką, ale rozumiał też, że może po prostu nad tym nie panować. Z drugiej zaś strony tamtego popołudnia stało się coś, co nigdy stać się nie powinno. Jimin oczarował Yoongiego, zahipnotyzował go swoimi zaczerwienionymi oczami i pełnymi ustami, wprowadził w stan, którego nigdy nigdzie nie poczuł. Yoongi poczuł się zrozumiany, choć Jimin uważał to za coś kosmicznie niemożliwego. Oboje się zresztą tak czuli, co było dość naiwnym zjawiskiem. Nie potrafili odnaleźć się w świecie, dlatego zamknęli się w swoich osobnych, które tamtego popołudnia połączyli. Ciepło, troska i dziwne uczucie osaczały ich ciała, a przecież się nawet nie znali.
Może po prostu oboje poczuli, że tego właśnie potrzebują, a ludziom trzeba pomagać, niezależnie od sytuacji.
Bo każdy na to zasługuje.
CZYTASZ
403 Drug Restaurant || Yoonmin
Fanfiction『O seksoholicznym Jiminie i aseksualnym Yoongim』 . . . !warning;angst!addiction!sex! . . 130318
