Rozdział 4

587 53 2
                                        

Obiecałem sobie, że będę mniej przeklinać. Życzę sobie powodzenia bo tak trochę nikt inny mi tego nie pożyczy, because nie mam przyjaciół :). Sprawdziłem komórkę- zero. No cóż, zepsułem totalnie sprawę. Nie mam pojęcia, czy Rudy jeszcze kiedykolwiek się do mnie odezwie :D.

Wstałem, ogarnąłem i wyszedłem w stronę Pop's. Wszedłem do środka i co ujrzałem? KURWA ARCHIEGO. No i cały plan na nieprzeklinanie poszedł się jebać w ciągu 40 min. Cholera co mam teraz zrobić? Przecież nie ucieknę jak jakiś gówniarz, ale nie chce z nim rozmawiać.

-Cześć Jug!- krzyknął Pop i pomachał w moją stronę. Super. Dzięki.

-Cześć.- powiedziałem odwracając wzrok, by przypadkiem nie skierować go na Archiego.

-Dzięki Pop!- powiedział i zgaduję, że zrobił przy tym ten swój słynny uśmieszek. Poczekałem aż odejdzie od lady i wyjdzie z baru.

- Czemu tak warczysz?- spytał zmartwiony podając mi naleśniki.

- Liczyłem, że go tu nie będzie.- wzruszyłem ramionami.- Nie mam ochoty z nim rozmawiać.

- No cóż... Nie potrafię ci pomóc.

- Wiem. Nikt mi nie pomoże. Cóż...taki jestem.

-Jaki?- zdziwił się.

- Jak to jaki? Popierdolony.

- Forsythe wyrażaj się!- wiedziałem, że się wścieknie.

- Taka prawda. Dzięki za naleśniki. Były genialne! -krzyknąłem i wyszedłem z baru.

Gdy zmierzałem w stronę szkoły stwierdziłem, że nie będę patrzeć na nikogo. Czemu? Bo tym kimś zawsze może być Archie. Ale nie przemyślałem jednej rzeczy...

- Patrz jak chodzisz!- tak nie ma to jak w kogoś wleźć. Brawo Jughead.

- Sorry?- powiedziałem podnosząc wzrok z moich butów.

- Betty idziesz?- usłyszałem znajomy głos, którego obecnie nie mam ochoty słysześ.

- Tak Arch, po prostu...- no zajebiście. Dzięki.- Po prostu się potknęłam.- WOW chwała tobie, że mnie nie wsypałaś.

- Chodź, bo spóźnimy się na lekcje.-iiiiiiii...popatrzył NA MNIE. No cóż wzrok ''zabiję cię" mówi wszystko. No cóż trzeba żyć.

- Po lekcjach przechodziłem koło tablicy informacyjnej, którą zawsze przeglądam.



PILNIE POSZUKUJEMY OSOBY DO WSPÓŁPROWADZENIA GAZETKI SZKOLN.
THE BLUE&GOLD. KAŻDA POMOC MILE WIDZIANA. Z GÓRY DZIĘKUJE.

DYREKTOR


Ciekawe. Ale nie to nie dla mnie. Przez chwilę stałem tam jak cymbał myśląc huj wie o czym.

- Coś się stało?- obróciłem się i zobaczyłem blondynkę, o głowę ode mnie niższą. Betty.

- Nie tylko...-tak, tak i teraz czas na słynną improwizację Jugheadzie Jones.- zamyśliłem się.

- Myślisz nad dołączeniem do pisa...

-Nie.- kurwa za chamsko.- Znaczy, to chyba nie dla mnie.

- Przynieś jutro do redakcji jakieś prace, to zobaczymy czy to dla ciebie.

- No ok.- po co się na to godzę? Huj wie.

- To do jutra.- powiedziała i podążyła w stronę wyjścia. Ja zrobiłem to samo.

Nic nie jest pewne...//BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz