Było po dziewiętnastej. Zachód słońca oddawał na Ziemie ostatnie pomarańczowe promienie słoneczne, a te dwadzieścia pięć stopni panujące na zewnątrz wkradało się do małego mieszkania, otulając chłopców swoim ciepłem.
Szmery samochodów nadal były słyszalne, jak i również radosne krzyki dzieci bawiące się nieopodal na placu zabaw. Chłopcy leżeli zakopani w brązowym kocu, co jakiś czas wyciągając spod niego nogę, bo przecież był upał.
Yoongi sam nie wiedział, co tak właściwie robi. W dalszym ciągu czuł się zażenowany zaistniałą sytuacją i chciał jak najszybciej wrócić do domu, aby nie sprawiać Parkowi więcej problemów, a co w tym momencie robił? Tak, nadużywał jego gościnności, co zapewne wyjdzie na brak manier z jego strony.
To wcale nie tak, że przeszkadzało mu ciasne, dość obskurne mieszkanie w ogóle nie przypominające tego jego zadbanego, wypiconego, pachnącego fiołkami. Blado-żółte ściany na których wisiał antyczny zegar (który oczywiście nie chodził), najtańszy drewniany stolik, dwa masywne, miękkie fotele oraz stara meblościanka jakimś cudem sprawiały, że nie czuł się źle... Było przytulnie, jak u babci! Yoongi pomyślał nawet, że może nie tak źle mieszkać w takiej kawalerce? Może kiedyś znajdzie odwagę i wyprowadzi się do takiego mieszkanka, zdala od byłej, toksycznej miłości?
- o czym myślisz?- zapytał Jimin, spoglądając ukradkiem na jego bladą twarz. Odpaliwszy dziwny rulonik, z którego wystawało coś zielonego zaciągnął się, czując ogarniające go odprężenie.
Yoongi przyglądał mu się uważnie domyślając się, że nie pali nic stosownego. Niepewne spojrzenie przeszyło Parka, na co ten usiadł, lekko się śmiejąc.
- nie piję nałogowo, miej to na uwadze, pijacy nie są spoko. No, może tylko z papierosami mam problem.
- a to co?
- nic groźnego, w zasadzie czasem się używa w medycynie, tak przynajmniej słyszałem. Chcesz spróbować?
- nie- odparł stanowczo, nie wierząc chłopakowi.
Jimin natomiast nie przyjmował słów sprzeciwu, postanawiając zrobić to bardziej miły sposób. Doskonale przecież wiedział, że blondyn nigdy nie palił papierosa, a co dopiero coś takiego! Nie chciał nic robić na siłę, przecież nie chciał zrobić mu krzywdy, ale pragnął przekonać starszego, że to nie jest nic niebezpiecznego.
Jego ręka powoli powędrowała ku jego policzku, delikatnie go gładząc. Zdezorientowany Yoongi spiął się, nie wiedząc, co począć.
Pozwolić? A może odepchnąć? Przecież nic do niego nie czuł!
Paraliż jednak ogarnął jego ciało, kiedy dłoń powędrowała na tył szyi, zmysłowo ją masując. Ich nosy niemalże się stykały, a Yoongi mógł przysiąc, że coś jest w tych oczach hipnotyzującego. Czując ciepły oddech Parka westchnął cichutko, zamykając oczy.
Było mu już wszystko jedno, i tak nie miał nic do stracenia, a stosunkowo przyjemna chwila właśnie trwała, więc może jednak przymknie oko na te wybryki młodszego?
Jimin złączył delikatnie ich usta, zmysłowo masując wargi swojego hyunga. Nic w tym pocałunku nie było żarliwego, a raczej oboje poczuli zapomniane motylki w brzuchach, delektując się smakiem partnera. Park odczuwając szybszy oddech starszego powoli oderwał się od jego ust, zaciągając odpalonym rulonikiem i zapewniając wcześniej, żeby się rozluźnił i nie bał wydmuchał dym w jego usta w taki sposób, aby miał możliwość się zaciągnąć.
To intymne współpalenie sprawiło, że Yoongi po kilku razach nieco się rozluźnił, łapczywie się uśmiechając. Nie spodziewał się takich efektów, jest tak... Przyjemnie. Przyjemnie i spokojnie.
- i jak?- zapytał chrapliwym głosem Park, lekko się uśmiechając.
- jest okej- odparł cicho zawstydzony Min, nie wysilając się na nic więcej.
Miał ochotę się całować.
CZYTASZ
403 Drug Restaurant || Yoonmin
Fanfiction『O seksoholicznym Jiminie i aseksualnym Yoongim』 . . . !warning;angst!addiction!sex! . . 130318
