23. New Home

17 2 0
                                    

Przyjechałem właśnie z wyścigu i miałem ochotę rozpieprzyć się na kanapie i spać przez trzy dni. Byłem tak cholernie Zmęczony, że nie miałem na nic ochoty i sił. W dodatku ból pleców ani na sekundę.

-Cześć - przywitała mnie Lily, a na moich ustach odrazu zagościł uśmiech.

Co ona ze mną robi?

-Cześć - pocałowałem ją w policzek i usiadłem obok na kanapie.

-zmęczony? - zaśmiała się - może chcesz masaż?

-o tak, z chęcią - odpowiedziałem - ale najpierw muszę z tobą porozmawiać.

Widziałem po niej, że była zdenerwowana. Na szczęście nie miała po co się denerwować, bo podjąłem rozsądną decyzję.

-chcę się zmienić - powiedzialem, a ona szeroko się uśmiechnęła - nie chcę mieć burdelu, Nie chce tu mieszkać. Pomożesz mi?

Oczy świeciły jej się jak gwiazdy, co tylko utwierdziło mnie w tym, że podoba jej się ten pomysł.

-tak, jasne, że tak - zachichotała i rzuciła sie na mnie.

Objąłem ją ramionami i pocałowałem w czoło.

-zacznijmy od tego, że nie chcę tutaj mieszkać. To wszystko przypomina mi burdel. - westchnąłem i położyłem się wzdłuż na kanapie, a Lily usiadla na mnie okrakiem, co bardzo mi się podobało.

-znajdź sobie jakieś mieszkanie, obok mnie - zaproponowała i dotknęła palcami mojego torsu.

Na początku zupełnie nie wiedziałem o co jej chodzi, ale przypomnialo mi się, że musi wrócić do swojego domu. Wszyscy myśleli, że zaginęła, wiec jeśli nie wróci to znów będą jakieś plotki.

-albo - uśmiechnąłem się szyderczo i złapałem ją za nadgarstki, przyciągając do siebie - zamieszkasz razem ze mną.

-nie, Harry. - odparła i odsunęła się trochę - nie teraz.

Kiwnąłem głową i zsunąłem ją z siebie, żeby przewrócić się na brzuch.

-a teraz obiecany masaż - zaśmiałem się.

***

Wszystko mniej więcej było załatwione. Luke z Thomas'em i Kyle'm zajmą się burdelem, a ja będę mógł rzucić to wszystko w cholerę. Dom i wszystko z nim związane zostawiam im. Mam wystarczająco pieniędzy, żeby kupić sobie takich 10.

-kiedy masz zamiar się z tąd wyprowadzić? - zapytal Louis i otworzył dwa piwa, z czego jedno podał mi.

-wydaje mi się, że za tydzień będę już w nowym domu. - powiedziałem i upiłem łyk z butelki.

-sam w to jeszcze nie wierzę - wyznał - myślałem, że do końca życia będziesz gnić w tym gównie, a tu proszę. Nie pomyślałbym, że tak szybko przejrzysz na oczy.

-ta, dzięki - zaśmiałem się.

-zawrócila ci w głowie - uśmiechnął się i poklepał mnie po plecach.

-Lily? - zapytałem chociaż bardzo dobrze znałem odpowiedz.

-to odpowiednia dziewczyna dla ciebie.

-dziewczyna? - parsknąlem - nie pakuje się w związki. Jest dla mnie ważna, ale nie jestem typem jakiegoś romantyka, który będzie jej śpiewał do śniadania i przyrządzał kolacje przy świecach. To nie dla mnie.

Tomlinson wybuchnął śmiechem i nagle spojrzał w stronę schodów. Również tam zerknąłem i zauważyłem moją, małą Lily.
Przyciśga uwagę, to fakt, i jest tylko moja.

-Harry, kiedy będę mogła wrócić do domu? - zapytała i pomachała do Louisa, który odwzajemnił gest.

-chodź tutaj - przywołałem ją gestem dłoni i po chwili znalazła się na moich kolanach - a kiedy chcesz?

-może jutro?

- jeśli chcesz - mruknąłem i pocałowałem ją w czoło - zawiozę cię.

-będziezz mial czas? - to było słodkie, gdy martwiła się o takie błahe rzeczy.

Cholera, co ta dziewczyna ze mną zrobiła? Zdecydowanie ma na mnie za duży wpływ. Skinąłem głową i ułożyłem głowę na jej ramieniu, a ona bawiła się moimi włosami.

-nie poznaje cie - odezwał się Louis - i bardzo się z tego cieszę.

Uśmiechnąlem się szeroko i spojrzałem na Lily. Była kurewsko piękna i seksowna. Mimo, że nie nosiła tych wszystkich szpilek, krótkich spódnic i obcisłych bluzek to itak była najseksowniejszą kobietą na ziemi. I moją.

***

To już dziś. Sobota. Wynoszę się z tego gówna i będę mógł normalnie żyć. Przez kilka godzin cieszylem się jak debil i wszystkich wokół to dziwiło. Mnie też.

Postanowiłem trochę wynagrodzić te ciężkie dni wszystkim dziewczynom, które pracowały dla mnie i sprezentowałem każdej kartę podarunkową, do jakiegoś sklepu z ciuchami, za 50 funtów. Dla mnie to są marne grosze, a one były wniebowzięte.

-gdzie Lily? - zapytal Niall i pomógł mi wnieść ogromną walizkę do bagażnika.

-w domu. Jadę dziś do niej. - powiedzialem i oparłem się o samochód.

Zauważyłem, że dawno nie paliłem i muszę w końcu to zrobić.

-nawet nie wiesz jaką masz wspaniałą dziewczynę obok siebie - odparł - nie spierdol tego.

Zaśmiałem się pod nosem i poklepałem go po ramieniu.

-nie spierdole.

Krótko pożegnałem się z każdym, kto aktualnie był w moim domu i odjechałem.

***

-Lily-

Od kilku dni byłam w domu i bardzo mnie to cieszyło. Tak dawno nie widziałam się z Lucy i trochę mi jej brakowało. Musiałam jej trochę nakłamać co do Harrego, bo prawdy nie mogła poznać. Justin przyjechał dopiero dziś i z nim też musiałam się przywitać.

-myślałem, że zaginęłaś. Przyjechałem tutaj, a ciebie nie było. - mówił i głaskać mnie po plecach.

-to ty zawiadomiłeś policję? - zagryzłam wargę w oczekiwaniu na odpowiedź.

Co jeśli wie coś więcej? Jeśli będzie chciał poznać całą prawdę?

-tak i gdyby nie oni, nie byłoby cie tutaj teraz - uśmiechnął się i pogłaskał mnie po policzku.

Kiedyś byłabym wniebowzięta, ale teraz, gdy mam Harrego ten gest był mi obojętny.

-z kim wyjechałaś na te wakacje? - zapytał nagle.

-z moim przyjacielem - wymamrotałam i wzięłam się za robienie herbaty - chcesz coś do picia?

-jasne, ale powiedz mi, dlaczego wcześniej go nie znaliśmy?

-nie było okazji, żebym was sobie przedstawiła - westchnęłam.

Nagle w mieszkaniu rozległo się głośne pukanie do drzwi. Wyjęłam kubki z szafki i odstawiłam je na blat, a następnie szybko ruszyłam do drzwi. Przekręciłam klucz i otworzyłam je, a moim oczom ukazał się Harry. Wyglądał tak bardzo... awh.. wspaniale?

Biały T-shirt idealnie eksponował jego tatuaże, a jeansy opinały jego szczupłe nogi. Nieład na jego głowie, mimo że był już codziennością, nadal mnie zachwycał. Niektóre loczki swobodnie opadały mu na czoło, a inne schowane były gdzieś z tyłu. Jego uśmiech dopełniały dwa małe dołeczki, które uwielbiałam.

-Cześć - powiedział i gwałtownie wpił się w moje usta.

Nie zdążyłam odwzajemnić pocałunku, gdy nagle usłyszałam głęboki głos zza pleców.

-nie przeszkadzam? - odchrząknął Justin.

Szybko oderwalam się od Harrego i zauważyłam, że on też byl zdezorientowany.

-kto to jest? - syknął i zmierzył wzrokiem Justina.

Jego oczy zaczęły czarnieć, a ja przygotowywałam się na najgorsze.

excitementOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz