12. no

764 103 2
                                        

Jimin potrzebował ciepła drugiej osoby jak nikt inny. Potrzebował zrozumienia rodziców, z którymi zerwał kontakt. Potrzebował miłości ze strony przyjaciół, którzy już dawno temu go opuścili.

Czuł się dokładnie tak, jakby nagle puścili jego dłoń, nie mając zamiaru jej na nowo odszukać. Ułożyli sobie życie bez niego, dorośli i dojrzali, mają swoje drugie połówki i razem spotykają się na domówkach, jak na starych przyjaciół przystało.

Bez niego.

Park Jimin czuł się, jakby został gdzieś z tyłu, jakby nie dorastał im do pięt, jakby stał się tym mniej ważnym, co w sumie było racją.

Już go nie potrzebują.

Już od dawna go nie potrzebowali.

A złudny brunet odnalazł zrozumienie w seksie i alkoholu, który był jego jedyną formą rozrywki. Nigdy w życiu nie pomyślałby, że będąc w stanie powolnej rozsypki nie tylko fizycznej ale i emocjonalnej, będzie w stanie zrobić w sercu miejsce dla chłopaka, który wyniósł go śmierdzącego i pijanego z baru, aby nie zarzygał świeżo wyczyszczonego blatu.

- wcale nie jesteś dla mnie ważny- powiedział na głos, wysilając się na pusty wzrok. Yoongi zaśmiał się jedynie kpiąco, dostrzegając desperacje, którą tak bardzo chciał przed nim ukryć. Worki pod oczami i lekko zaczerwienione oczy świadczyły o jego zmęczeniu, wyglądał jakby uleciało z niego życie. Jakby rutynowo odbywał słodkie randki z zakazanymi substancjami, ale to była osobista tajemnica.

Bo w sumie tak było, już od dawna się wykańczał.

Niezdolny do jakiegokolwiek innego ruchu ułożył usta na niemalże szarym policzku Parka, całując go. Wydawało mu się, że tego właśnie jego towarzysz potrzebował, bliskości.

Jimin zamknął z bólem na ten gest oczy, jakby doznał jednocześnie ukojenia, ale i ciosu prosto w szczęke. Nie mógł na to pozwolić, Yoongi nie jest w stanie go zrozumieć, tak samo jak Jimin nie jest w stanie zrozumieć jego i choćby starali się z całych sił, nie dadzą rady.

Po prostu nie są dla siebie stworzeni, tak naprawdę nie powinni się nigdy spotkać, byłoby spokojniej. Śmierć Parka nikogo by nie zasmuciła, jedynie dyrektorów domów towarzystkich, którzy straciliby lojalnego klienta.

- ty dla mnie też nie- odpowiedział blondyn. To ciekawe, że słyszeli słodkie wyznania w zdaniach, które były temu zupełnie przeciwnie. Między nimi była jakaś powiązka, dzięki której przekazywali sobie różne szyfry. Zwykłe "zależy mi na tobie" zrozumiane by było jak najpiękniejsze, jak i najbardziej naiwnie wyznanie.

Yoongi poprawił się na nieprzyjemnym dywanie, szukając lepszego miejsca do siedzenia. Na jednym z foteli leżała sterta ubrań, a łóżko było zbyt daleko, zresztą nie chciał na nie patrzeć.

Tego dnia Park Jimin nie miał nic do stracenia. Upijawszy ciepłą substancję nie czuł nic poza wstydem i przeraźliwą pustką. Jego wszystkie myśli skumulowały się, jego wszystkie złe wspomnienia, zagłuszane uczucia wykorzystania, tworząc wybuchającą bombę, którą jego przyjaciel miał zaszczyt oglądać. Czuł, że nie da dłużej rady, nie chciał już widzieć podwórka, nie chciał już nic widzieć. Jego psychika była opancerzona, to fakt, ale kiedy uzbrojenie nagle zniknie, krucha osoba tak po prostu się rozsypie wraz z podmuchem wiatru, który nagle wydawał się przeraźliwie zimny, mimo dwudziestu stopni.

Te pieprzone pragnienia, które nachodzą człowieka były nie do zniesienia zwłaszcza, gdy odczuwa się je trzy razy mocniej. Uczucie spełnienia fizycznego było jak do tej pory priorytetem, ale teraz... Teraz potrzebował prawdziwych, szczerych uczuć. Potrzebował czułości, motylich pocałunków w czoło i uspokajającego głosu osoby, na której ci zależy. Potrzebował czułości, nie dając nic wzamian, bo przecież nie potrafił nimi kogoś obdarować.

Był wyprany z emocji, nic nie znaczący, brudny. Czuł się obrzydliwie we własnym ciele i przysiągłby, że gdyby miał więcej siły, wygoniłby Mina ze swojego domu opieprzając go, że uległ jego śmiesznym gierkom. Że okazuje mu troskę i ciepło, które są przeznaczone dla znacznie lepszej osoby, niż on.

On na to nie zasługiwał, toteż wstydził się korzystać z wszelkiego dobra.

Yoongi opowiadał mu jakąś historie ze swojego życia, cholernie nudną, ale brunet słuchał jej z zainteresowaniem. Barwa jego głosu była unikatowa, dość delikatna, a przyciszony ton niezwykle przyjemny dla ucha. Jimin sam nie wiedział, czy słucha jego historii, czy raczej skupia się na głosie. Zauważył, że sam blondyn był dość kruchy, taki wiotki. Nie wyglądał na onieśmielonego, wręcz przeciwnie. Żywo opowiadał mu różne opowieści chcąc, aby młodszy zapomniał o wydarzeniach sprzed godziny. Czekał, aż się przełamie i opowie mu wszystko, co się stało. Nie spodziewał się bowiem, że nastąpi to tak szybko, nagle i że usłyszy znacznie więcej, niż oczekiwał.

Jimin opowiedział mu o Jungu i o tym, że był jego kolegą od seksu. Opowiedział o przygodach z domem towarzyskim, o problemach finansowych i dorabianiem w tym zasranym burdelu, który mu się spodobał. Opowiedział o przygodzie z alkoholem i używkami, opowiedział o wszystkich swoich skrywanych dotychczas uczuciach i tym, jak obrzydliwie czuje się nie panując nad samym sobą, pozwalając na tak obleśne rzeczy. Ba, opowiedział mu nawet o początkowych planach wobec niego i tego, że go podniecał. Całość zaakcentował wspomnieniem o jego byłej dziewczynie, za którą tęsknił.

- była wyrozumiała, ale nie byliśmy sobie pisani- wyszeptał, czując oplatające jego ciało ramiona. Z początku chciał je odrzucić, przecież powtarzał tyle razy że na to nie zasługuje, więc czemu do jasnej cholery nikt go nie slucha?!

- uspokój się, wszystko będzie dobrze- odpowiedział mu cicho Min, nie zamierzając poddawać się jego prośbom. Po prostu trzymał go przy sobie, pragnąc przegonić z niego wszystkie złe duchy, bo to właśnie na to zasługiwał. Na szczęście, na słońce wyłaniające się z nad ciemnych kłębów zmartwień.

;-;

Yoongi wykreował pięknego smsa do swojej byłej już dziewczyny, informując ją o tym, że tej nocy nie wraca do domu i żeby do niego nie dzwoniła. Nie chciał zostawiać Parka w potrzebie, teoretycznie nie miał ochoty nawet wracać do domu, więc wizja spędzenia nocy u przyjaciela wydawała mu się bardzo odpowiednia. Oboje po jakimś czasie nabrali dystansu do sytuacji, włączając telewizor i przygotowując jedzenie ułożyli świeżą pościel na podłodze, bo Jimin nadal nie chciał spać na swoim łóżku. Skryte tajemnice kłębiące się dotychczas w ich umysłach opuszczały suche wargi chłopców, cicho podśmiewując się z usłyszanych słów.

- kiedyś grałem w rugby- przyznał się Yoongi, a uśmiech nie schodził z ich twarzy. Jimin wygiął się w łuk a jego policzki poczerwieniały od sporej dawki endorfin wywołanych śmiechem.

- przecież jesteś taki drobny! Jak to możliwe, że cię nie zmietli?- zapytał w przerwach, nadal szczerząc się do blondyna, który tylko wywrócił oczami.

- zmietli, dlatego już nie gram- odparł- jak to możliwe, że wcześniej nie zauważyłem, jak uroczo wyglądasz gdy się śmiejesz?

Słodkie. Niezwykle słodka, flirciarska i luzacka odzywka, jaką Jimin usłyszał, ale nadal uważał ją za całkiem okej, w końcu woli słyszeć coś takiego, niż krzyki o zbyt mocnych pchnięciach.

403 Drug Restaurant || YoonminOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz