11. it,

736 110 3
                                        

Palce zaciskające się na pościeli pobladły z powodu siły nacisku. Jimin głośno stęknął, gwałtownie zamykając oczy. Cudownie uczucie wypełnienia ogarnęło jego ciało, a wiszący nad nim Hoseok uśmiechnął się zadowolony. Nie czekając aż jego towarzysz przyzwyczai się do sytuacji, zaczął się poruszać, co raz to mocniej i gwałtowniej zagłębiając się we wnętrzu spragnionego Parka, który wił się i jęczał w poduszkę z powodu ogarniającej go przyjemności. Dawno nie widział się z Jungiem, zdążył stęsknić się za jego dużym członkiem (to znaczy za jego osobą, tak) ale mimo wszystko czuł poważne wyrzuty sumienia.

Był bezczelny, pozbawiony uczuć i szacunku przez te przeklętą chorobę. Zazwyczaj nie myślał o drugiej osobie, ale w Minie było coś, czego nie chciał mu odebrać.

Niewinność.

Mimo największego pragnienia nie potrafiłby go skrzywdzić, skazić swoją nachalnością, a jak już, to płakałby mu nad uchem, czując ból przeplatający się z tą cholerną przyjemnością, jaką by mimo wszystko otrzymał. Coś ciągnęło go do niego, ktoś w umyśle desperacko krzyczał, że Min Yoongi to ta odpowiednia osoba, która jest w stanie mu pomóc, ale nie chciał zrzucać na niego swoich problemów.

-agh- jęknął, czując agresywne uderzenia w prostatę, których nie mógł zignorować. Pozwalając myślom na opuszczenie jego umysłu, skupił się na czerpaniu przyjemności z seksu, który przecież nie bez powodu uprawiał.

- coś taki zamyślony?- zapytał drżącym głosem Hoseok, nie przerywając wykonywanej czynności. Wciąż nabijał Parka na siebie, nie dając mu szansy na odpowiedź. W pewnym momencie usłyszeli nawet dzwonek do drzwi, więc momentalnie ucichli, przecież nie chcieli konfrontacji z sąsiadami.

Jimin słysząc znajomy dźwięk, niemalże popłakał się z frustracji. Nie chciał, aby Jung nagle przerwał, nie chciał, aby zostawił go niezaspokojonego. Ten jednak go nie zawiódł, łapiąc opadające biodra Parka i szalenie wbijał się do jego wnętrza, dbając o ciszę. Chciał to jak najszybciej skończyć, a dodatkowa adrenalina spowodowana przybyłym gościem dodatkowo go podniecała. Przyciskając głowę bruneta do poduszki spuścił się w jego wnętrzu, sycząc donośle, samemu podarowując silną falę orgazmu młodszemu, który skończył na łóżku. Odczekali chwilę, zaledwie parę sekund i zaczęli się ubierać, to znaczy Hoseok, który chciał jak najszybciej opuścić mieszkanie, dlatego też po wciągnięciu na siebie spodni wyparował z mieszkania, pozostawiając zaspermionego Parka samemu sobie, dając mu jednocześnie szanse nałożenia luźnych spodenek i wypłakania się w tą samą poduszkę, w którą przed chwilą jęczał.

Jung gwałtownie otworzył drzwi, witając się wzrokiem z zdezorientowanym Yoongim, który nieśmiało stał u ich progu. Nie wiedział co się stało ani kim był ten facet, ale domyślał się.

Domyślał i ogarnęło go obrzydzenie.

Miał nawet w planach po prostu trzasnąć niedomkniętymi drzwiami i wymazać Jimina z pamięci, ale coś go zaniepokoiło, bo czy nie powinien sprawdzić, kto przyszedł?

A może ten mężczyzna zrobił mu krzywdę? Takie myśli atakowały Minową głowę, więc z siarczystym przekleństwem przekroczył próg drzwi, nieśmiało szukając gospodarza.

Kiedy ku szczęściu odnalazł go całego w salonie, zamarł. Jimin leżał skulony na łóżku i płakał tak żałośnie, jakby był małym dzieckiem. W ramionach kurczowo przytulał poduszkę, a jego czerwone od płaczu policzki wydawały się go palić. Yoongi natychmiast podbiegł do młodszego, głaszcząc jego głowę, próbował dowiedzieć się co się stało, ale Park tak bardzo nie chciał mu powiedzieć, że był zmuszony sam znaleźć odpowiedź, co w sumie nie zajęło mu dużo czasu.

W pomieszczeniu było duszno i śmierdziało potem, pościel była porozrzucana, a prześcieradło mokre, jak i zresztą brunet, więc domysły wydawały być się okrutną rzeczywistością.

- zgwałcił cię?- zapytał nagle, wywołując jeszcze większą dawkę płaczu u chłopaka. Nie był mu w stanie odpowiedzieć, nie chciał przyznawać się do tego, jak obrzydliwy jest. Nie chciał przyznać, że mu na to pozwolił, ba! Sam go zaprosił. Skoro i tak Min widział go w tak żałosnym stanie, nie chciał obdzierać się także z resztek godności.

- nie- wychlipiał, chowając twarz w pierzynę. Cały się trząsł, nie wiedział dlaczego czuje się tak potwornie. Przecież robił to już tyle razy, że nawet samozawiedzenie nie było mu obce.

Ale teraz miał przyjaciela. Przyjaciela, który nie bał się przekroczyć progu drzwi. Przyjaciela, który sprawdził, czy Parkowi nic się nie stało. Przyjaciela, który mimo domysłów nie zostawił go, a jedynie głaskał spocone włosy w uspokajającym geście. Przyjaciela, który zaparzył mu herbaty uspokajającej i usiadł obok niego, nie brzydząc się go dotknąć.

Przyjaciela, który wybaczył mu wszystko i nie zostawił w potrzebie.

403 Drug Restaurant || YoonminOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz