rozdział 12

302 26 0
                                        

     "Nie wpuszczaj nikogo do swojego serca"
__________________________________
Obudziłem się dość wcześnie, wnioskując po klimacie pokoju.
Byłem otoczony dziwnym ciepłem z każdej strony. Było mi cholernie gorąco, więc stwierdziłem, że wstanę, bo na sen nie mam już co liczyć. Gdy chciałem wstać poczułem, że coś trzyma mnie przy materacu. Gdy odwróciłem głowę, natknąłem się na twarz leżącej obok mnie Betty...
Przez chwilę pomyślałem, że może śnie na jawie czy coś w tym stylu ale o dziwo nie panikowałem. Leżałem przez chwilę wsłuchując się w jej miarowy oddech. Był taki spokojny i... beztroski? Nie potrafię tego nazwać. W tej chwili zachciało mi się pić. Jednak był jeden problem. Blondynka trzymała mnie w szczelnym uścisku, a ja nie chciałem jej budzić. I tak przeleżałem dość długą chwilę, lecz nie wiedząc kiedy zasnąłem.
Obudził mnie straszny ból głowy. Nie wiedziałem nawet która była godzina. W tym momencie dziewczyna uchyliła powieki
i wystraszyła się. W zasadzie nie wiem,kto bardziej ja czy ona.

- Przepraszam.- powiedziała zmartwionym tonem wpatrując się w podłogę. Wyglądała na naprawdę zawstydzoną, a przy tym uroczą. Jasne włosy opadały na jej ramiona, a poranne słońce oświetlało twarz, ukazując wyraźniej ledwo zauważalne zazwyczaj piegi. W dużych, zielonych oczach przebijało się wiele barw, a linia warg była dokładnie zarysowana. - Jug?- dopiero teraz ogarnąłem, że pewnie ignoruje ją od kilku minut, bo zmarkotniała jeszcze bardziej.

- Ni...Nic nie szkodzi.-rzuciłem dość zmieszany całą sprawą. I wstałem z łóżka.- właściwie skąd się tu wzięłaś, bo nie przypominam sobie, abym kładł się spać w twoim towarzystwie?- uniosłem sugestywne brwi, oczekując odpowiedzi.

- Miałam zły sen. Zawsze wtedy szłam do Polly i zasypiałam.
Tyle, że zapomniałam, że tu śpisz...- widocznie się zarumieniła.- jeszcze raz przepraszam.- zobaczyłem, że oczy po tym, jak wspomniała o siostrze momentalnie jej się zaszkliły.

- Hej wszystko dobrze. Nie masz za co przepraszać. Powiedz mi tylko jedno...Co.- urwałem, to nie jest dobry pomysł.- z resztą nie ważne machnąłem ręką. I zacząłem zmierzać w stronę kuchni, jednak jej ręka na mojej mnie powstała, a dziewczyna obróciła mnie w swoją stronę.

- O co chciałeś zapytać?- powiedziała.

- Nie ważne.

- Owszem, ważne.- wziąłem głęboki wdech, bo wiedziałem, że nie odpuści.

- Co się stało z Polly?- jej źrenice znacznie się pomniejszyły. Jednak ku mojemu zdziwieniu wypuściła głośno powietrze i zaczęła mówić.

- Kiedy dowiedziała się, że zaszła w ciążę załamała się.- zatrzymała się by łzy nie zaczęły wypływać z jej oczu. Nie udało jej się.- ona...ona się zabiła.- w tym momencie zaczęła panicznie płakać. Dziewczyna podeszła i się we mnie wtuliła. Było w niej tyle smutku, strachu i bezsilności...

Tyle ile we mnie...
________________________________
Hello ! Więc żyje 😂😒
Zaraz napisze następny rozdział bo jestem chora i mam wenę 😂
Mam nadzieję że ktoś o mnie jeszcze pamięta 😂
Trzymajcie się ciepło 😊😊

Nic nie jest pewne...//BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz