Każdego dnia padał śnieg. Londyn jak nigdy zatapiał się w białym puchu coraz bardziej, a na ulicach robiło się coraz zimniej.
Nastąpił piątek, a z nim nasze wyjście do klubu, razem z Niallem, Liamem, Zaynem i Margo. Dochodziła godzina dwunasta, a ja dalej leżałam w łóżku. Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić i zostać w domu, lecz Niall idiota III Horan oznajmił, że wychodzimy do klubu, na co nie byłam chętna.
Co roku szóstego grudnia zaszywałam się w domu i nawet nie pojawiałam się w British Orphanage, ponieważ gdybym się tam pojawiła, prawdopodobnie wspomnienia wzięłyby górę, a ja po prostu nie miałabym siły zrobić tam czegokolwiek. Otóż szóstego grudnia, dokładnie siedemnaście lat temu, powiedziano mi, że jako prezent zabiorą mnie w super miejsce. Zabrali mnie do British Orphanage i zostawili, mówiąc, że wrócą niedługo. Jak się okazało nie wrócili, a ja nieświadoma niczego wierzyłam, że wrócą, lecz z biegiem czasu przestałam.
Dlatego zważając na złe wspomnienia, po prostu zaszywałam się i traciłam kontakt z rzeczywistością.
Około godziny czternastej postanowiłam wstać i nie zważając na przebłyski wspomnień z tego trudnego dnia, normalnie funkcjonować. Przecież to było dawno, a ja teraz mam nowe życie, tak?
Po zrobieniu porządków w domu i porządku ze sobą, wymieniłam kilka SMSów z Margo, która doradzała mi, co mam na siebie ubrać, a ja jej doradzałam, jaki makijaż ma zrobić. Przygotowałam sobie wszystko na łóżku, ale przerwał mi dźwięk kolejnego SMSa, tym razem od Nialla, który poinformował mnie, o której będzie pod moim domem.
Musiałam się już powoli zbierać, bo nim się obejrzałam nadeszła godzina siedemnasta, a Niall miał przyjechać po mnie o dziewiętnastej.
Miałam dwie godziny na przygotowanie się, więc wzięłam długą, relaksującą kąpiel, włożyłam na siebie naszykowane ubrania, czyli zwykłe, czarne jeansy i koronkowy top, na który narzuciłam czarną, skórzaną kurtkę, a wszystko dopełniłam szpilkami w kolorze pudrowego różu, które były dopasowane do mojego topu i torebki. Jako dodatek pofalowałam lekko włosy i nałożyłam na twarz makijaż składający się z lekkiego konturowania, kreski na oczach i szminki w kolorze nude.
Spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina osiemnasta pięćdziesiąt pięć, więc szybko wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i opuściłam mieszkanie. Gdy szliśmy do klubu zimą, nigdy nie zakładałam żadnej grubszej kurtki, ponieważ wiedziałam, że ją gdzieś zgubię lub zostawię, a w klubie jest gorąco i nie była mi ona potrzebna. Przed blokiem stało czarne auto Horana, w którym siedziała Margo, a blondyn palił papierosa, opierając się o maskę auta.
Przywitałam się z blondynem przytulasem i wsiadłam do środka, w którym przywitałam siedzącą w samochodze blondynkę całusem. Zaczęłyśmy krótką rozmowę chwaląc nasz wygląd, ale przerwał nam Niall, który oznajmił, że jedziemy jeszcze po jedną osobę i byłam święcie przekonana, że chodzi o Liama lub Zayna.
Bardzo się pomyliłam, gdyż stanęliśmy przed ogromnym, ekskluzywnym wieżowcem. Nie miałam zielonego pojęcia o tym, kto tam mógł mieszkać, bo z tego co wiem, nikt z naszych znajomych nie miał w planach przeprowadzki, a nasze grono raczej było zamknięte i nigdy nie wpuszczaliśmy do niego nikogo nowego.
Och, jakież było moje zdziwienie, gdy do czarnego Range Rovera Nialla wsiadł Harry Styles. Trochę w innej odsłonie niż zawsze, ale wciąż Harry Styles. Miał na sobie czarne, dopasowane spodnie i zwykłą koszulkę, na którą narzucił jeansową kurtkę. Wyglądał tak dużo lepiej niż w garniturze od Prady, który nosił. Najwyraźniej trochę za długo się patrzyłam, ponieważ Margo szturchnęła mnie, a ja obudziłam się, jakbym była w transie. Spojrzałam na nią, a jej wzrok mówił ,,bierz się za niego", na co pacnęłam ją w głowę, a ta tylko się szczerzyła.
Harry i Niall zajęli się rozmową o samochodach, a ja dalej nie mogłam przyswoić sobie faktu, że Harry pieprzony Styles koleguje się z farbowaną blondynką Niallem Horanem.
Po około dwudziestu minutach byliśmy na miejscu, a w środku w dużej loży czekali na nas juz Liam, Zayn i kolejna niespodzianka wieczoru - Louis Tomlinson, który w najlepsze pił shoty z Liamem. Zdziwiona i zdezorientowana spojrzałam na Zayna, który tylko wzruszył ramionami.
Gdy się juz otrząsnęłam, przywitałam się z chłopcami i usiadłam między Niallem a Stylesem, który wprawiał mnie w zakłopotanie. Powiedziałam sobie, że alkohol załatwi sprawę, a ja choć na moment nie będę myślała o tragicznych wydarzeniach i o tym, że ktoś tak cholernie gorący siedzi koło mnie i wcale nie mam na myśli Horana, bo może i był przystojny, ale nie potrafiłabym zrobić tego najlepszej przyjaciółce.
Po dwóch shotach i jednym drinku czułam się dalej trzeźwa, a rozmowa i impreza trwały w najlepsze. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, a ja jak głupia śmiałam się z tego, co opowiadał Harry.
W międzyczasie ja i Margo zrobiłyśmy sobie kilka zdjęć, które trafią na naszego wspólnego Instagrama, jak i na te osobne.
Gdy sączyłam powoli kolejnego drinka, Harry wyciągnął w moją stronę swój telefon z włączonym aparatem, pokazując, że chce sobie ze mną zrobić zdjęcie. Idealnie ułożyłam telefon tak, aby było widać nas oboje na zdjęciu, a następnie pokazałam szereg białych zębów uśmiechając się i robiąc idealne zdjęcie. Lokowaty odebrał ode mnie telefon i zmarszczył nos oglądając zdjęcia, przez co się zaśmiałam, a ten spojrzał na mnie i złapał mnie za ręce, aby pociągnąć mnie na parkiet.
CZYTASZ
Christmas Charity |Harry Styles|
Fiksi PenggemarGrudzień. Czas, gdy dzieci robią wszystko, aby nie dostać rózgi pod choinkę, a rodzice stają na głowach, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik przed Wigilią. Mówią, że grudzień to magiczny czas pokoju i miłości na świecie, lecz nie dla Kendall. Dla...
