-To jakiś żart. Nie, nie, nie.- zacząłem chodzić wkoło i nawet nie zauważyłem że... -Jughead, wszystko dobrze?- przeszedł mnie dreszcz. Co Betty tutaj robiła? -Betty? Skąd ty tu?- powiedziałem zmieszany. Teraz wszystko się wyda... -Nieważne. Bardziej interesuje mnie co ty tutaj robisz. I co to za rzeczy? Jug czy ty tu... - -Mieszkam? Tak, zgadza się. Tyle że w czasie przeszłym.-uśmiechnąłem się ironicznie.- jeśli chcesz możesz teraz uciekać-wzruszyłem obojętnie ramionami. A to wcale nie było obojętne. Faktycznie,wkurzyła mnie tym, że tu za mną przyszła, ale koniec końców była moją przyjaciółką...
- Może dlatego, że mieszkałem w zapyziałej budce kina samochodowego a teraz jestem w zasadzie bezdomny?- uniosłem brwi, a ona tylko popatrzyła na mnie ze współczuciem. -Jughead, ja wszystko wiem... O tym, że nigdy nie chodzimy do ciebie bo nie pojawiasz się w domu praktycznie nigdy, bo twój tato jest alkoholikiem i zamiast w waszej przyczepie mieszkałeś tu...- po tych słowach zamurowało mnie całkowicie. -Skąd o tym wiesz? - Moja mama mi powiedziała. Przepraszam, nie powinnam, ale to nie dawało mi spokoju. Chciałam wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje, bo po prostu się o ciebie martwiłam. A skoro tego już nie ma-wskazała palcem na gruzy budynku- co teraz zrobisz?- spytała zmartwionym głosem. Widać było, że naprawdę się martwi. Martwi się o mnie... Chyba po raz pierwszy w moim całym życiu ktoś się o mnie martwi...Albo po prostu to udaje żeby nie było mi przykro. -Ja...- zawahałem się. Właściwie co ja teraz zrobię.- coś wymyślę. - Nie Jug. Przyznaj się, że tak serio to nie masz pojęcia co zrobisz, a jest 11 w nocy. Dzisiaj prześpisz się u mnie. Jestem sama w domu, więc łóżek masz do wyboru do koloru, a mi będzie raźniej. No i będziemy mogli przejrzeć jeszcze raz te artykuły i akta. -Betty daj spokój. Nie będę ci się narzucał. Znajdę coś nie wiem, pójdę do motelu albo do d... do domu... -Jughead zapomniałeś o jednej, kluczowej sprawie. Mi się nie odmawia- powiedziała łapiąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę northside. - Ej a moje rzeczy? -To bierz tą torbę i za mną.- powiedziała gestykulując coś rękami.
- Podsumowując... Nie mamy nic nowego.-powiedziała kryjąc twarz w dłoniach. - Dokładnie tak.- potwierdziłem już tak zmarnowany i zaspany, że gdybym nie wypił godzinę wcześniej kawy dawno bym padł. - Dobra, na dziś wystarczy, bo zaraz tu zejdę. Jutro pójdziemy do szpitala. Może dowiemy się czegoś o tym mężczyźnie. Jeśli chcesz, możesz spać w pokoju Polly...- jej mina momentalnie zmarkotniała, ale po chwili pojawił się sztuczny uśmiech. Coś musiało się stać z Polly. - Dzięki wielkie, że mogę u ciebie przenocować. Jutro postaram się coś znaleźć. - Spoko. Bez pośpiechu rodziców nie ma, więc możesz tu jeszcze zostać, gdybyś nic nie znalazł.
- Dziękuję jeszcze raz. Dobranoc. - Dobranoc.
WITAM. TAK ŻYJE.
A tak serio to wiem, że piszę bardzo nieregularnie ale niestety trochę kiepsko u mnie z czasem :( Ale udało mi się coś napisać. No i ogólnie to wracamy do szkoły... Meh. Ale dobra mam nadzieję, że wszystko trzyma się kupy z poprzednimi rozdziałami, a jeśli nie to sorka, bo nie chce mi się czytać całości ;'D. Trzymajcie się, zdrówka i bajcio!💕
CZYTASZ
Nic nie jest pewne...//Bughead
RomanceJughead Jones wiedzie burzliwe życie licealisty pełne rodzinnych i szkolnych problemów. Czy Betty zdoła mu pomóc? A może to on pomoże jej? ❗️przekleństwa❗️ Osiągnięcia: 26.04.2020 #4 w Bughead 27.04.2020 #2 w Bughead 01.05.2020 #1 w Bughead
