Rozdział 8

519 43 5
                                        

Patrzyliśmy na koperty. Wydaje mi się, że sami nie wiedzieliśmy, czy chcemy je otwierać.

- Robimy coś, czy będziemy się gapić na te koperty?- przerwałem ciszę.

- Sama nie wiem Jug... A co jeśli to coś prywatnego? Albo coś niedotyczącego tych ludzi?

- A co jeśli to niezbite dowody w sprawie ? Coś, co pomoże nam dowiedzieć się, co się tak naprawdę stało? Pomyśl...

- Dobra...- powiedziała podnosząc niepewnie jedną z kopert.

- Ty to otwórz.- podała mi przedmiot.

Drogi Otisie.
On wciąż mnie szuka.
Jeśli to czytasz jestem już gdzieś daleko.
Nie chce jeszcze odchodzić ale ta sprawa z sam wiesz kim za bardzo mnie przytłacza.
Muszę odejść i zacząć wszystko od nowa.
Kocham Cię
                                                              Samantha

Odłożyłem list na podłogę.

- Co o tym myślisz?-wzruszyłem ramionami.

- Sam nie wiem. Otwieramy następne.

- Nie. Nie, rezygnuję.

- Serio?

- Jughead ty nie rozumiesz! To, że intrygują nas takie sprawy, to jedno, a to, że JA NIE CHCE SIĘ BAWIĆ W DETEKTYWA w przeciwieństwie do ciebie, to już nie moja wina!

- Stop. Po pierwsze sama mi pokazałaś te artykuły , i sama chciałaś to rozwiązać więc w czym problem?

-Al...

- Nie skończyłem jeszcze. Po drugie, nikt cię do niczego nie zmuszał, więc pretensje możesz mieć sama do siebie. Mówiłaś, że chcesz to przeszukać. Więc powtórzę. W CZYM MASZ DO MNIE PROBLEM?

- Wiesz co, to bez sensu. Idź do domu, wiesz gdzie są drzwi.

- Spoko nie ma problemu.- ruszyłem w kierunku drzwi. Kolejna osoba, która wydawała się spoko, ale nie była. Wszyscy wiecznie trzymają ze mną kontakt, żeby w razie "W" mieć na kogo zrzucić winę wiadomo. Ale nie będę się nią przejmował. Chce mieć mnie w dupie? Spoko, nie ma problemu.


______________________________

Rozdział trochę krótki, trochę bardzo, ale nie mam weny.

:)

Nic nie jest pewne...//BugheadOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz