4. Praca

428 20 0
                                        

Widzę całą czwórkę i jakiegoś mężczyznę. Na twarzach chłopców widzę szok i szczęście... i dopiero uświadamiam sobie, że śpiewałam.
- Od kiedy ty mówisz?- pyta się Connor. Na co wzruszam ramionami.
- Dasz radę coś do nas powiedzieć?- Niepewnie patrzy na mnie Brad.
- Chyba tak- mówię niepewnie.
- AAA wreszcie!!- słyszę krzyk całej czwórki. Przypominam sobie o obecności obcego mi faceta przez co pesze się i spinam. Co jako pierwszy zauważył Tristan.
- Ej spokojnie mała z nami nic ci nie grozi- powoli do mnie podchodzi i delikatnie przytula.
-Przepraszam. Nie przedstawiłem się, nazywam się Khan Tower. Chłopcy nie wspomniali że mają u siebie taką piękności. Więc jak się nazywasz piękna?- podchodzi i całuje mnie w wierzch dłoni patrząc mi w oczy.
- Nazywam się Vivienne- mówię bardzo speszona.
- O cholera ale my głupi przez ten cały czas nawet nie zapytaliśmy cię o imię- mówi James.
- Hahaha cóż żyćko- cicho się śmieje.
- Vivien co ty na to żeby współpracował z chłopakami wiesz w sensie pomoc przy tekście kompozycja podkładu te sprawy? Co ty na to?- szczerze się do mnie uśmiecha.
- No odpowiedź jest tylko jedna i dość oczywista- mówię z powagą przez co chłopcy patrzą na mnie niepewnie- Oczywiście, żeeee..... Tak!!- szeroko się szczerze przez to że chłopaki wręcz mordują mnie środkiem przez trzymanie ich w niepewności.
- A ty mała wredoto- Brad zaczyna mnie łaskotać.
- A więc witam w załodze Vivien- Khan szczerzy się do mnie i wystawia dłoni, podaje mi swoją poczym przez chwilę trwamy w takim uścisku.
* 4 GODZINY PÓŹNIEJ*
Siedze z chłopakami i jak zawsze rozmawiamy opowiadają mi o swoich wyjazdach jak to jest mieć zespół i ile wiąże się z tym obowiązku. Jest już puźna godzina więc żegnam się z chłopakami wykonuje swoją wieczorną rutynę i pierwszy raz od bardzo dawna zasypiam z uśmiechem na twarzy.

I am ?Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz