Dni mijały nieubłaganie szybko. Wszystko było bardzo chaotyczne i pokręcone. Mój kontakt z Harrym polepszał się coraz bardziej.
Ze względu na jego wybuchowy charakter dochodziło do kłótni, ale po chwili się godziliśmy, a ja mogłam stwierdzić, że wpadłam. Bardzo wpadłam. Wpadłam dlatego, że z każdym dniem Styles wzbudzał we mnie dużo emocji, których nie rozumiałam i nie rozumiem dalej, ale stwierdzam, że te emocje były pozytywne.
Mogłam oficjalnie stwierdzić, że Harry Styles pociągał mnie każdego dnia bardziej, niż to konieczne. Dostrzegałam każdy mały gest i każdy mały detal w nim. Każdego dnia zakochiwałam się w nim coraz bardziej i to było zdecydowanie najlepsze, a zarazem najgorsze uczucie, jakiego doświadczyłam w życiu.
Bałam się. Cholernie się bałam odrzucenia z jego strony. Bałam się też, że to za wcześnie, bo znaliśmy się raptem dwa tygodnie. Sama nie wiedziałam, co mam zrobić.
Dokładnie siedemnastego grudnia, tydzień przed Wigilią i cztery dni przed wprowadzeniem się do Harry'ego, szłam w stronę mojego miejsca pracy. Na dworzu panował mróz. Było niesamowicie zimno, a moje ciało zamarzało.
Ogarniało mnie dziwne uczucie pustki. Dobrze wiedziałam, że Harry'ego dziś nie będzie, ponieważ skończył wczoraj artykuł. Gdy patrzyłam z boku na niego z notatnikiem w ręku chodzącego po każdym pokoju i rozmawiającego z dziećmi, moje serce ogarniało ciepło.
O ironio. Jakie było moje zdziwienie, gdy wchodząc do środka, Zayn zaatakował mnie od samego wejścia, pchając do salonu, gdzie siedział nikt inny, jak sam Harry Styles i mała Suzie - nasza podopieczna, która siedziala Stylesowi na kolanach. Uśmiech wpłynął na moje usta i poszerzył się jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam, że trzyma w ręce duży bukiet róż.
Podeszłam do nich, a ten mówiąc coś Suzie na ucho, ściągnął ją ze swoich kolan i wstał. Uśmiechnął się do mnie i pocałował mój policzek.
- Kendall, wybacz za ostatnią kłótnię. Naprawdę nie wiedziałem, że jesteś tak wrażliwa. W ramach rekompensaty, zapraszam cię dziś na kolację. Do mnie. Przyjadę po ciebie o siedemnastej.
- Dobrze, będę czekać.
Styles na odchodne wręczył mi kwiaty i wyminął mnie z uśmiechem na twarzy, przez co się zarumieniłam i zaczęłam szczerzyć jak głupia.
- Co to miało być, Kendall?! Ty i Styles?! Margo, Niall, Zayn, chodźcie tu szybko!
Do moich uszu dobiegl głos Liama. Spojrzałam na niego zdezorientowana. Brunet stał oparty o framugę drzwi z wyrazem twarzy, którego nie umiem opisać.
Po chwili podszedł do mnie i dźgnął palcem w brzuch.
- Ty zdradziecka, głupia żmijo! Jak mogłaś nie powiedzieć, że ty i największe ciacho w Londynie się umawiacie? Ja ci dawałem pizzę, a ty się tak odwdzięczasz?
Spojrzałam na niego zdziwiona, ale po jego wyrazie twarzy widziałam, że mówi poważnie i nie było w tym ani grama żartu. Na szczęście sytuację uratowała Margo podchodząc do nas. Gdyby nie ona, Liam prawdopodobnie wydrapałby mi oczy.
- Daj dziewczynie spokój, debilu, może nie są razem.
- To dlaczego trzyma bukiet pieprzonych róż?
- Nawet jeżeli to od niego, to nie twoja sprawa.
Blondynka uśmiechnęła się chytrze, a ja w duchu podziękowałam jej za uratowanie sytuacji. Po jej wypowiedzi Liam wyszedł, a ja zostałam z nią sam na sam i wiedziałam, że za chwilę zasypie mnie pytaniami.
- Ja ci ratuję tu dupę przed Liamem, a ty mi nic nie mówisz?! Wstydź się, Kendall! Co tu się dzieje? Opowiadaj. Ty i Harry? Co to za kwiaty? Śliczne są. Zaprosił cię gdz...
- Och, Margo, przymknij się. Mam z nim coraz lepsze relacje, ale boję się. Boję się, że wpadłam w tę popieprzoną miłość. W moim domu nigdy jej nie było, dobrze o tym wiesz. Nawet gdy tu trafiłam, to jej nie było. Jest to dla mnie nieznane i nie wiem co robić. Chcę to od siebie jak najszybciej odepchnąć.
- Nie możesz uciekać od miłości, Kendall. Popatrz na mnie i Nialla. Nie odpychaliśmy tego uczucia od siebie i jesteśmy razem trzeci rok, niedługo będzie czwarty.
- Ty i Niall to inna historia. Niall nie jest pieprzonym naczelnym i pieprzonym bogaczem, który może mieć wszystkie i wszystko.
- A może wydaje ci się, że tak jest? Pieniędzmi nie wszystko kupi. Za pieniądze może kupić sobie pieprzoną laskę na jedną noc, ale nie prawdziwe uczucie!
Tym akcentem zdenerwowana dziewczyna odeszła ode mnie i wyszła z domu. Ja i Margo nie kłócimy się często. W zasadzie nigdy się nie kłócimy.
Cały dzień chodziłam zdenerwowana i nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca. Przemieszczałam się co chwilę, nie mogąc pozbierać myśli. Dosłownie każda rzecz mnie denerwowała.
Około godziny szesnastej wróciłam do domu i wzięłam się za przygotowania. Po niespełna godzinie nakładałam już makijaż. Zostało mi ubranie i byłam gotowa. Wybrałam zwykłą, lekko obcisłą sukienkę z długim rękawem w kolorze brudnego różu, która miała ozdobne paski na dekolcie. Dobrałam do niej biżuterię i czarne szpilki. Nie wiedziałam za bardzo, jak się ubrać, więc czekałam na Harry'ego. W razie potrzeby będę mogła szybko się przebrać.
Osiemnasta. Punktualnie o tej godzinie rozbrzmiał dzwonek. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, spoglądając na Harry'ego. Uśmiechnął się i lustrował moją osobę. Byłam zbyt elegancko ubrana w porównaniu do niego. Harry miał na sobie zwykłe, czarne spodnie, botki i białą koszulkę, na którą narzucił jeansową kurtkę.
- Hej! Zapomniałem ci powiedzieć, żebyś się nie ubierała jakoś specjalnie elegancko. Wyglądasz pięknie, ale może być ci niewygodnie. Poczekam, jeśli chcesz się przebrać.
- Okej, daj mi dziesięć minut.
Było dokładnie tak, jak myślałam. Zrobiłam wtopę, ale skąd miałam wiedzieć, że tak będzie?
W tempie ekspresowym pobiegłam do swojej sypialni. Zrzuciłam z siebie ubrania i podeszłam do szafy, wybierając coś odpowiedniego. Wzięłam do ręki dosłownie to samo, co miał na sobie Harry, z tym, że moja kurtka była bardziej ,,poszarpana". Dobrałam do tego zwykłe vansy i wyszłam z sypialni. Uśmiechnęłam się do bruneta, co odwzajemnił i przytulił mnie.
Po tej jakże uroczej chwili wyszliśmy z mieszkania, kierując się do jego samochodu, w którym otworzył mi drzwi kolejny raz, co świadczyło o tym, że był naprawdę dobrze wychowany.
CZYTASZ
Christmas Charity |Harry Styles|
FanfictionGrudzień. Czas, gdy dzieci robią wszystko, aby nie dostać rózgi pod choinkę, a rodzice stają na głowach, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik przed Wigilią. Mówią, że grudzień to magiczny czas pokoju i miłości na świecie, lecz nie dla Kendall. Dla...
