No w końcu się doczekałaś oliipati. Mam nadzieję, że ci się spodoba
Wyobraź sobie ich z mniej więcej 2010/11.
-------
Niall, wchodząc do nowej szkoły, bał się, że zostanie źle przyjęty. Nie, żeby miał nieprzyjemne doświadczenia. Nie. Po prostu od samego początku był sceptycznie nastawiony do całej przeprowadzki. Musiał zostawić za sobą swoich przyjaciół i wszystko co znał w swoim rodzinnym miasteczku Mullingar. Uwielbiał poznawać nowych ludzi, ale nie kosztem tych znanych od wielu wielu lat. Nieważne.
Przeszedł przez drzwi wejściowe, rozglądając się dookoła. Kompletnie nie wiedział co powinien teraz zrobić. Trzymał w lewej dłoni plan lekcji, a prawą poprawiał ramiączko plecaka. Bardzo chętnie poszedłby na biologię do sali 39. Gdyby tylko wiedział gdzie ta sala jest...
Zaczepił jakąś dziewczynę na korytarzu, ale ta pędziła dalej, nie oglądając się za siebie. No świetnie. Po prostu cudownie. Nagle poczuł uderzenie w bark i usłyszał dźwięk upadających podręczników. Odwrócił się szybko i zobaczył chłopaka klęczącego u jego stóp. Nie mógł zobaczyć jego twarzy, bo nieznajomy uparcie patrzył na swoje ręce, zbierające upuszczone chwilę wcześniej książki. Ze swojej pozycji widział tylko burzę czekoladowych loków i plecy okryte kraciastą koszulą. Niall po chwili otrząsnął się z odrętwienia i nachylił się, by pomóc brunetowi pozbierać zeszyty i podręczniki. W kilka sekund się z tym uporali, a blondyn pomógł chłopakowi wstać. Lokowaty cicho podziękował i już miał iść dalej, gdy został pociągnięty za łokieć w tył.
- Jestem Niall - przedstawił się niebieskooki blondyn, wyciągając dłoń na powitanie.
- Harry - odparł brunet i uśmiechnął się, ukazując słodkie dołeczki w policzkach.
- Jestem nowy i niezbyt nie wiem gdzie iść - przyznał, mając nadzieję, że Harry (czy jak mu tam) mu pomoże.
- A co masz teraz? I gdzie? I z kim? - spytał chłopak.
- Biologia. Sala 39. Ktoś o inicjałach "MW" - odpowiedział, wspomagając się planem lekcji w ręce.
- Ja też! - uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Chcesz iść ze mną?
- Jasne! Dzięki! - odkrzyknął wesoło Niall, podbiegając do Harry'ego, który już ruszył w stronę sali.
Podeszli pod pomieszczenie z numerem "39" zawieszonym przy framudze. Harry otworzył drzwi i przepuścił blondyna przodem. Tak już został wychowany. Przeszli przez próg, a wszystkie spojrzenia skierowały się prosto na nich. Lokowany brunet wyminął Nialla w przejściu i schylając nisko głowę, niemal pobiegł do swojej ławki. Uśmiech zastąpił dziwnie niepewny wyraz twarzy. Blondyn natomiast stał jak słup soli przed całą klasą, nie wiedząc co dalej. Przygnieciony tyloma spojrzeniami czuł się jeszcze gorzej niż zagubiony na zatłoczonym korytarzu. Uśmiechnął się lekko i pobiegł za Harrym. Usiadł razem z nim przy stoliku, nie pytając o pozwolenie. Po chwili dopiero zorientował się, że może zajął komuś miejsce:
- Ktoś tu siedzi?
- Nie - odparł zdawkowo brunet, nie przerywając przekładania podręczników i przesuwania ich po blacie.
- Okej, to od teraz ja tu siedzę - stwierdził wesoło Niall, chociaż przez dziwne zachowanie chłopaka obok jego uśmiech znacznie się skurczył. Nie rozumiał dlaczego Harry tak nagle posmutniał. Nie wiedział dlaczego ukrył dołeczki, a w jego zielonych oczach już nie było tych radosnych iskierek.
Nie zdążył jednak o nic zapytać, ponieważ do sali weszła nauczycielka. Była to niska kobieta po pięćdziesiątce o kruczoczarnych włosach poprzetykanych siwymi pasmami upiętych w luźnego koka. Na jej nosie spoczywały babcine okularki na złotym łańcuszku. Ubrana była w fioletową sukienkę do kolan i długi szary sweter zapinany na guziki. Wyglądała na całkiem miłą kobietę, póki się nie odezwała.
CZYTASZ
One shoty
FanfictionTu znajdują się moje one shoty plus zamówienia. Więcej informacji w pierwszym rozdziale.
